Bo stejki trzeba jeść, a nie jakieś kanapeczki – Moo Moo Steak & Burger Club – KRAKÓW, ul. Świętego Krzyża

Tytuł posta nawiązuje do często powtarzanej maksymy litewskiego kulturysty Roberta Burneiki znanego pod pseudonimem Hardkorowy Koksu. Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o siłownię facet ma duże doświadczenie i „pompuje bicki” aż miło. Jest też  fanem  wielkich, grillowanych steków. Tak tak wiem, nie o sportowcach jest ten tekst, już wracam na poprawne tory.

W październiku 2017 pojawiła się dobra okazja do świętowania, więc z chłopakami wybraliśmy się na Rynek. A że dobre balety zawsze zaczynamy od dobrego jedzenia, a na dodatek od paru dni chodził za nami konkretny stek, postanowiliśmy  uzupełnić pokłady białka z czerwonego wołowego mięsa w całym jego kawałku.

W Krakowie jest kilka miejsc serwujących  steki – w paru już byłem, ale nigdy w Moo Moo. Po przejrzeniu ich menu w necie, zdecydowaliśmy z W. że tam zaczniemy ten wieczór. W ofercie mają sporo opcji z sezonowanej wołowiny krów rasy Angus, oprócz nich burgery, sałatki i kilka dań głównych. Zresztą zobaczcie sami tutaj.

Dobrze, że stolik zarezerwowałem dzień wcześniej, bo w ten piątkowy wieczór o 21ej nie byłoby szans usiąść.

Po wejściu do środka, Pani wskazuje nam miejsce, podaje menu i… znika na jakieś 15 minut! Okej dookoła sporo ludzi, ale kelnerki są trzy, a nie jedna. Wiercimy się, rozglądamy, kręcimy, zamykamy i otwieramy menu. W końcu pojawia się nasza wybawicielka.

Bierzemy driny  i zamawiamy dania główne, po uprzednim „przepytaniu” pani z rodzajów, nazw i różnic pomiędzy poszczególnymi kawałkami mięsa. Duży plus za przygotowanie – pani bardzo dobrze się orientuje co sprzedaje i dokładnie opisuje poszczególne warianty. Okej niektórzy z nas wiedzieli już wcześniej co biorą, ale tego testu nie mogłem sobie odmówić – kelnerka zdała go celująco.

Do mięs zamawiamy dodatkowe cztery sosy na próbę – każdy w cenie 3 złocicszy:

  • porto (najlepszy z najlepszych, słodko winny kozak nad kozaki),
  • grzybowy (sam sos jest okej, ale grzyby bardzo cierpkie, całość lekko chemiczna),
  • pieprzowo-koniakowy (mocny i aromatyczny),
  • bearneński (gęsta mieszanka masła, wina, żółtka, może octu i chyba estragonu).

img_7614

Mięsa pojawiają się na stole w jednym czasie, dokładnie po 25 minutach od zapisania ich przez panią na karteczce. Przejdźmy więc do naszych bohaterów.

  • D. 600g Tomahawk (70 PLN) czyli antrykot z kością żebrową wraz z mega dobrymi frytkami belgijskimi (8 PLN).

Stek ma sporo tłuszczu, co pozytywnie wpływa na jego walory smakowe. Jest też miękki, kruchy i soczysty. Nie do końca wysmażony wg życzenia (medium), ale o tym w podsumowaniu.

img_7612img_7606

  • mój 500g Porterhouse (85 PLN) czyli stek w kształcie litery T zawierający rostbef z jednej strony i polędwicę z drugiej (tej mniejszej) różni się od T-bone’a tym, iż w Porterhouse polędwicy jest kilka centymetrów więcej.  Z dodatków dorzuciłem grillowane warzywa (10 PLN) oraz pieczonego batata (10 PLN).

Delikatna część z polędwicą o lekkim otłuszczeniu u szczytu, oraz sztywniejszy i bardziej tłusty rostbef są niezłe. Niestety, podobnie jak w przypadku opisanego powyżej Tomahawka nie do końca wysmażone pod moje zamówienie. Wartymi wspomnienia są na pewno smakujące i pachnące ogniem warzywa: papryka, pomidor, cukinia. Batat jak batat – ot słodki ziemniak – traktowany raczej jako tło przy takim steku. Aha ćwiarteczka to trochę mało jak za dziesiątaka biorąc pod uwagę, że kg kosztuje 7PLN.

img_7609img_7616

  • 300g Ribeye (55 PLN) czyli antrykot z tłuszczykiem na jego środku wraz z zapiekanką gratin (10 PLN) oraz grillowanymi warzywami w pełni satysfakcjonuje W.

Wysmażony wg prośby doskonały kawał mięsa bez kości znika szybko, a wraz z nim warzywa oraz przyrządzone w formie zapiekanki ziemniaki (gratina nie załapała się na zdjęcie)

img_7608img_7607

Wspólnym mianownikiem steków jest ich fantastyczny aromat, zapach grilla oraz pełny i mocny smak.

Niestety jest też minus, a mianowicie poziom wysmażenia steków z kością. Tyle o ile W. Ribeye’a wysmażono dokładnie według prośby, to już D. Tomahawk miejscami jest bardzo rare. Podobnie sprawa ma się z moim Porterhousem – część polędwicy jest super, ale druga część z rostbefem miejscami, a szczególnie bliżej kości już rare. Ja rozumiem, że szef więcej uwagi poświęcił polędwicy – i to mu się udało, ale przecież można podnieść część polędwicy do góry i dosmażyć jeszcze po pół minuty drugą część, żeby było zgodnie z zamówieniem.

Warto zaznaczyć, iż kelnerka minutę po podaniu nam talerzy, wróciła zapytać czy wszystko jest w porządku. Po tym, jak wspomnieliśmy o nie do końca zgodnym z życzeniem poziomem wysmażenia, zaoferowała, że wróci ze stekami do kuchni celem dosmażenia. Podziękowaliśmy za tą ofertę, gdyż dobrego Angusa finalnie daliśmy radę zjeść nawet w formie rare.

Ale oprócz steków…

  • DB. jako niepoprawny miłośnik żeberek, wyłamuje się i zamawia 500g żeberek BBQ (40 PLN) również z grillowanymi warzywami.

Mięso nie jest może wyjątkowo delikatne i samo odchodzące od kości, ale smakuje super – słodki sos BBQ robi robotę. Żebra są też bardzo chude.

img_7615img_7613

Rachunek wraz z trzema drinkami wynosi 4 stówki. Po skończonej sjeście wychodzimy najedzeni i zadowoleni. Gdyby poziom wysmażenia był taki jakiego oczekiwaliśmy, ocena byłaby rewelacyjna, a tak jest po prostu dobra.

Jedno wiem na pewno – muszę wrócić na burgera. Na steka całkiem możliwe że też, bo kilka innych pozycji zostało jeszcze do sprawdzenia.

Finalizując recenzję, Moo Moo polecam na męskie wyjście, szybki obiad czy spotkanie służbowe. W sumie każda okazja jest dobra na stejka, czyż nie ?

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3,5
wielkość porcji 3,5
smak 4
obsługa 4
cena / jakość 3 (obniżona przez wysmażenie niezgodne z oczekiwaniami)

SUMA 18 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s