Kuchenne rewolucje same się nie zrobią – do tej gry potrzeba dobrych zawodników. Utarte – CHRZANÓW

Niegdysiejsze Stare Mury dzięki popularnej warszawskiej restauratorce M.Gessler przeszły na wiosnę 2017 Kuchenne rewolucje. Mieliśmy (nie)przyjemność w nich gościć we wrześniu 2016 i co tu dużo pisać – do zachwytów było nam bardzo daleko (recka tutaj).

Czy wizyta Pani G. oprócz zmiany wystroju i nazwy wpłynęła pozytywnie na smak? Owszem! Ze szczegółami zapoznacie się poniżej.

Do jakby nie było nowej resto wpadliśmy w niedzielne listopadowe 2018 popołudnie z nadzieją, że damy radę drapnąć stolik dla trzech osób bez rezerwacji. Spoko luz, dwa z chyba dziesięciu czekały na gości.

Lokal jest przyjemnie urządzony. Miła, pastelowa kolorystyka pasuje do restauracji serwującej proste i domowe dania z lekką nutką niebanalności. Właściciele zdecydowanie wyciągnęli lekcje z programu i oddali temu miejscu całe serce.

Kelnerka przymaszerowała w momencie jak tylko nas spostrzegła. Chwilę pomyśleliśmy i zamówiliśmy aż pięć pozycji. Pięć talerzy na trzy osoby może się wydawać okej,  ale uwierzcie mi, tamtejsze porcje jak się później okazało są ogromniaste. Mieliśmy spore problemy z poradzeniem sobie ze wszystkim. Nom, ale po kolei.

Oprócz standardowej karty dostaliśmy oddzielną A4 z kilkoma specjalnościami dnia. Z tejże wkładki zamówiliśmy pielmieni z cielęciną (15 PLN) oraz barszcz czerwony (12 PLN).

Pierwsza łyżka i BANG! Zupa rozłożyła nas na łopatki. Lekko kiszona, z grubymi płatami utartych buraków, jajkiem, świeżymi ziemniakami i gęstą śmietaną. Talerz wypełniony po same brzegi. Mówię Wam – cudeńko! 

img_8442-1

W tym samym czasie na stół wjechał wysławiany niemalże pod niebiosa na fejsie śledź (15 PLN). Towarzyszący mu imbirowo – morelowy mus był niesamowicie mocny w smaku, a grubaśna pajda chleba posmarowana słodkim masłem (wg menu powinno być czosnkowe, ale nikt z naszej trójki nie wyczuł tam ani krzty czosnku). Smak podkręcało jabłko oraz utarta marchewka. Rybka świetna. Całość super – porcja spokojnie zaspokoi mniejszy, a być może nawet średni głód.

img_8440-1img_8441-1

Daniem na które czekałem najbardziej i na które nastawiłem się już dzień wcześniej były ziemniaki po cabańsku (15 PLN). Od razu Wam napiszę – rzeczywistość okazała się dokładnie taka jaką sobie wyobraziłem – kartofle smakowały wyśmienicie! Dużo kiełbasy, boczku, ziemniorów, marchewki, kilka kawałków buraka, a na górze pietruszka. Normalnie HIT. 

Po chwili odpoczynku, ale zdecydowanie zbytt krótkiej, gdyż już konkretnie zdążyliśmy się najeść, na stole pojawiło się sztandarowe danie kuchni rosyjskiej – pielmieni. Nasze pierogi w środku zawierały lekko cytrynowe, zbite w kulkę mięso wraz z super gorącym bulionem. Ciasto jak dla mnie było jednak za grube, preferuję szczuplejsze.

img_8451

Ostatecznym przypieczętowaniem obiadu okazało się ogromne schabowe kotlecisko, które ukrywało pod sobą gorącą zasmażaną kapustę i gotowane ziemniaki. Grube mięso skrywała miękka i puszysta panierka w której dało się wyczuć smalec. Bo właśnie na nim się powinno smażyć schaboszczaka!

Po zdjęciu otoczki poczułem soczyste mięso które wcześniej marynowało się w mleku. Nienawidzę jak w schabowych nośnikiem smaku jest tylko paniera. Tutaj zdecydowanie przeciwny biegun i  pełna profeska w cenie 25 ziko.

Tak jak napisałem w początkowym akapicie oprócz tego iż przestraszliwie się najedliśmy, to obiad był również bardzo smaczny. Prawie każde danie (oprócz pielmieni) bez wahania zamówiłbym jeszcze raz. A ten barszcz był najlepszym jaki jadłem do tej pory w restauracji.

Za wszystko co opisane plus napoje oraz warzywne smoothie zapłaciliśmy w sumie sto zeta. Tak sto złotych za pięć dań dla trzech dorosłych osób z napojami. Fajnie czasem wyjechać poza Kraków 😉

Miejsce oczywiście polecamy i na pewno będziemy od czasu do czasu wpadać. Jeśli ktoś nie zna pieczonych (prażonych) ziemniaków to niech koniecznie ich spróbuje. Pamiętajcie tylko, że nie są dostępne cały dzień tylko od którejś tam godziny do skończenia zapasów. Sprawdźcie to zawczasu coby oszczędzić sobie zawodu.

P.S. A zielone smoothie (10 PLN) prezentowało się tak 🙂 Połączenia brokułów ze szpinakiem, selerem i owocami jabłka, banana i ananasa nie są moimi ulubionymi, ale K. bardzo chwaliła.

img_8446-1

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4,5
smak 4,5
obsługa 3,5
cena / jakość 5

SUMA 21,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Jeśli chcesz zobaczyć kilka innych opisanych na blogu miejsc z Chrzanowa / Trzebini kliknij tutaj

2 myśli w temacie “Kuchenne rewolucje same się nie zrobią – do tej gry potrzeba dobrych zawodników. Utarte – CHRZANÓW

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s