Warto dobrze poszukać – Slovenska Koliba Jasna – DEMANOVSKA DOLINA

W poszukiwaniu miejsca na obiad w kwietniu 2016 (pod koniec postu dopiska z marca 2017) w Demanovskiej Dolinie przyszedł nam z pomocą TripAdvisor. Slovenska Koliba zajmuje pierwsze miejsce na liście, więc z automatu wybraliśmy ją na miejsce obiadowej strawy.

Na początek trzeba napisać, że BARDZO TRUDNO tam trafić. Należy dobrze przyglądać się znakom prowadzącym do koliby i nie bać się wejść „w las”. Na końcu postu zaznaczyłem dokładne miejsce gdzie koliba się znajduje.

Po odnalezieniu karczmy nie przestraszmy się tego, że przypomina większy domek letniskowy bez okien – naprawdę warto wejść do środka. Jeśli to zrobimy to naszym oczom ukaże się bardzo przytulne miejsce, lekko ciemne z powodu braku okien, ale sprytnie podświetlone kierunkowymi światłami. Jest kilka stolików oraz ławy które pomieszczą wielu klientów.

Lokal prowadzi dwóch facetów, jeden z nich podszedł do nas z kartami chwilę po zajęciu miejsca. Menu jest krótkie i mieści się na jednej stronie A4 i znajdziemy w nim parę potraw typowo słowackich oraz kilka specjalności zakładu. Zamówiliśmy z tej drugiej kategorii, poczekaliśmy myślę 10 minut na zupę oraz kolejne 10 na drugie dania (zajęte były 3 stoliki). W międzyczasie dostaliśmy napoje: Sprite 0.3l (fajnie, bo 0.2l to za mało) oraz herbatę podaną oprócz tego że z cytryną to jeszcze  z miodem.

  • zupa czosnkowa – podana w większej misce, ale wypełnionej w 2/3 – z grzankami, o lekkim posmaku polskiego żurku. Było w niej coś nietypowego – trzy pierwsze łyżki smakowała zwyczajnie, ale z każdą następną robiła się smaczniejsza i smaczniejsza. Ciekawe zjawisko muszę przyznać, nie przypominała standardowych czosnkowych zup, które jadłem do tej pory;

img_8218

  • polędwiczki wieprzowe w grzybowym sosie z no właśnie ciężko stwierdzić z czym. Próbowaliśmy dopytać właściciela o to czym były te kluseczki przypominające makaron. Jeśli dobrze zrozumieliśmy, były one zrobione z ziemniaków – tak czy siak super w smaku – coś dla mnie całkowicie nowego – super odmiana dla frytek, ryżu, ziemniaków pieczonych i innych standardowych węglowodanowych dodatków. Mięso idealnie przyprawione i super zgrillowane, bardzo delikatnie nadpalone/przypieczone o wybornym aromacie (przy próbie zapytania jak były zrobione znowu nie za wiele się dowiedziałem – właściciele ewidentnie nie chcą się dzielić tajnymi przepisami szefa kuchni). Wszystko pływało w sosie grzybowym, którego było bardzo dużo  – trochę za dużo moim zdaniem. Spora porcja.

img_8222img_8219

  • policzki wołowe z ziemniaczanym puree – mięso super delikatne i  lekko doprawione. Puree kremowe i puszyste. Danie wyborne, K. bardzo zachwalała.  Porcja wielkościowo w sam raz.

img_8220

Na zdecydowane pochwały zasługuje również obsługa. Ogarniający nas kelner, prawdopodobnie współwłaściciel, bardzo uprzejmy i wygadany.  Po zakończeniu konsumpcji sprawdził czy wszystko smakowało. Na sam koniec wręczył nam wizytówkę i zaprosił na kolejną wizytę.

Zostawiliśmy tam 35 euro wraz z napiwkiem, wyszliśmy bardzo najedzeni i szczęśliwi. Polecam szczerze i zdecydowanie. Warto chwilę się pomęczyć, żeby tam trafić. Satysfakcja gwarantowana! Aha pamiętajcie, żeby sprawdzić godziny i dni otwarcia poza sezonem na ich stronie.


Dopiska z marca 2017: Sporą 10-cio osobową ekipą wybraliśmy się do Koliby Jasnej na urodzinową kolację przyjaciela D. Lokal ciągle prowadzony jest jest przez tych samych właścicieli i w dalszym ciągu trzeba się nieźle nagimnastykować aby tam trafić, a później zaparkować.

Dobrze, że pomyśleliśmy o wcześniejszej rezerwacji, bo bez tego nie byłoby szans na wieczorną ucztę – o godzinie 19:00 lokal był pełny.

img_3331img_3330

Na start skusiliśmy się na ciekawy wynalazek – coś jakby ziemniaczany spód od pizzy z cebulowym farszem. Na miękkim cieście znajdowała się śmietana, fantastyczna i nakręcająca główny nurt smakowy smażona cebula, boczek oraz dymka. Wystarczyło zwinąć cały kawałek w rulonik i bez problemu na dwa/trzy gryzy można było sobie z nim poradzić bez używania sztućców. Wyborna, bardzo prosta przekąska w cenie 7.5 Euro.

img_3332img_3333

Głównymi potrawami które zamówiliśmy były:

  • gulasz z jelenia wraz z domowymi knedlikami  (12.50 Euro) – chude mięso w przyprawach korzennych podano z wybornymi knedlikami, które miały w sobie boczek i cebulkę. Bardzo sycąca, nieszablonowa, godna polecenia pozycja.

img_3337

  • bryndzowo – grzybowo – ziemniaczane ravioli w bazyliowo – parmezanowym sosie (10 Euro).  Sos w porządku, farsz bardzo dobry, ale ciasto było zbyt grube, twarde i ewidentnie niedogotowane.

img_3336

  • filet z pstrąga z grillowanymi warzywami (10 Euro) – M. zachwalała zarówno rybkę jak i warzywa. Na kilka kąsków białego mięsa skusiła się nawet 2-letnia H.

img_3335

  • haluszki z bryndzą i boczkiem (8 Euro) – mega kaloryczna i ciężkostrawna sztandarowa słowacka potrawa, której bazą są ziemniaki. Boczek chrupał, a bryndza była dobrze wyczuwalna.

img_3334

  • pieczone w miodzie i chili wieprzowe żeberka (12 Euro) – wg opinii D: „miękkie i świeże mięso gładko odchodziło od kostek, niczego im nie brakowało, ale też niczym się nie wyróżniały – poprawne„.

img_3341

  • smażony ser z szynką, frytkami, sosem tatarskim oraz sałatką (10 Euro) – I. skwitowała iż był to najzwyklejszy ser w panierce, a szynki było tam raptem parę centymetrów. Frytki były w porządku, ale sos podjeżdżał torebkowym, chemicznym smakiem.

img_3340

  • pieczone kawałki polędwicy wieprzowej w sosie grzybowym podane wraz ze smażonymi ziemniaczkami i przysmażaną cebulką (13.50 Euro). Zdecydowanie najlepsze danie całego wieczoru. Tak dobre, że nie zdążyłem zrobić zdjęcia zanim W. się do niego dorwał. Mięso było idealne, lekko czerwone w środku, aromatyczne i delikatne. W sosie nie dominowała mąka ani sztuczna chemia. Wisienką na torcie całej kompozycji była słodka, przysmażana cebulka która wraz ze smażonymi ziemniakami tworzyła doskonały duet.

To za co muszę odjąć punkty to obsługa. Owszem właściciel na początku przywitał się z nami i wytłumaczył całe menu, ale potem nie bardzo potrafił wyjaśnić czemu w wyprażanym serze był tylko 2 cm kawałek szynki. Znikł i już się nie pojawił. Obsługująca nas kelnerka zapomniała jednego czy dwóch dodatków do poszczególnych dań, a pomiędzy podaniem pierwszego i ostatniego dania różnica wynosiła 7 minut. Po konsumpcji nikt nas nie zapytał o nasze wrażenia – szkoda, bo rok temu było w tym temacie wyraźnie lepiej. O pół punktu spada też ocena smakowa przez bardzo słabe ravioli.

Mimo potknięć, po męczących górskich wycieczkach lub zmaganiach sportowych na białych stokach Chopoku, Slovenską Kolibę Jasną polecam odwiedzić będąc w tamtejszych rejonach.

http://www.kolibajasna.sk/en/index.html

OCENY:

lokal / wystrój 3,5
wielkość porcji 4
smak 4,5 4
obsługa 4 3,5
cena / jakość 4

SUMA 20 19 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

map.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s