Rosół po japońsku – Ramen People – KRAKÓW, ul. Dajwór

img_8643

Chwilę nam zajęło żeby odwiedzić ten osławiony już ramenowy przybytek w Krakowie. Prób było co najmniej kilka. Za pierwszym razem za późno przyjechaliśmy, a kiedyś indziej godzinę przed zamknięciem Ramen już się wyprzedał. W ostatnią listopadową (2017) niedzielę obyło się jednak bez niespodzianek i w końcu nam się udało.

Lokal hmm, żeby użyć dobrego sformułowania jest mikrej wielkości. W środku usiądzie raptem 8 osób, z czego połowa przy jednym stoliku, a cztery pozostałe pod oknem i ścianą. Dodatkowo podczas naszej wizyty wewnątrz było niesamowicie gorąco, parno i duszno [dopiska, 3 grudnia 2017: załoga Ramen People działa bardzo usilnie żeby temat wentylacji ogarnąć – wg wpisu na ich FB konkretne prace zostały już wykonane i jest o wiele lepiej]

Zamówienie złożyliśmy po odczekaniu około 10 minut w kolejce. Po kolejnych pięciu dostaliśmy dwie ogromne misy gorących bulionów. Od razu zaznaczę, że nie będę się rozpisywał co do zgodności z oryginałem, gdyż pierwowzoru po prostu nie znam i nigdy w Japonii Ramenu nie jadłem.

img_8637

  • wołowo-wieprzowy Gyuniku Ramen (34 PLN) z szarpaną wołowiną, piklami z bambusa, dymką, porem, prażonym sezamem, smażoną na czosnkowym oleju kapustą oraz super mięciutkim jajem z lekko płynnym żółtkiem.

W Ramen People do wyboru są trzy rodzaje ostrości. Ja wybrałem tą środkową – i całe szczęście, bo juz wystarczająco jarała moje gardło.

Bulion był niesamowicie esencjonalny i kolagenowy (wywar jest na bazie gotowanych kości). Wszystkie dodatki były super, ale zawiodłem się niestety na mięsie. Po pierwsze, tej wołowiny nie wiem czy było chociaż sto gramów, a po drugie nie była wcale miękka. Po szarpanych mięsach spodziewam się delikatności i miękkości – tutaj tego zabrakło. Aby poradzić sobie z jednym kawałkiem wołowiny, należało go przeżuć kilkanaście co najmniej razy – nie wiem czy to tylko jednorazowa wpadka czy takie właśnie jest tam mięso. Spodziewałem się czegoś mięciutkiego, a to było zdecydowanie zbyt twarde.

img_8641

  • wegański Inari Tofu Ramen (28 PLN) zawierał dwa (tylko) prostokątne, płaskie plastry tofu, grzyby shitake, bardzo intensywny imbir, dymkę oraz por. Wywar był bardzo słodki i wyrazisty. Smakował mi, chociaż zdecydowanie mniej niż opisany powyżej mięsny.

img_8640

Obydwie misy zamówiliśmy ze spreżystym i ugotowanym idealnie w punkt makaronem ramenowym. Dostępna jest też opcja makaronu Udon, ale to chyba tylko dla wtajemniczonych, bo w menu nie ma o tym żadnej wzmianki.

Nie wiem jak się powinno jeść Ramen, ale wg mnie najlepszą opcją jest wyjadanie dodatków pałeczkami, a łyżką wypijanie bulionu. Taka forma mi najbardziej odpowiada i z tego co się rozglądałem po lokalu, inni stosowali podobne techniki.

Oprócz wyżej wymienionych Ramenów, w czasie naszej wizyty dostępne były jeszcze dwa inne: z owocami morza oraz wieprzowy z boczkiem. Jestem jednak pewny, że  prowadząca lokal niegdysiejsza właścicielka Kanton Dim Sum House będzie dbała o różnorodność pozycji – także nie ma co się na stałe przyzwyczajać do opisanych powyżej kombinacji.

Zanim zakończę, chciałbym wspomnieć o jeszcze czterech ważnych punktach:

  1. To co mnie tam bardzo, ale to bardzo pozytywnie zaskoczyło to darmowa woda w karafkach – za to duży szacun.
  2. Ramen People ma też w menu różne kiszonki: marynowana kapusta pekińska, biała rzepa, ogórki, kiełki sojowe, grzyby shitake. W ten dzień akurat na kiszone specjały nie miałem ochoty, ale mam wrażenie, że w nich jest moc!
  3. W Ramen People nie zapłacicie kartą! Konkretna porażka i nie chce mi się tego nawet komentować – mam tylko nadzieję, że to się zmieni
  4. Nie ma możliwości zamówienia na wynos co podobnie jak punkt 3 jest bardzo słabe.

Cieszę się że spróbowałem, ale na sto procent nigdy więcej nie wrócę w weekend. Nie ma nic gorszego niż jedzenie posiłku, kiedy tyle par oczu z błagalnym wzrokiem wpatruje się w Ciebie i Twoją miskę  żebyś pałaszował szybciej. Także jak chcecie zjeść w spokoju, do tego ramen baru idźcie tylko w tygodniu.

Pamiętajcie też przed oceną Ramenów jako „zbyt drogich”, aby wziąć pod uwagę fakt, że ten wywar z makaronem na moje oko waży 800-900 gramów. Takie 3 dyszki mogą się wydawać przesadzone jak „za zupę”, ale wierzcie mi że porcja wywaru i makaronu jest naprawdę sprawiedliwa.

Mam nadzieję, że ten ciekawy koncept gastronomiczny o mega wysokim potencjale, rozwinie skrzydła i kiedyś będzie karmił krakowian w jakimś większym lokalu 🙂

Życzę powodzenia i cieszę się, że w Krk pojawiła się fajna ramenownia.

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 2
wielkość porcji 4,5
smak 3,5 (gdyby mięso było lepsze spokojnie dałbym 4,5)
obsługa 3
cena / jakość 4

SUMA 17 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s