Jedzenie Kraków Kuchnia europejska Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze Pizza Prądnik Restauracja Z dziećmi

Fajnie, że jesteś – Luca – KRAKÓW, ul. Reduta

Kiedy usłyszałem, że w nowych blokach „na Reducie” otworzyła się restauracja, nie mogłem się doczekać kiedy w końcu się tam wybiorę i sprawdzę co w trawie piszczy. Ludzie gadali, że karmią tam dobrze, ale wiadomo słuchy słuchami, a rzeczywistość bywa czasami okrutna. 

Trzy wizyty w styczniu 2020 wystarczyły abyśmy wyrobili sobie na ich temat własne zdanie. Ale po kolei… 

Na start napiszę o czymś z czego z pewnością będą zadowoleni rodzice i dziadkowie czyli o znajdującym się pod schodami nieźle wyposażonym kąciku dla dzieci. Kontynuując wywody o lokalu nie sposób nie zauważyć sporej jak na osiedlową knajpę przestrzeni jaką dysponuje Luca. 

Wnętrze jest ładne, trochę loftowe, ceglane z czarnymi wstawkami i żywymi kwiatami. 

img_1228

Powyższe zdjęcie zrobiliśmy owszem w weekend,  ale zaraz po pracy. Wchodząc do Luci (jak to ładnie brzmi) wieczorem, ot tak prosto z ulicy, tej kanapy raczej nie uświadczycie wolnej. Dacie wiarę, że mimo kilkudziesięciu mniejszych i większych stolików w któryś piątkowy wieczór mieliśmy problem aby znaleźć miejsce?

I tu przechodzimy do kolejnego punktu czyli obsługi, która przez wszystkie trzy wizyty wywarła na nas bardzo pozytywne wrażenie. Wracając myślami do dnia kiedy nie mieliśmy gdzie usiąść, kelnerzy nie powiedzieli „przykro nam” tylko zaczęli się zastanawiać jakby nas usadzić. Dzięki ich zaangażowaniu udało się ogarnąć czteroosobowy stolik ówcześnie zajmowany przez parę, która zgodziła się przesiąść do mniejszej dwójki na górnej sali. 

W trakcie trzech wizyt, obsługiwały nas trzy różne osoby i za każdym razem należycie o nas dbano. 

W Luce karty podaje się natychmiastowo, zamówienia notuje bez błędów, a w międzyczasie obsługa upewnia się czy gościom niczego nie brakuje. Taką pozytywną aurę zaobserwowaliśmy nie tylko przy naszym, ale i innych pobliskich stolikach. Człowiek czuje się naprawdę dobrze i o to właśnie w takich osiedlowych knajpkach chodzi – o swobodę niemalże jak w domu – nie inaczej było z nami. Ale ale, żeby nie było tak kolorowo to muszę wspomnieć, że domowe WIFI działa mi zdecydowanie lepiej niż to w Luce. Tak wiem to czepialstwo, ale fakty są faktami – jeśli nie siądziecie przy oknie tylko w głębi sali możecie mieć również problem z zasięgiem komórkowym. Piszę to jako ostrzeżenie dla potencjalnych gości, którzy wymagają silnego zasięg GSM i internetu, bo na przykład pracują zdalnie. 

No dobrze przejdźmy do meritum czyli tego co tygryski lubią najbardziej – jedzenia! Pierwszą wizytę odbyliśmy wraz z sąsiadami przyjaciółmi I. i D. Obydwoje skusili się na pizze 

  • pepperoni (25 PLN) z sosem pomidorowym, mozzarellą i salami oraz

img_1097

  • parmę (27 PLN) z sosem pomidorowym, mozzarellą, prosciutto crudo, rukolą i serem Grana Padano

img_1096

Szczerze powiem, że mi nie siadły, tylko akurat ja nie jestem w tym przypadku obiektywny, gdyż na zabój kocham pizze neapolitańskie z super mokrym środkiem i napompowanymi brzegami. Placki serwowane w Luce są zgoła inne. Ciasto mają zwarte, a brzegi chrupiące, dodatkowo są chyba odrobinę większe niż okrągłe odpowiedniki. Jeśli wierzyć Pani to mierzą 20 x 40 cm, więc z prostej matematycznej kalkulacji ich pole powierzchni przebija to wyliczone dla standardowej napoletany o średnicy 30 centów. 

Współtowarzysze określili pizze jako dobre jednocześnie zwracając uwagę na zbyt dużą ich zdaniem ilość ziół którymi były posypane. Do jakości i oryginalności składników nie mieli zastrzeżeń. 

Kilka razy już o tym pisałem, więc może się powtórzę, ale szanuję miejsca gdzie swój obiad można choćby odrobinę skonfigurować według własnych upodobań. Luca w cenie każdego dania głównego pozwala wybrać czy chcemy je dostać z pieczonymi ziemniakami, frytkami czy kaszą. Oprócz węglowodanowych dodatków w zestawie oferuje się również bukiet sałat. 

  • K. poprosiła o polędwiczki wieprzowe marynowane w rozmarynie i miodzie z pieczonymi ziemniakami oraz sałatką (34 PLN). Mięso usmażono idealnie na miękko, ale potrzymałbym je chwilę dłużej w marynacie, bo bez tego rozmarynowego pyłku brakowało mu smaku: ciut więcej soli i pieprzu bankowo by nie zaszkodziło. Kartofelki nie spalone, acz miękkie z odchodzącą skórką rzeczywiście z piekarnika lub jakiejś żeliwnej patelni, a nie jak to czasem bywa mimo zapisania w menu, że „pieczone” to smażone w głębokim oleju. Sałatka bez zarzutu. Estetyka podania również na plus.

img_1100img_1101

  • ja nie miałem wyboru i na pierwszy ogień musiałem spróbować klasycznego burgera z ogórkiem, pomidorem i sałatą w towarzystwie frytek i ketchupu (25 PLN). Potrzebowałem sporej dawki energii, szczególnie że zawitaliśmy tam świeżo po treningu – ten wybór rozumiał się sam przez się. Burger przepołowiono na moje życzenie. Smaczne mięso wysmażono odrobinę za mocno tuż przy granicy well done. Ale to już trochę czepialstwo, bo poziom medium przekroczono może o kilkanaście sekund grillowania na stronę. Popracowałbym na pewno nad pomidorem, gdyż siedzący w środku niedojrzały i twardy okaz delikatnie mówiąc tylko przeszkadzał. Sezamowa, bardzo cienka bułka dzięki zgrillowaniu z dwóch stron była w sam raz chrupiąca. Frytki smażone na świeżym oleju na miękko, zarówno na zewnątrz jak i w środku – smakowały mi. O burgerze nie wyrobiłem sobie zdania i wiedziałem, że znowu go niebawem „pocisnę”.

img_1098img_1099

Z lokalu wyszliśmy na lekkim rauszu, gdyż nie mogliśmy odpuścić degustacji domowych nalewek (40 ml w cenie 7 złotych). Polecam czarny bez, wiśnię, cytrynówkę i pigwę.


Byłem pewny że wrócę i jak się okazało nie musiałem długo czekać, bo stało się to już dzień później kiedy zawitaliśmy tam wraz z B. i M. celem pogadania o wakacyjnym wyjeździe. Jeden z nas zmył się po półtorej godzinie, ale ja z B. oprócz kilku shotów Wyborowej i kufelka Kozela spróbowaliśmy dwóch kolejnych pozycji z karty: 

  • trzy bruschetty zapiekane z pomidorami, mozarellą i pesto (14 PLN) B. skonsumował w ekspresowym tempie. Zauważył sporą ilość oliwy i docenił świeżość pieczywa. 

img_1135

  • żeby sprawdzić jak się mają sprawy z powtarzalnością poprosiłem o burgera BBQ (27 PLN) z sałatą, pomidorem, ogórkiem i bekonem. Tym razem zaznaczyłem jednak, że bardzo chciałbym go dostać wysmażonego na średnio. Jak poprosiłem tak dostałem i w sam raz przyprawione mięso charakteryzowało się zdecydowanie większą niż 20 godzin wcześniej plastycznością. Tym razem bułka została wrzucona na opiekacz albo na pięć sekund albo na zimny ruszt, gdyż odbiły się na niej tylko żeberka, a nie była ani ciepła ani chrupiąca (zresztą widać na zdj poniżej, że jest „surowa”). Ta bułka nie miała sezamu, na zimno smakowała bardzo słabo, a przy próbie jedzenia rękoma po dwóch gryzach rozwalała się w dłoniach zarówno jej górna jak i dolna część. Tego hamburga trzeba niestety jeść sztućcami, a czy jest coś gorszego niż używanie narzędzi do bugsa?? Bekon wysmażono wg sztuki, pomidor tak samo jak dzień wcześniej nadawał się tylko do wyrzucenia. Frytki jak najbardziej na plus. Łupków zamiast talerzy nie cierpię, ale to kwestia gustu. 

img_1136

Powtarzalności w burgerach zabrakło, ale do trzech razy sztuka. Mam nadzieję, że w Luce postarają się o dobre pieczywo, wtedy będzie to na pewno wyższy poziom.


Trzeci raz nastąpił po około tygodniu. Na ruszt poszedł podawany z pieczywem, fenomenalny turbogorący żurek na zakwasie (13 PLN) z całym jajcem i taką ogromną ilością białej kiełbasy oraz cienko krojonego boczku, że ta micha spokojnie mogłaby robić za pełnoprawne danie dla osoby odczuwającej mały (a być może nawet średni) głód. W smaku szczerze wyborny.

Nom, ale przez bardzo aktywny dzień ja nie odczuwałem małego głodu, a wręcz przeciwnie – ja nim przymierałem! Dlatego poprosiłem o coś z dużą ilością węglowodanów – pappardelle z chorizo i czarnymi oliwkami w sosie pomidorowym (27 PLN). 

img_1227

Pierwszym o czym należy napisać jest to, że ta porcja powaliłaby niejednego dzika. Tzn mnie nie powaliła, ale niewiele brakowało. Na zdjęciu tego nie widać, ale talerz mierzy ze 30 centów średnicy oraz połowę tego na głębokość. Jeśli chodzi o smak to nie mam się do czego przyczepić. Sprężysty makaron, charakterna kiełbasa, dobry sosik. Proste i sycące danie. 

K. zmierzyła się z piersią z kurczaka w sosie kurkowym z sałatką i frytkami (32 PLN). Drób przyrządzono tak delikatnie na soczyście, jak dla nas przydałoby się utopić go jednak w odrobinę większej ilości kurek i samego sosu. 

img_1224

Luca przez sporą ilość dań na pewno jest w stanie usatysfakcjonować sporą rzeszę gości, ale z drugiej strony zastanawiam się czy jest to oby na pewno dobra droga. Karta uginająca się od ponad dwudziestu pozycji plus kilku burgerów i kilkunastu pizz może w późniejszym czasie spowodować spadek jakości. Kurcze obym się mylił, bo zamierzam do Luci wracać. Mam ją relatywnie blisko, podoba mi się i dzięki świetnej, życzliwej i pomocnej ekipie kelnerskiej bardzo dobrze się w niej czuję. I jak już wcześniej napisałem, o to w takich miejscach chodzi! „Osiedlówki” powinny tętnić życiem, powodować żeby ludzie wychodzili z domów, spotykali się z sąsiadami na neutralnym gruncie, a dzieciaki wspólnie ganiały po lokalu. 

Jeśli włodarze tego miejsca wrzucą do internetu pełne menu, wprowadzą do oferty lunche dnia za dwie dyszki i śniadania w weekendy to trzeba będzie pomyśleć o jakiejś karcie członkowskiej. 

Jestem na TAK, szczerze życzę powodzenia i liczę na to, że lokal będzie tętnił życiem, a kucharze szlifowali swój warsztat. Kto wie być może ograniczą ilość pozycji w menu i jednocześnie dopracują te wybrane do perfekcji? Trzymam kciuki, będę odwiedzał. 


  • www: https://www.facebook.com/LUCA-Restauracja
  • śniadania: brak 
  • lunche: brak
  • parking: publiczny przy blokach na ulicy Reduta oraz 100 metrów dalej za mostkiem przy cmentarzu
  • kącik dla dzieci: jest pod schodami na poziomie zerowym 
  • ogródek / taras: w zimie brak, a jak przyjdą cieplejsze dni to ma być dostępny duży zewnętrzny ogródek

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3,5
smak 3,5
obsługa 4,5
cena / jakość 3

SUMA 18,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

4 komentarze

  1. W krakowie coraz więcej jest dobrych pizzerii i takich średnich też. W zasadzie ciężko aż się połapać. Moja metoda jest taka, że próbuję przynajmniej co tydzień spróbować zjeść w nowym miejscu. Zapisuje najlepsze i tak robię listę sprawdzonych miejsc

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: