Grillowe mistrzostwo – Krakowiacy i Górale – KRZYSZKOWICE

img_2947

O Krakowiakach i Góralach wspomniała mi kiedyś koleżanka J., która bez wahania stwierdziła, że jest to jedna z najlepszych resto w jakich była. Miałem to w głowie wracając  w któryś weekend (marzec 2017) z deski i wraz z D. postanowiliśmy zatrzymać się tam na późniejszy obiad (pod koniec postu, wpis z wizyty która odbyła się dwa tygodnie później). Na blogu jest również recenzja Karczmy Bidy znajdującej się dosłownie parę minut dalej.

Krakowiacy i Górale to zajazd urządzony w typowym, góralskim stylu. Dominuje drewno, kamień i kute elementy kowalskie. W środku jest bardzo dużo stołów i ogrom miejsca. Karczma oprócz tego że karmi, prowadzi również sklep w którym można kupić różne staropolskie specjały: wypieki, warzywne przetwory, dżemy, powidła, serki, pierogi, czekoladki, mięsa i kiełbasy. W trakcie oczekiwania na zamówienie polecam sprawdzić wypełnione po brzegi witryny, szafki i lodówki.

Po zajęciu miejsca i zajrzeniu w kartę morda wyszczerzyła mi się jak u Jokera, gdy zobaczyłem całą stronę dań z grilla. Nie był to jakiś elektryczny Zelmer, ale prawdziwy, dymiący bukowym drewnem mocarz. A na owym grillu skwierczały kiełbasy, kaszanki, szaszłyki i różne mięsa. Pełne menu dostępne jest tutaj.

Jako, że na stoku coś tam konsumowaliśmy, postanowiliśmy „polecieć” tylko z daniami głównymi – bez zup czy przystawek.

U mnie fit standard, czyli pierś z grilla (18 PLN) wraz z pieczonymi ziemniakami (6 PLN). D. jako miłośnik żeberek wybrał takowe w zalewie miodowej (20 PLN) z frytkami (6 PLN).

Na zamówienie czekaliśmy 20 minut, w międzyczasie nie dostaliśmy żadnego czekadełka. Szkoda, w większości karczm/zajazdów to norma, a dwie kromki chleba i smalczyk to fajny gest.

Tuż po tym jak kelnerka postawiła na stole nasze zamówienia, zapach przypraw i buku wdarł się bez pardonu w moje nozdrza i zrobił w nich niezły bałagan. Dawno nie czułem czegoś takiego – pełna ekstaza. Mięso ciągle skwierczało, było turbosoczyste, mokre po przekrojeniu i zabiło mnie smakiem. W życiu bym nie pomyślał, że kurczak z grilla może mnie tak pozytywnie zaskoczyć. Cztery sosy w zestawie nie były w 0góle chemiczne, a ziemniaki wraz z masłem i sosem czosnkowym smakowały i pachniały jak z ogniska. Coś pięknego.

img_2944img_2946

Żeberkowe mięso łatwo odchodziło od kości, co prawda nie było bardzo delikatne, ale smakowało superfantastycznie. Porcja ważyła 400-500g, opcja tylko dla zuchwałych. D. któremu ciężko byłoby zliczyć gdzie i ile razy jadł żebra, podsumował powyższe jako jedne z najlepszych w życiu – dla mnie to najwyższa możliwa ocena.

Frytki, zaraz po podaniu, wyglądały na tłuste. Okazały się jednak chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku i co najważniejsze pozostały takie do samego końca. Nie stwardniały ani nie sflaczały, nie śmierdziały fryturą. Często spotyka się frytki nijakie – niby chrupiące, ale bez smaku. W tych ewidentnie czuć było dobrego ziemniaka, a nie jakąś ziemniaczaną masę.

img_2945img_2943

Frytki  znalazły się na stole kilka minut wcześniej od mięs – tego nie lubię. Na rachunek też czekaliśmy dłuższą chwilę. Przy zbieraniu pustych talerzy, kelnerka zainteresowana była opinią zwrotną – to plus.

Spróbowaliśmy tylko dwóch staropolskich dań z grilla – tak to fakt, niemniej jednak, nie boję się ich podsumować jako wybitnie porywających i niesamowicie udanych w swojej prostocie. Jestem sto procent pewny, że jak tylko będzie okazja znowu się tam zjawię i poszerzę horyzonty o inne grillowane specjały. Szczerze polecam.

Wpis z wizyty po dwóch tygodniach: Sporą 8 osobową ekipą wracając ze słowackiego chilloutu wstąpiliśmy do Krakowiaków na ostatni posiłek przed powrotem do szarej, pourlopowej rzeczywistości.

Zamówiliśmy co poniżej i ku naszemu zdziwieniu większość dań zaczęła pojawiać się na stole już po 10 minutach.

  • żur z kiełbasą i ziemniakami (10 PLN) – poprawna wkładka, ciepły wywar, średnia kiełbasa, świeże ziemniaki.

img_3405

  • pierogi z mięsem (15 PLN) i pierogi ruskie (12 PLN) smaczne, z bardzo dobrze wyczuwalnym i doprawionym farszem zarówno serowo-ziemniaczanym jak i mięsnym. Ciasto było delikatne, okrasa też okej. M i K stwierdzili, że mogliby takie jeść codziennie. W porównaniu do innych potraw oba zestawy wydawały się mniejsze.

img_3407

  • grillowany szaszłyk „Zbój” (22 PLN) – skusiłem się na wieprza z grilla. Porcja mięsa była godna, ale nie było ono na pewno grillowane od początku dla mnie – w środku było ledwo ciepłe. Kawałki cebuli były zjarane na węgiel. Świnka przełożona dodatkowo grubymi plastrami boczku, który miejscami był super zgrillowany, a miejscami ledwo muśnięty. Takie sobie – bez rewki.

img_3408

  • grillowane żebro w zalewie miodowej (20 PLN) – tym razem spory zawód. Podczas ostatniej wizyty żebro było wyśmienite, teraz tylko w porządku. Mięso już nie było takie idealne i miękkie, nie łechtało kubeczków, nie wyniosło na najwyższy level – zawiodło nas.
  • grillowany karczek „Kasprowy” (19 PLN) – pachnący i soczysty, niczego mu nie brakowało.

img_3406

  • grillowana polędwica wołowa w sosie kurkowym (60 PLN) – konkretna trzeba przyznać cena, więc oczekiwania były bardzo wysokie. Niestety wyszło bardzo słabo. Po pierwsze polędwica pływała w ogromnej ilości tłustego, śmietanowo-grzybowego sosu, co wyglądało bardzo nieapetycznie – nie ma zdjęcia, serio widok był tragiczny. Po drugie wołowina miała być medium, a wysmażona była bardzo dobrze. Mięso było miękkie i bardzo mocno pachniało drewnem na którym zostało przyrządzone. W cenie około 40 PLN dałoby radę, jednak za 60 PLN spodziewaliśmy się petardy, a wyszedł niewypał.
  • placki ziemniaczane po zbójecku z gulaszem wołowym (22 PLN) były chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku – zbyt miękkie, aż zielone. Mięso było chude i nieżylaste. Po podaniu wyglądało jakby ktoś już 1/4 zjadł…

img_3409

  • 5 letni Dawid swoje naleśniki (12 PLN) skwitował jako smaczne i słodkie 🙂

img_3410

Niestety muszę stwierdzić, że druga wizyta nie była już taka fantastyczna jak pierwsza. Poziom potraw był bardzo nierówny, co zostało opisane powyżej. Krakowiacy i Górale dalej jest karczmą w której będę się zatrzymywał, ale tą wizytą nie ukrywam, że się zawiodłem.

http://www.krakowiacyigorale.pl/

OCENY (1MIN – 5MAX):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 4
obsługa 3,5
cena / jakość 5 4

SUMA 20,5 19,5 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

One thought on “Grillowe mistrzostwo – Krakowiacy i Górale – KRZYSZKOWICE

  1. W Krakowie nie brakuje knajp z prawdziwym grillem węglowym, czego okolicznym mieszkańcom zazdroszczę. Czemu nie mogę tego zobaczyć w innych miastach? Ehhh jestem zdany na siebie a nie zawsze się chce wszystko rozpalać 🙂 Też uważam, że grill elektryczny to nie grill 🙂 coś co w smaku przypomina potrawę z grilla można zrobić na patelni żeliwnej z grubym dnem. Temperatura jest zbliżona do właściwej, brakuje smaku dymu drzewnego za to dymu w domu jest zdecydowanie za dużo. Szaszłyk: jeśli będziesz kiedyś w Szczawnicy, wpadnij do karczmy Szlachtowska. Zjadłem tam przepysznego szaszłyka z baraniny i również świetną golonkę. W trakcie oczekiwania na danie podszedł do mnie husky mający różnobarwność tęczówki. Sam przynosił do mnie patyk i wpatrywał się „wypraszając” rzut.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s