Zielone Eldorado – Manoa Green Resto Bar – KRAKÓW, ul. Zabłocie

Od pierwszej wizyty w Manoa minął dokładnie kwartał. Receptury, serwis, ludzie, kuchnia – w dobrze zarządzanym miejscu, po trzech miesiącach cały gastro-organizm powinien być już w pełni sprawny. 90 dni to wystarczająca ilość czasu, aby w końcu wystawić temu zielonemu miejscu finalną ocenę.

W połowie listopada 2019 udało mi się namówić zagorzałych mięsarian P. i S. i we trójkę wpadliśmy do Green Resto z cichą wizytą. 

Proces zamówienia jest prosty. Płacicie za wybraną opcję przy kasie, siadacie przy stoliku, a kiedy zostaniecie wywołani fatygujecie się do baru po odbiór. Jeśli wybierzecie opcję złożenia własnego bowla czy tortilli, wtedy krok po kroku komponujecie Wasze zamówienie (opis tego procesu znajdziecie kilka akapitów poniżej). 

Tego dnia Paulina poprosiła o zestaw dnia w cenie 20 PLN. Składał się nań aromatyczny i gęsty krem z dyni i suszonych pomidorów oraz wegańskie, puszyste i bardzo smakowite naleśniki na słodko z konfiturą. Zestaw zarówno w kategorii smaku, ceny do jakości jak i zaoferowanej wielkości bez zawahania został oceniony celująco. 

img_9921img_9923img_9922

Ja i S. polecieliśmy z manualnie komponowaną tortillą (19 PLN). Nasze placki, mimo iż z zewnątrz wyglądały idento, oprócz czosnkowego sosu na bazie mleka kokosowego, nie posiadały żadnego innego wspólnego mianownika. Każdy z nas złożył taką na jaką miał ochotę – wybór składników  w Manoa jest na prawdę przeogromny! 

Moja tortilla jeszcze przed zapakowaniem wyglądała tak: 

img_9920

Po krótkim podgrzaniu w opiekaczu, ten ciężki, pszenny olbrzym prezentował się równie okazale. 

img_9925img_9926

W tortilli znajdował się seitan, papryka, świetne warzywa z kalafiorem i brokułami, sałata i ziarna słonecznika z migdałowymi płatkami. Wszystko razem smakowało wybornie. Placki są tam wypchane po samiuteńkie brzegi, więc uważajcie jeśli zechcecie się nimi zając samymi rękoma. Wycieka sporo sosu, a jak taki wyląduje na bluzce czy spodniach to chyba nie muszę Wam tłumaczyć, że ciężko będzie to wyprać. Zdecydowanie polecam sztućce. 

Teraz jestem już przekonany w 100% do Manoa Green Resto Baru. Pracujący tam ludzie są uśmiechnięci i wyluzowani, produkty i składniki świeże, a sam lokal obszerny, schludny i taki przyjazny. Czegóż chcieć więcej 🙂

Jest świetnie – trzymam kciuki i na pewno od czasu do czasu będę wpadał na szybki lunch. Miejscu wystawiam zasłużoną wysoką ocenę. 

Polecam to miejsce serdecznie, a przy okazji zapraszam do lektury naszych odczuć z wizyty degustacyjnej sprzed kilku miesięcy. W kilka dodatkowych minut przeczytacie jeszcze o bowlu oraz nieziemskich deserach! WARTO! 


Przyznaję bez bicia, że wpisy o typowo wegetariańskich / wegańskich miejscówkach pojawiają się na bezfarmazonu bardzo rzadko (raptem kilka po kliknięciu tutaj). Powód jest błachy – kocham mięso.

Jeśli chodzi o takie codzienne, casualowe jedzenie to jak najbardziej jestem fanem lokali które dają mi możliwość skomponowania własnego posiłku. A jeśli dodatkowo mogę zobaczyć składniki to już w ogóle niebo. 

W związku z powyższym kiedy w sierpniu 2019 otrzymałem maila z zaproszeniem do Manoa Green Resto Bar na Zabłociu, decyzja mogła być tylko jedna – przyjąć i sprawdzić czy takie miejsce jest w stanie nie tylko przebić się z pozytywnym przekazem do moich nastawionych na mięsną ekstazę kubków smakowych, ale również należycie posilić burczący bebzol. 

Sam lokal jest nowoczesny i rześki – tak to dobre słowo. Jasne, drewniane blaty, trochę czerni i dużo zieleni dobrze ze sobą współgra i zachęca do zostania.

Za barem wdzięczą się potencjalne składniki zamówienia … 

img_6164-1img_6165-1

… a kawałek dalej zza szklanej wystawki uśmiechają się ciasta

img_6168-1img_6169-1img_6167-1img_6172-1

O menu nie będę się rozpisywał, bo możecie je podejrzeć na przykład tutaj. Wartym wspomnienia jest fakt, że w Manoa zjecie zarówno śniadanie, dwudaniowy lunch, jak i zdrową przekąskę czy ciacho z kawą. Jeśli macie ochotę na kranówkę – wystarczy poprosić i dostaniecie takową w karafce za free. 

Tak jak w większości miejsc vege, tak i tutaj filozofia ekologicznej restauracji, jakość oferowanych produktów, temat ochrony środowiska oraz spojrzenie na kwestię #zerowaste mają wysoki priorytet. Nie uświadczycie plastiku, a według słów właścicielki kucharze przykładają dużo uwagi aby pożywienia marnowało się jak najmniej.  

Jeśli do Manoa przyjdziecie zjeść (a nie tylko na kawę) to możecie albo zamówić „gotowca” z menu, albo złożyć samodzielnie: jogurt (16 PLN), tortillę (19 PLN) czy bowla (22 PLN). 

W takiej na przykład tortilli wybieracie na start rodzaj 30 cm placka, a później po kolei: węglowodan, białko, sałatę, warzywa / owoce, nasiona i na końcu sos. Wasze zamówienie zapieka się chwilę w opiekaczu i po paru minutach jest gotowe. Szybko i przyjemnie! Chcecie dodatkowy składnik? No problemo,  dorzucacie 3 zeta i macie. 

img_6151-1img_6156-1img_6159-1img_6158-1

Z komponowaniem bowla czy jogurtu sprawa ma się bardzo podobnie. 

img_6150-1img_6146-1

W Manoa zjecie także dwudaniowy lunch w cenie 20 zł (samo drugie danie za szesnaście). Tego dnia oferowana była zupa szczawiowa oraz gulasz z ciecierzycą. Aha – zestawy lunchowe dostaniecie również w weekend! 

img_6161-1img_6162-1

W ofercie jest także coś co jem sporadycznie czyli różnego rodzaju ciasta, tarty i torciki. Na szybko zdradzę Wam, że zakochałem się w tofurniku (to ten drugi na zdjęciu) – dla takich kalorii warto przekraczać dzienne zapotrzebowanie energetyczne. Chociaż nerkownik (ten pierwszy) także „klepał” podniebienie aż miło. 

img_6173-1img_6174-1

Odpowiadając na pytanie z początku postu – moje kubki smakowe mimo braku mięsa  w pożywieniu, wydawały się być bardzo usatysfakcjonowane. Podobnie żołądek, który po końskiej dawce zdrowia z tortilli, bowla i lunchu przyjął sporo cukru z wyśmienitych słodyczy.

Tak jak zwykle przy degustacjach na zaproszenie, ta relacja (nie mylić z recenzją) nie zakończy się żadnymi ocenami. Finalny scoring pojawi się po cichej wizycie (dopiska z listopada 2019: oceny są już wystawione), która prawdopodobnie odbędzie się z ludźmi z pracy, bo do Manoa mamy całkiem blisko. A to, że w ekipie znajdują się też foodiesowi wegetarianie, bez wątpienia pomoże mi w ostatecznym werdykcie 🙂


  • www: https://www.facebook.com/MANOA.green.resto.bar/
  • śniadania: dostępne są zestawy wraz z dowolnym świeżo wyciskanym sokiem albo ciepłym napojem za pół ceny lub wrapy / tosty w opcji „na szybko / wynos” 
  • lunche: pon-ndz od 11:30 do wyczerpania zapasów zupa + drugie danie za 20 złotych (16 PLN samo drugie)
  • parking: publiczny przy ulicach obok, ciężko znaleźć miejsce
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek / taras: brak

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4 
wielkość porcji 4
smak 4
obsługa 3,5 (max dla lokali z samoobsługą)
cena / jakość 5

SUMA  20,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

Jedna myśl w temacie “Zielone Eldorado – Manoa Green Resto Bar – KRAKÓW, ul. Zabłocie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s