Czy ta Jola taka boska? Boscaiola – KRAKÓW, ul. Szewska

Zlokalizowana na rogu ulic Szewskiej i Jagiellońskiej włoska restauracja Boscaiola cieszy się ogromnym powodzeniem zarówno wśród turystów jak i krakusów. Należy do tej samej sieci co opisywane już niegdyś na blogu Fiorentina, Mamma Mia, czy Szara Gęś w Kuchni.

Składa się z kilku gustownych pomieszczeń na poziomie parteru oraz piwnicy. Jest przyjemnie urządzona i niezbyt mocno oświetlona (nad zdjęciami sporo się męczyłem, a i tak daleko im do chociażby wystarczającej jasności czy ostrości)

img_8513

 

Byłem tam raz w 2015 roku, a później w grudniu 2016 organizowałem firmową Wigilię, którą ponad dwadzieścia osób zaliczyło do bardzo udanych. Jedzenie, obsługa, rozliczenia – wszystko wg umowy, bez zgrzytów i problemów, a do tego bardzo smacznie.

We wrześniu 2017 znowu się tam pojawiłem. Mimo braku rezerwacji kelnerka znalazła wolny dwuosobowy stolik i pół minuty później wręczyła nam karty. Nie będę się rozpisywał co jest, a czego w menu nie ma – chętnych odsyłam tutaj.

Rozpoczęliśmy od napojów i przystawek, a czekaliśmy na nie maksymalnie pięć minut (zajęty był każdy stolik w zasięgu mojego wzroku). Ekspres co nie.

  • krewetki duszone w białym winie z czosnkiem, pomidorkami i pietruszką (29 PLN) były dokładnie takie jak lubię i czasami sam robię w domu. Idealna sprężystość, zero nieprzyjemnego zapachu, fantastyczne masło które najlepiej zbierać z talerza wybornym pieczywem z koszyczka – no miodzio.
  • sałatka z rukolą, rzodkiewką, marynowanymi plastrami buraka oraz mozarellą di Bufala (24 PLN). Buraki jak buraki – marynowane, lekko kwaskowate, ale TEN ser! Od pierwszego kęsa czuć, że jest jest całkiem inny niż standardowe marketowe mozarelle. Zwieńczeniem kompozycji była czosnkowa mini grzaneczka.

img_8517

Przystawki jak się domyślacie zniknęły w oka mgnieniu. Kelnerka zabrała brudną zastawę wraz z sztućcami i zapytała czy wszystko było w porządku.

Pogadaliśmy może z dziesięć kolejnych minut kiedy to inna Pani podała nam:

  • duszoną cielęcinę w sosie borowikowym wraz z makaronem tagliatelle oraz groszkiem cukrowym (41 PLN). Wybornej, miękkiej cielęciny były dwa plastry (około 150g), sos borowikowy z kawałkami grzybów był niesamowicie aromatyczny w dokładnie takiej ilości jakiej bym sobie życzył – nie zdominował dania i go nie zabrakło pod koniec jedzenia. Makaron ugotowany mocno al dente (osobiście dałbym mu jeszcze pół minuty, bo preferuję bardziej miękki). Zielony groszek delikatnie osładzał  zestaw – super !

img_8519

  • risotto z krewetkami w sosie pomidorowo-śmietanowym (29 PLN). Ugotowany lekko ponad al dente ryż zawierał kilka sztuk średnio dużych krewetek. Sos był kremowy i aksamitny, nienachalnie pomidorowy, ale lekki i dzięki śmietanie wygładzony.

img_8520

Jako że wszystko okazało się takie wyborne, grzechem byłoby nie spróbować czegoś słodkiego, a miejsca w żołądku trochę jeszcze zostało…

Po 15 minutach doczekaliśmy się deserów

  • podawane na ciepło ciasto czekoladowe z płynnym również czekoladowym wypełnieniem oraz truskawkowym musem (15 PLN) było moim wyborem. Po przepołowieniu go, ukazał się gęsty, mocno czekoladowy krem. Zewnętrze owego ciacha smakowało trochę jak brownie, a trochę jak murzynek. Dwie truskawki były „wisienkami na torcie” które prawdopodobnie pod pretekstem uzyskania lepszych walorów estetycznych nie zostały pozbawione zielonych szypułek.
  • K. skusiły lody figowe z płatkami migdałów i sosem balsamiczno-miodowym (15 PLN). Nietypowe i nietuzinkowe trzy gałki „gelato” z włoskich owoców bardzo miło łechtały podniebienie, a połączenie sosu balsamicznego wraz z miodowym dało niebanalny efekt. Świeża i mięciutka figa zwieńczała kunsztowne dzieło.

Wizyty nie da się inaczej podsumować, niż używając do jej oceny, samych pozytywnych przymiotników. Wszystko, dosłownie wszystko było wyśmienite (tak użyłem tego słowa z pełną odpowiedzialnością). Na sam koniec dostaliśmy w gratisie paczuszkę świeżo wypieczonych ciasteczek – miły gest.

Na słowa pochwały zasługuje również obsługująca nas profesjonalna, miła, konkretna, pomocna, szybka i zainteresowana naszą opinią zwrotną kelnerka.

Można wymieniać i wymieniać typowe na Rynku restauracje „pod turystę” gdzie góruje słaba jakość, kiepska obsługa i serwis oraz wysokie ceny. Boscaiola jest tego przeciwnością – co najmniej kilka już razy miałem okazję się przekonać iż bardzo, ale to bardzo dba o poziom i satysfakcję swoich gości.

Jak to mówią: przez żołądek do serca. Ja wpadłem po uszy, jestem na tak, będę polecał, będę wracał.

http://boscaiola.eu/

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3,5
smak 4,5
obsługa 5
cena / jakość 4,5

SUMA 21,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

3 myśli w temacie “Czy ta Jola taka boska? Boscaiola – KRAKÓW, ul. Szewska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s