Restauracja Magnifica – KRAKÓW, ul. Jugowicka

Koniec lata tuż tuż, w związku z tym przez najbliższe trzy kwartały (do sezonu wakacyjnego 2020) zamierzamy nadrobić zaległości i odwiedzić kilka krakowskich restauracji hotelowych oraz tych niehotelowych – bardziej eleganckich i nierzadko z odznaczeniami Gault & Milau czy Michelin

W tym poście przeczytacie nasze odczucia z wrześniowej 2019 kolacji w mieszczącej się w Hotelu Farmona Business & SPA Restauracji Magnifica. 

Na samym początku warto wspomnieć o ogrodzie, który dla lubiących celebrować posiłki na zewnątrz, będzie niewątpliwie pozytywnym aspektem. My wpadliśmy do restauracji wieczorem i niestety było już za zimno, aby skorzystać z jego dobrodziejstw. 

img_7710img_7708img_7707

Tak jak pisałem powyżej skierowaliśmy się do środka. Oprócz jednego, okupowanego prawdopodobnie przez gości hotelowych stolika, sala świeciła pustkami. 

img_7688img_7689img_7687

Zasiedliśmy przy jednej z nakrytych dwójek. Kelner po chwili podał karty, a po krótkim czasie wrócił po nasze zamówienia, które z racji potężnego głodu w te pędy mu przekazaliśmy. 

Do picia wybraliśmy litrową karafkę super słodkiej lemoniady mango (20 PLN). 

img_7701

Po kolejnych pięciu minutach kelner przyszedł z pieczywem, jednym talerzykiem z masłem oraz oliwą i balsamico. Domyśliliśmy się, iż podał to w ramach zestawu startowego do mojej przystawki z surowego mięsa… Ale to tylko domysły gdyż on sam nie puścił pary z gęby. 

Byłem taki głodny, że nie mogłem się tym bułeczkom oprzeć. Świeże (acz nie wydaje mi się że wypiekane na miejscu) ciemne i jasne pieczywo wraz z masłem i odrobiną oliwy uciszyły wilczy głód. 

img_7706

Po maksymalnie pięciu kolejnych minutach dostaliśmy nasze startery:

  • tatar wołowy (36 PLN) według karty powinien zawierać suszone pomidory – my zarówno zmysłem wzroku jak i smaku takowych się jednak nie dopatrzyliśmy  Dało się natomiast wyczuć mocne korniszony oraz marynowane grzybki shimeji (tak mi się przynajmniej wydaje). Lubczykowego majonezu było zdecydowanie za mało – raptem kilka plamek. Całe szczęście krystaliczne mięso o pięknym kolorze prezentowało się i smakowało perfekcyjnie. Pomysł podania go w talerzu z kilkucentymetrowymi ściankami wcale do mnie nie przemówił – to tylko niepotrzebnie utrudniało konsumpcję.

img_7690img_7691img_7692

  • pierogi z soczewicą i kapustą (28 PLN) podano wraz ze sporą ilością kremu z pasternaku oraz bobu. Za słodki akcent na talerzu odpowiadał mus z buraka. Smakowo super. Ciasto grubsze, ale ciągle miękkie, farsz zdecydowanie wyczuwalny. No i jak na przystawkę, te grubaśne „dumplingsy” okazały się bardzo sycące. 

img_7693img_7695img_7696

  • stek z antrykotu (59 PLN) z polskiej wołowiny zamówiłem medium, a ten przeciągnięto bliżej well done. Jakby tego było mało, tu i ówdzie był twardawy – włożyłem naprawdę sporo energii aby go pokroić. W jednym miejscu na obrzeżu znalazłem również 5-cio centymetrową resztkę kości. Wszystkie steki zawsze porównuję do mistrzów nad mistrzami z Ed Reda. Skoro edredowskiemu antrykotowi wystawiłem już kilkukrotnie ocenę celującą, tak temu mogę dać maksymalnie dwóję z plusem. W życiu nie uwierzę że został przygotowany przez szefa kuchni – podejrzewam że co najwyżej przez kogoś kto dopiero stawia swoje pierwsze kroki w gastronomii. Dodatki? Tutaj niestety także słabo. 8 spalonych frytek z batata plus cztery ćwiartki pieczarki portobello. Sałatka z botwinki moim zdaniem nie pasuje do takiego mięsa, no ale to tylko i wyłącznie moje zdanie. Najlepszym z tego dania był lekki majonez z rukolą. Zawiodłem się – to był zjadliwy, ale jednak bardzo słaby talerz. 

img_7699img_7700

  • K. trafiła zdecydowanie lepiej – Jej, pływające w delikatnie kwaśnym, winnym sosie owoce morza smakowały wybornie. Sprężyste i świeże krewetki były dobrze obrane i należycie strzelały pod zębami. Pomidarki koktajlowe również niczego sobie, a pieczywo podsmażono na sporej ilości tłuszczu, który wszedł do środka grzanek czyniąc je bardzo maślanymi i chrupiącymi. Smaczne, bardzo smaczne danie!  

img_7697img_7698

Najedliśmy się, ale żeby mieć pełny obraz postanowiliśmy jeszcze spróbować deserów:

  • Pavlova (19 PLN) czyli inaczej mówiąc deser bezowy zamawiany przez K. zawsze i wszędzie bardzo ją rozczarował. Po pierwsze przez twardość bezy, a po drugie przez cienką i niekremową sztuczno – puszystą bitą śmietanę. Na plus sezonowe owoce: maliny, jeżyny i truskawki – mam nadzieję, że w połowie września te ostatnie pochodziły z polskich grządek. Na plus zaliczyliśmy arbuzowy sorbet z wyczuwalnym Prosecco. 

img_7704img_7705

  • mój parafait z chałwy (20 PLN) wcale jej w smaku nie przypominał. Jestem sto procent pewny, że zdecydowana większość osób oceniłaby ten twór podobnie jak ja –  jako zimny i bezpłciowy… Ale to nie on był najgorszy, lecz to coś znajdujące się na górze, smakujące jak rozmokły wafel – fuj! Lody makowe rzeczywiście przypominały smak tego co mają w nazwie. Ostatnim składowym talerza był kwaśny morelowy mus. Ogólnie jeden z gorszych deserów jakie dane mi było ostatnimi czasy jeść. 

img_7702img_7703

Do obsługi nie mam ani większych zastrzeżeń, ani super pochwał. Robili co do nich należało, bez uśmiechów ale także bez grymasów. Kiedy w międzyczasie rozstawiali podgrzewacze w zewnętrznej altanie (prawdopodobnie na kolację dla gości z odbywającej się na sali obok konferencji), my czekając dłuższą chwilę na możliwość poproszenia o rachunek poczuliśmy się trochę jak nieproszeni goście i „przeszkadzacze”. 

Po kolacji mieliśmy bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony świetne pierogi, tatar oraz krewetki zdecydowanie zasługiwały na gromkie brawa. Z drugiej, bardzo słaby stek i okrutnie cienkie obydwa desery mocno ciągnęły ocenę w dół. 

Spore szanse, że w któryś z ciepłych dni podjedziemy do Magnifiki do ichniejszego ogrodu posiedzieć na słoneczku. Zamówimy wtedy coś lekkiego i na pewno nie będą to desery. Na teraz ocena neutralna. 


  • www: https://www.magnifica.pl/o-nas
  • śniadania: 35 PLN w formie bufetu z napojami ciepłymi i zimnymi; 
  • lunche: pon-pt 12-16 domowy burger z frytkami lub obiad dnia (zupa + drugie danie) w cenie 29 złotych; 
  • parking: prywatny hotelowy
  • kącik dla dzieci: w środku nie zauważyłem
  • ogródek / taras: tak duży i zielony 

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4 
wielkość porcji 4
smak 3
obsługa 3
cena / jakość 3

SUMA 17 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

Jedna myśl w temacie “Restauracja Magnifica – KRAKÓW, ul. Jugowicka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s