Stacja Zabłocie – KRAKÓW, Park Zabłocie

UWAGA! Restauracja zmieniła właściciela i teraz nazywa się Kantyna Zabłocie. 

Po kolejnej wizycie wyprodukujemy nowy wpis – poniższy dotyczy czasów kiedy to miejsce występowało pod szyldem Stacja Zabłocie. 

img_8283-1

Wizyty były dwie. Pierwsza słaba, druga super. Zacznę od tej ostatniej z marca 2019.

Po wejściu do lokalu szef kuchni i kelnerka serdecznie się z nami przywitali – nie wiem jak Wy, ale ja bardzo szanuję takie starania w nawiązywaniu pozytywnej więzi pomiędzy pracownikami gastro, a gośćmi. 

Tego dnia, rodowity Włoch kucharz Marco proponował gościom zestaw lunchowy w cenie 20 złotych składający się z dwóch pozycji: 

  • cieplutkich, chrupiących (ale tak idealnie, że nie raniły dziąseł) grzanek ze świeżym pomidorem, bazylią i oliwą, które pojawiły się dosłownie pięć minut po zamówieniu, 

oraz dania głównego do wyboru wg uznania: makaronu albo pizzy. Skoro nas było dwóch i możliwości też dwie, to chyba jasne, że spróbowaliśmy tego i tego. 

20 minutowe oczekiwanie na kolejne talerze „umilały” nam przyśpiewki i pogwizdywania szefa kuchni. Dzięki nim dało się poczuć włoskiego ducha. Dania przygotowywane są na oczach gości, tuż za barem, więc dźwięk nieźle się niesie. Mimo otwartej kuchni, do gości nie docierają żadne przykre zapachy (przynajmniej my takowych nie wyczuliśmy). 

  • tagliatelle z grzybami – spora porcja podana na  bardzo dużym talerzu, makaron ugotowany al dente, grzybki aromatyczne – proste i apetyczne danie w którym nie było się do czego przyczepić; 
  • pizza margherita – około 35 centymetrowa, na cienkim i chrupiącym cieście z bardzo dobrym pomidorowym sosem. W moim odczuciu ciastu brakowało soli, ale jak wiadomo jej ilość to kwestia bardzo subiektywna. 

img_2012

Najedliśmy się do syta, a o nasze samopoczucie w trakcie obiadu dbała uprzejma kelnerka. 

Ta wizyta pokazała, że warto, a nawet trzeba dawać drugą szansę świeżym miejscom, nawet jeśli na samym początku zaliczy się faila. A bez takowego przy pierwszej wizycie się nie obyło…


W października 2018 wpadłem z kolegą J. na lunch. Przez pierwszy miesiąc działalności lokalu (a może dłużej?) każdy makaron i pizza z karty stały po dwie dyszki. Zamówiliśmy jedno i drugie. 

Napoje dotarły po chwili – bezalkoholowe piwko dla J. i mój Sprite – niestety jego smak nie dawał mi spokoju. Po zapytaniu kelnerki o to co mam w szklance, usłyszałem że Sprite. Nie poddałem się i drążyłem dalej. Po moim kolejnym pytaniu okazało się że to jednak 7 up i do tego wygazowany – nalany z półtoralitrowej butli z plastiku! Kelnerka przeprosiła, wyjaśniła, że nie dotarła jeszcze dostawa i zabrała mi szklankę sprzed nosa. W zamian poprosiłem o wodę, która nie została doliczona do rachunku. 

Na jedzenie chwilę sobie poczekaliśmy. Zbyt długą chwilę zważając na fakt, iż byliśmy jedynymi gośćmi czekającymi na strawę. 

Po 35 minutach pojawił się makaron z owocami morza w oliwie. Poprawny, ale bez efektu wow. 

img_8282-1

Pięć minut później wjechała pizza z pomidorkami koktajlowymi oraz parmeńską, która delikatnie mówiąc trochę mnie zaskoczyła. Onieśmieliła mnie jej bladość, kształt i ogólnie forma. Brakowało zarówno sosu, mozzarelli jak i wypieczenia. No słaba była, bardzo słaba co tu wiele gadać – ja zawsze piszę prawdę, więc oto ona. 

img_8281-1

Chwilę później dowiedzieliśmy się, iż tego dnia nie było głównego kucharza i ktoś inny stanął za sterami 😉 Tyle o ile poradził sobie z makaronem, tak z włoskim plackiem nie za bardzo. Robił co mógł, ale trochę do perfekcji zabrakło 😉


Ostateczną ocenę wystawię po trzecim razie, kiedy zasiądę przy zewnętrznym stoliku i pokontempluję strawę na słoneczku.

Tych którzy nie są z okolic, śpieszę poinformować, iż opisywana trattoria znajduje się w samym sercu Parku Stacji Wisła. Mam przeczucie, że jak się tam wszystko zazieleni, to miejscówka będzie bardzo ochoczo odwiedzana przez lokalną społeczność. Oczami wyobraźni widzę ludzi biesiadujących w ciepłe wieczory w ogrodzie przy piwku i pizzy…

No nic, czas zejść na ziemię. Trattoria Stacja Zabłocie obrała bardzo dobry kierunek. Szczerze kibicuję. Wrócę za jakiś czas w większym gronie i sprawdzę jak się sprawy mają.

P.S. Recenzje innych miejscówek z rejonów Zabłocia tutaj –> klik.


  • www: https://www.facebook.com/stacjaZablocieKrakow/
  • kącik dla dzieci: brak
  • napój do śniadania w obniżonej cenie: do każdej kawy pon-pt śniadanie za złotówkę, w weekend na odwrót
  • lunch: pon-pt: dwa dania w cenie 20 PLN  
  • parking: publiczny, przy ulicach obok, niepłatny, ciężko znaleźć miejsce

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4 (ocena dotyczy relacji ceny lunchu do jego wielkości)
smak 3 (za pierwszym razem 2, za drugim 3,5)
obsługa 3 (za pierwszym razem 2, za drugim 4)
cena / jakość 3,5

SUMA 17,5 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

3 myśli w temacie “Stacja Zabłocie – KRAKÓW, Park Zabłocie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s