WOW lubię takie powroty. Dokładnie po 10-ciu latach kolejny raz przekroczyłem progi Grety. 10 lat!
Niebawem opowiem więcej – teraz same foty.




kPo 2,5h spacerze po słowackiej Dolinie Prosieckiej w kwietniu 2016 postanowiliśmy zatrzymać się na coś lokalnego do jedzenia.
Koliba Greta znajduje się tuż przed wjazdem na główną trasę prowadzącą do Polski (przejście Chyżne) i zaledwie pare km od parkingu przy wspomnianej wyżej Dolinie Prosieckiej.
Greta, oprócz bycia karczmą jest jednocześnie hotelem. Ma spory plac zabaw oraz trochę stolików na zewnątrz. Pogoda była dobra, więc zajęliśmy jeden z nich.
Kelner podał nam otwarte na pierwszej stronie karty (maniery jak w dobrej resto), opowiedział kilka słów o potrawach i zniknął po zamówione napoje. Jako że głód był konkretny postanowiliśmy zamówić zarówno pierwsze jak i drugie dania.
- pierogi z bryndzą i słoniną – osiem polanych śmietaną z koperkiem sztuk podano wraz z kubkiem zsiadłego mleka w cenie dania. Pierogi z treściwym wypełnieniem i bardzo dobrą słoniną. Smaczne.

- zupa a’la polska kwaśnica – oryginalnej nazwy z menu nie pamiętam, ale wszystko w niej było dziwne heh. Po pierwsze była z makaronem, po drugie smakowała trochę jak polski żurek, a w środku zawierała kawałek smacznego żeberka i pulpeta z drobiowego mielonego mięsa. Podana w fajnym zamykanym garnuszku.

- ćwiartka kaczki z dwoma surówkami, knedliczkami i naleśnikami – bardzo duża porcja. Nie jestem fanem jedzenia drobiowych skórek, ale ta była tak przypieczona, że musiałem spróbować – no i nie zawiodłem się – była wyśmienicie chrupka. Mięso miękkie i smaczne. Obie surówki były na ciepło – pierwsza z czerwonej kapusty, druga przypominająca nasz bigos. Knedliki w sumie takie same jak u czeskich sąsiadów. Zaskoczeniem były naleśniki – ciasto takie samo jak nasze polskie używane do tych z serem czy dżemem, ale wyraźnie usmażone były na smalcu – dawało im to ciekawy aromat. Bardzo poprawne danie – nie zawiodłem się.

- ser góralski w cieście wraz z sałatką – kompozycja interesująca ze względu właśnie na to ciasto w którym schowany był ‚oscypek’. Smakowało jak dobrze przysmażony placek ziemniaczany. Sałatka z roszponki, pomidorów i żurawiny była lekko słodka – całościowo dobra vege opcja.

Muszę przyznać, że podczas konsumpcji i po jej zakończeniu, obawiałem się lekko o żołądek i to jaka będzie jego reakcja. Potrawy do lekkostrawnych nie należały, a przed nami było jeszcze ponad 2h jazdy autem. Obawy okazały się niepotrzebne – zero problemów.
Za wszystko wraz z dwoma napojami i napiwkiem zapłaciłem 30 euro. Kwota uważam bardzo dobra i adekwatna do jakości i wielkości dań. Spokojnie mogę polecić w tamtejszych rejonach.
http://www.kolibagreta.sk/en/restaurant
OCENY:
lokal / wystrój 3,5
wielkość porcji 4
smak 4
obsługa 3,5
cena / jakość 4
SUMA 19 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)





Dodaj komentarz