Jeśli jesteś na redukcji to tego nie czytaj – Akita Ramen – KRAKÓW, ul. Węgłowa

Akita Ramen w Krakowie? Tak to prawda! Kiedyś przy okazji tego postu pisałem, że jeśli otworzą się w Kraku to na pewno ich odwiedzę. No i proszę – stało się, a ja słowa dotrzymałem 🙂

Do jasnego i przestrzennego lokalu wpadliśmy w środku tygodnia w kwietniu 2018 o 19:28. Od uprzejmej kelnerki usłyszeliśmy, że kuchnia zamyka się za dwie minuty…

No tak, ale my nie byliśmy jeszcze w pełnym składzie. Całe szczęście J. i P. zjawili się dosłownie parę minut później, a obsługująca nas Pani z uśmiechem na twarzy oznajmiła, że da nam jeszcze chwilkę. Takie podejście do gości to ja lubię.

Po lekkiej burzy mózgów zapadły decyzje i po około 10 minutach pojawiły się startery:

  • kiszona kapusta kimchi (12 PLN) – mocna i lekko pikantna, orzeźwiająca.

img_1433img_1434

  • warzywa w pysznej i lekkiej tempurze (18 PLN) – zajebista, chrupiąca przekąska.

img_1435img_1436

Gwiazdy wieczoru pojawiły się na stole po około dwudziestu minutach. Rameny zamówiliśmy trzy: Akita, Chashu oraz Tricity (ale na bazie wywaru warzywnego, a nie mięsnego jak jest zaznaczone w menu). Każdy w cenie 29 PLN. Składowe poszczególnych misek możecie podejrzeć tutaj.

img_1437

Po pierwszych kilku łyżkach wszyscy zwróciliśmy uwagę na tłustość i siermiężność wersji z boczkiem, chociaż micha z szarpaną wieprzowiną też lekka nie była. A skoro o śwince mowa, to ta była mięciutka i dobrze przyprawiona.

Na słowa uznania zasługuje również fantastyczny boczek chashu, słodkie plastry tofu oraz na wpół ścięte, marynowane jajo (połówka w każdej misie).

Akita stosuje tzw makaron alkaiczny który nawet po leżakowaniu w bulionie nie jest rozlazły, a wręcz przeciwnie – super sprężysty. 

Dwa wywary były gorące, trzeci bardzo ciepły. Wszystkie mocne, intensywne i charakterne.

img_1438

A porcje? Przeogromne! Na zdjęciu tego nie widać, ale miski powyżej nie są wielkości domowych misek rosołowych. Nazwałbym je bardziej MISAMI, które kucharz wypełnił prawie pod samą górę. Co jak co, ale to jedzenie jest bardzo sycące – my polegliśmy i nie daliśmy  temu wszystkiemu rady.

Reasumując rameny owszem są świetne, składniki świeże, ekipa kelnerska na prawdę w porządku, lokal czysty i bardzo przyjemny, ale to po prostu nie jest moja ulubiona kuchnia.  Ilość kolagenu i fatu w tych wywarach mnie przeraża i może właśnie dlatego moim faworytem jest wersja wegetariańska. Tylko nie odbierzcie tego źle. Jeśli lubicie rameny to na pewno będziecie zachwyceni i twarzoczaszka nie będzie przestawała się Wam uśmiechać (zaobserwowane po twarzach innych gości), ale jeśli tak jak ja nie pałacie do tego specyfiku jakąś wielką miłością to wywar może się okazać po prostu za słony i za tłusty.

Za Akitę trzymam kciuki, bo lubię miejsca gdzie czuć miłość do jedzenia i jednocześnie swobodną i luźną atmosferę w lokalu.  Bardzo Was zachęcam do odwiedzin tego miejsca. Przystawki na pewno skradną Wasze serca, a rameny tak jak napisałem powyżej zasmakują albo nie w zależności od preferencji Waszych kubków smakowych. Ja jeszcze kiedyś wrócę spróbować japońskiego kotleta schabowego i zapewne kilku kolejnych starterów 🙂

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 3,5
obsługa 4
cena / jakość 4,5

SUMA 20 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi recenzjami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s