Tu jest bardzo smacznie – Restauracja w Hotelu Platan – CHRZANÓW, Rynek

Nie będzie kłamstwem jeśli napiszę, że stołowanie się w restauracjach hotelowych jest ciągle mało popularne w naszym pięknym kraju. 

Powodem być może są wyższe ceny, ale pewnie także brak luzu i często ciężka, żeby nie powiedzieć „nadęta” atmosfera. Mając jednak w pamięci udział w świetnych Andrzejkach zorganizowanych w Platanie kilka lat temu, odwiedziliśmy ten hotel w pierwszą niedzielę stycznia 2019

Zajęte były tylko dwa stoliki, więc bez problemu upatrzyliśmy wolną czwórkę. Kelnerka chwilę później wręczyła nam ciężkie, książkowe karty (menu podejrzycie tutaj)

Kobiece grono na start zdecydowało się na zupy. Dostały je dopiero po 30 minutach, ale dzięki amouse bouche w formie połówki pomidora wraz z drobiową galaretką, które przyszło po niecałych pięciu, doczekały bez marudzenia. 

img_0129

Gorący, apetyczny i gęsty żur na domowym zakwasie, podany z jajkiem, tłuczonymi ziemniakami z kawałkami kiełbasy, grzybkami oraz chipsem z boczku (14 PLN) wypadł celująco. Dużo dodatków sprawiło, że był bardzo treściwy. K. stwierdziła, że wystarczyłby jako jednodaniowy obiad.

img_0131

L. poprosiła o zupę z leśnych grzybów z makaronem gradine (takie małe kuleczki) oraz tłustą (ponad 30%) śmietaną (14 PLN). Jej grzybowy aromat poczuliśmy już wcześniej z innego stolika. Wypełniona była zacnie borowikami, prawdziwkami i kurkami. Pyszności. 

img_0130

Ja w ramach pierwszego dania postanowiłem spróbować czegoś konkretniejszego, i wraz z zupami zamówiłem pierogi. Niestety kelnerce się coś pomyliło i swojego zamówienia doczekałem się dużo, dużo później, kiedy dziewczyny spałaszowały już swoje. 

Miks pierogów: z cielęciną, kurkami i pietruszką; oscypkiem, dynią i kaszą jaglaną oraz razowe z bobem i ziemniakami (24 PLN). Porcja bardzo sycąca – w przypadku średniego głodu zdecydowanie wystarczająca jako cały posiłek. W smaku bez rewelacji, farsze lekko mdłe – brakowało przypraw, a ciasto jak dla mnie zbyt miękkie. Żadne nie zapadły mi w pamięć. Na plus delikatna cebulka wraz z pieczonym jarmużem – fajne połączenie

img_0132

Jak wspomniałem, z zamówieniem zrobiło się lekkie zamieszanie. W trakcie konsumpcji pierogów Pani przyniosła mi również kolejne danie… Bardzo szybko się jednak zreflektowała, kilkukrotnie przeprosiła, zabrała talerz i obiecała, że powróci z zamówieniem jak skończę. Mój warunek był jeden, wszystko powinno być nadal ciepłe.  

Parę minut później przed K. wylądowały policzki wołowe z gołąbkiem z pęczakiem (45 PLN). Danie zestawiono z  selerowym puree oraz sosem truflowym którego aromat wcale nie był nachalny jak to czasami bywa w przypadku użycia aromatyzowanej truflami oliwy. Policzki były całkiem miękkie, ale nie tak jedwabiście, żeby rozpadały się za dotknięciem widelca. Na duży plus zasługiwał świetny gołąbek z delikatnie przypieczoną kapustą. 

img_0133img_0134

Ja muszę przyznać iż długo się zastanawiałem, ale finalnie postanowiłem spróbować górki cielęcej (42 PLN) czyli wg mnie najlepszej po polędwicy części cielęciny. Pani dostarczyła to danie rzeczywiście ciepłe (talerz aż parzył). Mięso podano wraz z sosem Jack Daniels skrywającym ogromną ilość granulowanego pieprzu (przydałoby się o tym info w karcie), pozbawionym jakiegokolwiek smaku pieczonym ziemniakiempuree z zielonego groszku oraz marchewką. Kucharz cielęcinę upiekł idealnie – na miękko i soczyście, pieczony ziemniak zdecydowanie do poprawy, reszcie wystawiam ocenę 4+. 

img_0135img_0136

L. tego dnia poleciała typowo po polsku – jej wyborem był schaboszczak z gotowanymi ziemniakami i pełną kminku zasmażaną kapustą (32 PLN). Nie wiedzieć czemu swoje danie otrzymała jako ostatnia – stoper pokazał aż 55 minut od zamówienia. Cienka panierka skrywała bardzo miękkie jak na schab mięso, ciepła kapucha również świetna, najsłabszym ogniwem okazały się ziemniaki, ot takie sobie po prostu ugotowane – bez  finezji i kszty masła. 

img_0137img_0138

W trakcie naszego pobytu, na sali obok odbywała się impreza (chyba chrzciny) i pewnie to było powodem dłuższego czasu oczekiwania oraz nierównego podawania talerzy. 

Kelnerka oprócz pomyłki z zamówieniami, zapomniała o cytrynie, nie otworzyła też wody tylko zostawiła na stole zakręconą. Może i są to tylko niuanse, ale od takiego miejsca wymaga się jednak skupienia także na gościach „z zewnątrz”. 

Rachunek wraz z napojami  i tipem zamknął się w dwóch stówkach. Jak za trzy osoby które zjadły po dwie pozycje (nie najtańsze w karcie) to uczciwa kwota szczególnie, że oprócz pierogów wszystkie dania oceniliśmy dobrze albo bardzo dobrze.

Kuchnia w Platanie jest naprawdę na wysokim poziomie. Fakt, do perfekcji jeszcze trochę brakuje, ale my jak najbardziej polecamy to miejsce na weekendowy obiad. 


  • www: http://hotelplatan.pl/strony/restauracja
  • kącik dla dzieci: jeśli dobrze pamiętam to nie ma jako takiego wydzielonego kącika ale przed wejściem do resto widziałem pudełko z klockami, kolorowankami i innymi zabawkami 

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 4
obsługa / serwis 2,5
cena / jakość 4

SUMA 18,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Jeśli chcesz zobaczyć kilka innych, opisanych na blogu miejsc z Chrzanowa i Trzebini kliknij tutaj

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

Jedna myśl w temacie “Tu jest bardzo smacznie – Restauracja w Hotelu Platan – CHRZANÓW, Rynek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s