Sławnego pociągu nie odnaleziono, ale inne gadżety owszem – Złota Stacja – Wałbrzych

img_8141-1

Lubimy podróżować więc piszemy również o lokalach spoza Krakowa. W większości przypadków, często nawet przypadkowo trafiają się celne strzały, tym razem trafiła nam się Złota Stacja.

Przy okazji weekendu na Dolnym Śląsku szukaliśmy miejsca na kolację w Wałbrzychu i z pomocą przyszedł TrpAdv. Ludzie pisali o nietypowym wystroju i niezłym jedzeniu, dodatkowo restauracja była owego czasu w pierwszej trójce polecanych. Decyzja zapadła i w piątkowy wieczór w listopadzie 2018 przekroczyliśmy złotostacyjne progi. Skierowaliśmy się na dół, gdzie kelner wskazał nam ostatni wolny stolik na którym nie było tabliczki informującej o rezerwacji. 

Zasiedliśmy na fotelach przypominających te z PKP. Wygodne z ruchomymi podłokietnikami, dopasowane idealnie wysokością do stolika. Gdzieniegdzie dało się zaobserwować kojarzące się z koleją rekwizyty: torby, znaki ze stacji, specyficzne lampy. Rzeczywiście klimat nietuzinkowy i bardzo przyjemny. 

img_8120

Kelnerka podeszła do nas po chwili. Nie byliśmy strasznie głodni, więc zamówiliśmy tylko po jednym daniu. Na jedzenie poczekaliśmy ponad 40 minut, ale  nic to – w towarzystwie czeskiego piwa pszenicznego (9 PLN) czas płynął całkiem szybko. 

img_8122

  • naleśnik Wytrawna Gruszka (19 PLN) skrywał w swoim wnętrzu sery mozarella i pleśniowy, gruszkę, orzechy oraz miód. Został podany wraz z musztardowo – miodowym sosem oraz sałatką z rukoli z pomidorkami oraz balsamico. Sam naleśnik jak widać na zdjęciu nie należał do małych. Ciasto mięciutkie i lekko słonawe, w środku należyte proporcje serów do owoca i orzechów. I właśnie jeśli o te orzechy chodzi to one wszystko zepsuły. W środku znaleźliśmy aż trzy łupinki !!! Jak się pewnie domyślacie, późniejsze jedzenie było ciężkie, gdyż przy każdym kęsie sprawdzaliśmy czy nie ma następnych niespodzianek. Dzięki ostrożności nie straciliśmy ani zębów ani plomb, bo wyhaczylimśmy kolejne dwie twarde łupiny. Słabe !

img_8124

  • w smacznej i miękkiej bułce mojego Burgera Wiejskiego (27 PLN) oprócz przyrządzonego wg prośby na medium 150g woła, kucharze ukryli sadzone jajo które rozlało się po całej bułce i desce jeszcze zanim bugsa podniosłem do gryzienia. W końcu przy płynnym żółtku nie ma lekko – sam tego chciałem. Nie podszedł mi niestety boczek który był strasznie miękki – w smaku świetny, ale w burgerze mógłby jednak odrobinę chrupać. W menu widniała fasola szparagowa której u mnie ewidentnie zabrakło. Inne standardowe warzywa bez zastrzeżeń. Hambugsa mimo iż po kilku gryzach całkowicie się rozleciał smakowo oceniłem pozytywnie. 

Każdy burger podawany jest w zestawie z frytkami stekowymi lub ziemniaczkami (kelnerka uznała za pewnik iż chce frytki i nawet mnie nie zapytała o preferencje), Colesławem (normalny i bez udziwnień) oraz czosnkowym i koktajlowym dipem.

No i przy koktajlowym dipie kolejna niespodzianka. Wkładam weń widelec i wyczuwam coś twardszego, myślę sobie ananas, nabijam na sztuciec, a to frytka ??!! WTF ??!! Jakim cudem na samym dnie mojego sosu znalazła się frytka? Zwracam uwagę kelnerce, ta przeprasza i za dobrych kilka minut wraca z nowym sosem – dużo zimniejszym, ewidentnie z lodówki (tamten był ciepły) kwitując iż kucharzowi musiała wpaść ta fryta przy nakładaniu wszystkiego na tacę. Nie wydaje mi się, gdyż widać na zdj poniżej, gdzie są frytki, a gdzie sos. Frytka jest lżejsza niż ten gęsty dip i na pewno nie poszłaby tak szybko na dno. Nie chcę snuć domysłów, iż dostałem dip po kimś, może rzeczywiście na kuchni wpadła do jakiegoś większego pojemnika i tam leżała dłuższy czas. W każdym bądź razie tej czerwonej breji już nie tknąłem. 

img_8123img_8125

Pamiętacie akcję z orzechowymi łupinami z naleśnika? Ten przypadek oczywiście także zgłosiłem obsłudze.

Pani reakcja: Wie Pan to w końcu orzechy włoskie, mimo iż staramy się czyścić, czasem coś na kuchni mogą przecież przeoczyć.

Z jej ust nie padło nawet krótkie sorry. Czar prysł, bo wcześniej pani prezentowała miłe usposobienie. Tylko uprzejmość, a profesjonalizm to dwie różne sprawy – nad tą drugą cechą zdecydowanie należy popracować. 

Trochę mi przykro, ale miejsca gdzie na dwa dania, są dwa fuckupy nie mogę polecić i na pewno tam nie wrócę. Tym większa szkoda, gdyż lokal jest naprawdę przyjemnie urządzony i miło się tam siedzi. Ja rozumiem błędy, dużo potrafię wybaczyć, ale te tłumaczenia które usłyszałem, sprawiły że ręce mi całkowicie opadły…

Mimo wszystko na samym końcu na naszych twarzach pojawił się chwilowy uśmiech. Rachunek co prawda nie zawierał żadnego rabatu w związku ze złożonymi zażaleniami, ale znajdował się w takim oto fajnym pudełeczku 🙂 

img_8126

 

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4,5
wielkość porcji 4
smak 3
obsługa / serwis 2
cena / jakość 2

SUMA 15,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

Jedna myśl w temacie “Sławnego pociągu nie odnaleziono, ale inne gadżety owszem – Złota Stacja – Wałbrzych

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s