Bar Jedzenie Kazimierz Kuchnia azjatycka Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze

Jeśli jesteś na redukcji to tego nie czytaj – Akita Ramen – KRAKÓW, ul. Węgłowa

Końcem sierpnia 2022 zachciało się nam klusek. Skierowaliśmy się więc do miejsca w którym nie byłem już ponad dwa i pół roku – Akity.

Po odczekaniu w kolejce około 25 minut, przydzielono nam zewnętrzny stolik z czego byliśmy bardzo zadowoleni albowiem pogoda była piękna.

Rameny zamówiliśmy dwa: Akitę (34 PLN) oraz wegański Spring Shoyu (34 PLN).

Moje kubki smakowe zdecydowanie bardziej zadowalał smak wegetariańskiego – głównie za sprawą nietuzinkowego białego grzyba i jego konsystencji. P. o swoim również wypowiedziała się pochlebnie, aczkolwiek jej jajko wyglądało jakby wiele już przeszło 😉

Jako, że obydwie opcje tworzy się na shoyu i w każdej z misek nie brakowało oleju sezamowego można zaryzykować stwierdzenie iż smakowały podobnie.

Mógłbym się zagłębić w ramenowe teorie odnośnie wywarów, makaronów i dodatków, tylko po co skoro byłoby to tylko powielanie dostępnych informacji. Zainteresowanym polecam lekturę dwóch artykułów z najbardziej moim zdaniem eksperckiego bloga traktującego o kuchni azjatyckiej Pyza made in Poland.

Zacznijcie od: encyklopedii stylów ramenu oraz słownika ramenu, a po lekturze czujcie się zaproszeni do starszych recenzji poniżej.


Początkiem grudnia 2019 w ramach comiesięcznych jedzeniowo – drinkowych wyjść zawitaliśmy z chłopakami do Akity.

O tym aby dla pięciu osób dostać stolik „od kopa” nie było nawet mowy, wobec powyższego musieliśmy chwilę poczekać na zewnątrz.

Po piętnastu minutach zwolniły się miejsca przy barze. W linii prostej pierwszą osobę od ostatniej dzieliły ze 4 metry. Wyobraźcie sobie jak trzeba się wydzierać żeby ten ostatni usłyszał tego pierwszego – takie rozwiązanie zarówno dla gości jak i pracujących tam ludzi nie jest zbyt komfortowe – szczególnie, że my nie należymy do cichych. Bezwarunkowym plusem jest jednak podglądanie pracy ramenmastera 🙂

img_0390

Oprócz piw Asahi (13 PLN), niektórzy połakomili się na Iced Tea Matcha (13 PLN). 

Przed ramenami poprosiliśmy o chrupiące warzywa (21 PLN) i krewetki w tempurze (27 PLN). Smaczne, ale niezmiennie uważam że najlepsze ever jadłem tutaj 

img_0387

Jeśli chodzi o rameny zdecydowaliśmy się na:

  •  Akitę (31 PLN)

img_0398

img_0395

  • Tricity 2.0 (31 PLN)

img_0393

img_0394

  • Vegan Classic (32 PLN)

img_0391

img_0392

Moim wyborem był wegański i potrafię się o nim wypowiedzieć tylko i wyłącznie w samych superlatywach. Na początek nie mogę nie wspomnieć o wybornych plastrach przesłodkiego tofu oraz doskonałych usmażonych płatkach migdałów. Grzyby shitake i dymka świetnie pasowały do przesmacznego wegańskiego bulionu z domowym alkalicznym makaronem. To gorące cudeńko jest wyśmienite na zimne wieczory! 

Chłopaki, oprócz F. który bardziej gustuje w schabowych aniżeli kuchni japońskiej, o swoich mięsnych miskach wypowiedzieli się równie pozytywnie. 

W Akicie spędziliśmy bardzo przyjemne 70 minut. Polecamy i zapraszamy do obszerniejszej recenzji z 2018-tego poniżej pod mapami 🙂


  • www: https://www.facebook.com/akitadobrenoodle/
  • śniadania: brak
  • oferta lunchowa: brak
  • parking: publiczny przy ulicach obok, płatny pon – sb
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek / taras: dostępne zewnętrzne stoliki od ulicy Węgłowej

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3,5
wielkość porcji 4
smak 4
obsługa 4,5
cena / jakość 4

OCENA KOŃCOWA:  4 / 5  (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Screenshot 2020-06-03 at 00.26.30


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

RECENZJE STARSZE NIŻ TRZY LATA

Akita Ramen w Krakowie? Tak to prawda! Kiedyś przy okazji tego postu pisałem, że jeśli otworzą się w Kraku to na pewno ich odwiedzę. No i proszę – stało się, a ja słowa dotrzymałem 🙂

Do jasnego i przestrzennego lokalu wpadliśmy w środku tygodnia w kwietniu 2018 o 19:28. Od uprzejmej kelnerki usłyszeliśmy, że kuchnia zamyka się za dwie minuty… 

No tak, ale my nie byliśmy jeszcze w pełnym składzie. Całe szczęście J. i P. zjawili się dosłownie parę minut później, a obsługująca nas Pani z uśmiechem na twarzy oznajmiła, że da nam jeszcze chwilkę. Takie podejście do gości to ja lubię.

Po lekkiej burzy mózgów zapadły decyzje i po około 10 minutach pojawiły się startery:

  • kiszona kapusta kimchi (12 PLN) – mocna i lekko pikantna, orzeźwiająca.

img_1433

img_1434

  • warzywa w pysznej i lekkiej tempurze (18 PLN) – super chrupiąca przekąska.

img_1435

img_1436

Gwiazdy wieczoru pojawiły się na stole po około dwudziestu minutach. Rameny zamówiliśmy trzy: Akita, Chashu oraz Tricity (ale na bazie wywaru warzywnego, a nie mięsnego jak jest zaznaczone w menu). Każdy w cenie 29 PLN. Składowe poszczególnych misek możecie podejrzeć tutaj.

img_1437

Po pierwszych łyżkach wszyscy zwróciliśmy uwagę na tłustość i siermiężność wersji z boczkiem, chociaż micha z szarpaną wieprzowiną też lekka nie była. A skoro o śwince mowa, to ta była mięciutka i dobrze przyprawiona.

Na słowa uznania zasługuje również fantastyczny boczek chashu, słodkie plastry tofu oraz na wpół ścięte, marynowane jajo (połówka w każdej misie).

Akita stosuje tzw makaron alkaiczny który nawet po leżakowaniu w bulionie nie jest rozlazły, a wręcz przeciwnie – super sprężysty. 

Dwa wywary były gorące, trzeci bardzo ciepły. Wszystkie mocne, intensywne i charakterne.

img_1438

A porcje? Przeogromne! Na zdjęciu tego nie widać, ale miski powyżej nie są wielkości domowych misek rosołowych. Nazwałbym je bardziej MISAMI, które kucharz wypełnił prawie pod samą górę. Co jak co, ale to jedzenie jest bardzo sycące – my polegliśmy i nie daliśmy  temu wszystkiemu rady.

Reasumując, rameny owszem są świetne, składniki świeże, ekipa kelnerska na prawdę w porządku, lokal czysty i bardzo przyjemny, ale to po prostu nie jest moja ulubiona kuchnia.  Ilość kolagenu i fatu w tych wywarach przeraża i właśnie dlatego moim faworytem jest wersja wegetariańska. Nie odbierzcie tego źle – jeśli lubicie rameny to na pewno będziecie zachwyceni i twarzoczaszka nie przestanie Wam się cieszyć (zaobserwowane po twarzach innych gości), ale jeśli tak jak ja nie pałacie do tego specyfiku jakąś wielką miłością to wywar może się okazać po prostu za słony i zbyt tłusty.

Za Akitę trzymam kciuki, bo lubię lokale w których czuć miłość do jedzenia i jednocześnie swobodną atmosferę.  Bardzo Was zachęcam do odwiedzin tego miejsca. Przystawki na pewno skradną Wasze serca, a rameny tak jak napisałem powyżej zasmakują albo nie w zależności od preferencji Waszych kubków smakowych. Ja jeszcze kiedyś wrócę spróbować japońskiego kotleta schabowego i zapewne kilku kolejnych starterów. 

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: