Fine-dining Jedzenie Kraków Kuchnia europejska Kuchnia polska Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze Ogródek Restauracja Rynek Główny

Szara – KRAKÓW, Rynek Główny

Początkiem stycznia 2023 A. i P. rozpoczęły służbowo – prywatne konwersacje w wine barze tuż obok Piwnicy pod baranami. Po moim dołączeniu rozpoczęliśmy debatę nad miejscem zdolnym ukoić dziewczęce potrzeby zupy oraz mięsa.

Najpierw skierowaliśmy się do pewnego lokalu na ulicę Grodzką, lecz ten wydał się nam zdecydowanie zbyt turystyczny. Chwilę później przyszła mi do głowy pewna myśl…

Kilka minut później siedzieliśmy jedyni w pięknej pustej sali Restauracji Szarej. Ale pusta to ona była tylko na początku – gdy około godziny 20-tej zbieraliśmy się do wyjścia, ludziów ucztowało jak mrówków.

Od miłej kelnerki zamówiliśmy dwa piwa, kieliszek wina oraz po daniu na osobę.

W ramach poczęstunku otrzymaliśmy pieczywo z solonym masłem oraz w słoiczku marchewkę z białą rzodkwią.

Zamówione dania pojawiły się szybko, bo po około piętnastu minutach.

A. poprosiła o zupę grzybową (38 PLN), a jej aromat unosił się przy stoliku dobrych kilka minut.

P. zaordynowała zaproponowanego przeze mnie steka z polędwicy wołowej (97 PLN), który został opisany kilka akapitów niżej przy okazji wcześniejszej wizyty.

Ja skusiłem się na Beef Rydberg czyli drobne kawałki polędwicy wołowej z pieczonymi ziemniaczkami, chrzanem, żółtkiem i smażoną cebulką (79 PLN). Pokrojona w kostkę i usmażona medium / well delikatna wołowina smakowała dobrze i tak po męsku. Na plus trzeba zaliczyć domowe ziemniaczki oraz cebulkę – sto procent nie były to gotowce.

Danie nie okazało się wyjątkowe, ale trzeba przyznać iż zjadłem z satysfakcją.

Poniżej znajdziecie lekturę z połowy 2021-ego roku.


We wrześniu 2021 wybraliśmy się z towarzyszką życia K. do Szarej na kolację. Jak tak sobie policzyłem, okazało się iż ostatnim razem biesiadowałem tu z ekipą z poprzedniej pracy. Ponad sześć lat temu! Ekspresowa notka z tamtej wizyty znajduje się na samym dole postu pod mapami.

W czwartek wieczorem okupowano niemalże wszystkie stoliki. Tu i tam dało się słyszeć język polski, ale w zdecydowanej większości królowała „zagranica”.

Zamówiliśmy po przystawce i daniu głównym, a przed ucztą dostaliśmy czekadełko w formie domowych chlebów z solonym masłem oraz słoiczek z idealnymi do chrupania białą rzodkiewką oraz marchewką. Miły ukłon w stronę bezglutenowców.

Nie mogłem odpuścić wdzięczącym się w sezonowej wkładce grillowanym grzankom kąpiącym się w śmietanowo – maślano – kurkowym sosie z pomidorkami koktajlowymi (około 30 PLN).

Decyzji nie żałuję, przystawka prześwietna – bez mrugnięcia okiem wziąłbym tę pozycję kolejny raz.

Tatar wołowy (38 PLN) prezentował typowo polskie podejście do tematu. Klasyczne dodatki zestawiono ze świeżym i sądząc po kolorze, młodym mięsem. Plus za pozostawienie gościom decyzji odnośnie dodatków i ich proporcji. Kompozycja nie jest odkrywcza i w związku z tym powinna się spodobać fanom tych najbardziej klasycznych tatarów.

Planksteak (78 PLN) to tradycyjne danie kuchni szwedzkiej (steak on a plank w prostym tłumaczeniu oznacza stek z deski).

Niestety flagowca kuchni skandynawskiej wysmażono well done, a nie medium jak prosiłem kelnerkę (która sama zresztą o to zapytała). Mimo mocnego wysmażenia, mięso wciąż było soczyste i delikatne. Po zwróceniu kelnerce na owy fakt uwagi, zostałem przeproszony, a dębowa deska wraz z całą zawartością wróciła na kuchnię. Po piętnastu minutach dostałem całkowicie nowy zestaw. Tym razem nie mogło być już mowy o pomyłce – polędwicę wysmażono idealnie tak jak chciałem. Wydaje mi się iż mięso przed obróbką cieplną poddaje się jeszcze jakiejś delikatniej formie ubijania, gdyż obydwa kawałki rozwarstwiały się.

Kawał fenomenalnego mięcha wyciętego z polędwicy wołowej serwuje się z maślanym, podpieczonym, ziemniaczanym puree – pommes duchesse.

Duży minus za umieszczenie na nich ogromnej ilości ciężkiego, bardzo octowego i agresywnego, kipiącego estragonem sosu bearnaise. Nie trafił w moje gusta i sam wolałbym decydować o tym jaka jego ilość powinna trafić na pyry.

Żółta fasolka owinięta boczkiem oraz grillowany pomidor z którego za dotknięciem widelca schodziła skórka to proste, acz smaczne i pasujące do tego dania suplementy.

Filet z sandacza (66 PLN) na szpinaku i grzybach z młodymi gotowanymi ziemniaczkami oraz sosem z białego wina lekki i przygotowany w sam raz na granicy soczystości i przysmażenia. Zero zastrzeżeń co do smaku, lecz jeśli chodzi o porcję, to dwa takie 40 gramowe filety plus odrobina kartofelków i szpinaku, faceta by na pewno nie posiliły.

Szara od wielu lat odznaczana jest przez przewodnik Michelin dwoma widelcami. Obsługa jest czujna, choć powolna zarówno jeśli chodzi o podanie kart, jak i zbieranie zamówień. Również i na rachunek przyszło nam chwilę poczekać, który to przez sprawę ze stekiem został obniżony o 10%.

Szara to dobry kierunek dla poszukujących smacznej kuchni w eleganckiej otoczce. Z tej stylowej i renomowanej restauracji ze wspaniałym gotyckim sklepieniem (koniecznie zwróćcie uwagę na sufit!) nie wyjdziecie głodni. Jak na tak szykowne miejsce, porcje mięsne są naprawdę godne – sandacz jest chyba wyjątkiem od reguły, bo na talerzach innych biesiadników każda jedna porcja wydawała się sporo większa od niego.

Jeśli chcecie sprawdzić jak karmi ich drugi lokal – Szara Kazimierz, zapraszam do recenzji tutaj.


  • www / fb
  • śniadania: brak
  • oferta lunchowa: brak
  • parking: publiczny płatny poza Rynkiem
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek / taras: w sezonie letnim stoliki na płycie Rynku
  • miejsce przyjazne zwierzakom: nie

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3
smak 4
obsługa 4
cena / jakość 4

OCENA KOŃCOWA:  3,9 / 5   (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Rating: 4 out of 5.

Zaobserwuj profil bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.


RECENZJE SPRZED PONAD TRZECH LAT

Kolacja firmowa z klientem w czerwcu 2014. 

Lokal bardzo elegancki i ekskluzywny. Byliśmy tam w około 15-cie osób i nie kojarzę wszystkiego co dokładnie było jedzone. Pamiętam za to bardzo dobrze, że każda jedna opcja była fantastyczna w smaku. W głowie pozostał mi tatar z renifera oraz idealna polędwica wołowa owinięta bekonem.

Mam mieszanie odczucia co do obsługi. Na początku była non stop przy nas, każde zamówienie realizowane było błyskawicznie. Z upływem czasu i ilością wypitego alkoholu kelnerzy coraz rzadziej się  przy nas pojawiali albo wręcz nas omijali.

Ceny zdecydowanie wysokie. Zupy rozpoczynają się od 25, przystawki od ponad 30, a dania mięsne od 50 złotych. Na dwie osoby powinniście liczyć się z wydatkiem około 250 PLN z softami.

Porcje nie są małe, jak to często bywa w ekskluzywnych restauracjach. Można powiedzieć, że w sam raz.

Lokal ma dwa sztućce od Michelina i muszę przyznać, że smakowo jest to jedno z najlepszych miejsc w jakim jadłem.

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: