Świetna kuchnia Królestwa Tajlandii – Taj – KRAKÓW, ul. Miodowa

W sierpniu 2019 pięcoosobową ekipą z pracy przestąpiliśmy progi Taja celem sprawdzenia oferty lanczowej.

Od poniedziałku do piątku w cenie 22 złotych dostaniecie tam dwa dania wraz z wodą, którą za dodatkowe 3 zety możecie wymienić na jedną z kilku lemoniad. Naszym zdaniem nazywanie tych napoi lemoniadami jest jednak trochę na wyrost…

Jako, że wszyscy poszli w menu mięsne, ja postanowiłem sprawdzić wersję wegańską. Po 15 minutach pojawiły się zupy.

  • w mojej cynamonowej dało się wyczuć słodkawy, lekko korzenny posmak. Zupa była porażająco aromatyczna, a tofu w cieście miękkie i odrobinę słodkawe.

img_5865

  • w Tom Kha z kurczakiem którą pałaszowali towarzysze, najmocniejszym nośnikiem smaku było mleczko kokosowe i trawa cytrynowa. Galangal dodawał odrobinę imbirowego posmaku, dało się również wyczuć kolendrę. Zupa była trochę pikantna. Chłopakom smakowała bardzo, dziewczynom mniej. 

img_5864

Po chwili pojawiły się:

  • trzy kulki z kukurydzy i czerwonej pasty curry z dodatkiem przyprawy z liści limonki (kaffiru) wraz z super sprężystymi, niektórymi świeżymi, a innymi ukiszonymi warzywami i bardzo słodkim, minimalnie pikantnym sosem chili. Przyznaję, że ten wegański talerz wywarł na mnie super pozytywne wrażenie. 

img_5868img_5869

  • Pad Thai z kurczakiem i tofu tak jak podczas mojej pierwszej wizyty we wrześniu 2018 (opisanej poniżej) tak i teraz był bardzo słodki i jednocześnie odrobinę ostry. Smakował wszystkim bez wyjątku. 

img_5866img_5867

Z lunchu wyszliśmy usatysfakcjonowani i doładowani energią wystarczającą na wykonanie pozostałych pracowniczych obowiązków.


W grudniu 2018 z okazji urodzin koleżanki I., solenizantka wraz ze swoim narzeczonym DB. odwiedziła Taja i napisała kilka zdań.

Ostatnim razem nasze serce skradł satay z kurczaka, wiec i tym razem go zamówiliśmy. Gorący kurczak, doskonały orzechowy sos i chrupka surówka – niebo w gębie. Z ręka na sercu wystawiam 11/10.

img_0333

Kolejnym zamówieniem były spring rollsy. Trzy bardzo gorące sajgonki parzyły do ostatniego kęsa. Wyróżniał je doskonały domowy, słodko – kwaśny sos o łagodnym smaku.

img_0337

Kaczka z liczi i pomidorkami koktajlowymi oraz wołowina z warzywami w sosie z czarnego pieprzu. Do obydwu zamówiliśmy po makaronie z jajkiem i surówce tajskiej.

img_0335

Wołowina nie była krucha, ale lekko gumowa, warzywa trochę miękkie i delikatnie chrupiące, wszystko zatopione w gęstym sosie. Bez zarzutu i bez szału – po prostu okey. Porcja dość duża. Po wcześniejszych przystawkach ciężko było sobie z nią poradzić – nam się nie udało.

img_0336

Drób podano w głębokim talerzu. Podsmażona,  pokrojona w plasterki pierś pływała jak w zupie. Pierwsza myśl: „jak to zjeść? Nożem, łyżką czy widelcem?” Na szczęście w większości dało się zjeść cały plasterek na raz, ale te które wymagały krojenia były wyzwaniem.

Pierwszy raz jadłam kaczkę w takiej formie – z mlekiem kokosowym i orzeźwiającymi owocami jak liczi czy ananas. Kawałki papryki dodawały daniu pikantności i chwilami parzyły w język. Uczuleni na ostrość powinni uważać na ziarenka – D. zjadł kawałek, zdrętwiał mu język i dostał czkawki :p

img_0334

Mięso, w środku mięciutkie, soczyste, a przysmażona skórka chrupiąca tak jak lubię. Porcja spora – podobnie jak u D., z makaronem i surówką ledwo ledwo do zjedzenia. Całość smakowała ciekawie, aczkolwiek pomysł „pływania” wszystkiego jak w zupie, do mnie nie przemówił.

Tego wieczoru nie byliśmy już w stanie wcisnąć żadnego deseru, ale ostatnim razem zamówiliśmy lody smażone w cieście. W menu brakuje wzmianki o wiórkach kokosowych, które są częścią oplatającego gałkę lodów ciasta, więc jeśli ktoś ich nie lubi, będzie to dla niego niemiła niespodzianka. Były ok, ale wraz z D. zgodnie stwierdziliśmy, że nie jesteśmy fanami tajskich deserów – wolimy jednak klasyczne ciasto czekoladowe czy creme brulee.

Z obydwu wizyt jesteśmy bardzo zadowoleni i jeszcze nieraz tam wrócimy. Na pewno popróbujemy nowych rzeczy, ale satay z kurczaka w ramach przystawki również bankowo pojawi się na stole 🙂


W opisywanej restauracji kucharzami są rodowici tajowie z gastronomicznym doświadczeniem. Zapowiada się dobrze co? Czytajcie dalej 🙂

Menu skonstruowane jest tak, abyście mogli spróbować zarówno czegoś ulicznego, jak i bardziej tradycyjnego czy nowoczesnego. Całe do wglądu tutaj. 

Lokal zajmuje dwa piętra, jest bardzo przestronny i gustownie urządzony. Sporo stolików w trzech salach na górze, dodatkowo mnóstwo na dole. Nie musicie się obawiać o brak wolnego miejsca ani o wcześniejszą rezerwację. Stoliki są od siebie oddalone na tyle, iż jest komfortowo. Dzięki muzyce w tle, można sobie gaworzyć normalnym głosem bez krępacji. 

Pani która wskazała nam stolik, chwilę później podała karty. We wrześniu 2018 zdecydowaliśmy się na trzy dania z planem na deser, ale założenia wykonać się niestety nie udało…

Kilka minut po przyjęciu zamówienia, kelnerka przyniosła gratisowe krewetkowe prażynki z lekko ostrym i piekielnie słonym sojowym sosem. Ja wiem, że sojowy musi być słony, ale tutaj było tak słono, że po zanurzeniu prażynki w roztworze na chociażby sekundę, miałem spore trudności z jej przełknięciem. Bez sosu, prażyny były wporzo.

img_5846

Wiosenne Fresh Rolls (26 PLN) czyli naleśniki z papieru ryżowego z krewetkami, sałatą, marchewką i ogórkiem pojawiły się już siedem minut po złożeniu zamówienia.

Podane wraz z lekko pikantnym, lekko kwaśnym i odrobinę słodkim dipem na bazie sosu rybnego z czosnkiem i orzeszkami.  Wnętrze tej sakiewki przy każdym gryzie dosłownie chrupało, kontrapunktując super miękkiej oprawie. Bardzo lekkie danie kojarzące się z wiosną i ogrodem (heh no dobra trochę odleciałem, ale nie wiem jak tą rześkość Wam bardziej obrazowo nakreślić).

img_5847img_5848

Po tej przyjemnej przystawce, na dania główne poczekaliśmy pół godziny.

Jako że przez cały dzień we wszystkich posiłkach pochłonąłem sporo mięsa, tym razem po treningu zachciało mi się sojowego specyfiku. Tofu lubię za jego strukturę, bo smaku to dla mnie nie ma w nim wcale. Smażone wraz z warzywami z woka i orzechami nerkowca (25 PLN) pływało w gęstej słodkiej zalewie. Dodatkowo zamówiony makaron z jajkiem (7 PLN) pierwszorzędnie się z nim komponował. Papryka, pieczarki, marchew i cebula aromatyczne i sprężyste – dokładnie takie jakich się spodziewałem. Wisienkami na torcie okazały się prażone nerkowce, których kucharz sypnął prawie całą garść.

img_5849img_5852

K skusiła się na Pad Thai z krewetkami (31 PLN). Danie było bardzo (za) słodkie, ale dzięki limonce udało się to lekko zniwelować. Makaron ugotowany w punkt i nie posklejany, owoce morza strzelające pod naporem zębów. Całkiem spoko te noodle, ale przez tę mega słodycz co nieco zamulające.

img_5851img_5853

Słodkości mieliśmy dosyć, więc o deserze nie mogło być mowy 😉

Przy wychodzeniu z lokalu pożegnały się z nami chyba trzy albo cztery osoby z obsługi – niby szczegół, ale jednak miło jak ktoś tak serdecznie Ci dziękuje za wspólnie spędzony czas. Lubię miejscówki z takim gościnnym nastawieniem.

Taja jeszcze odwiedzimy i może się okazać, że nie tylko na jedzenie, bo w karcie prężą muskuły ciekawie brzmiące tajskie drinki 🙂


  • www: https://www.facebook.com/taj.krakow/
  • napój do śniadania w promocji: brak śniadań
  • lunche: pierwsze + drugie danie + woda = 22 PLN (z lemoniadą 25 PLN)
  • parking: publiczny płatny pon-pt przy ulicach obok
  • kącik dla dzieci: jest
  • taras / ogródek: brak

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3
smak 3,5
obsługa 4,5
cena / jakość 4

SUMA 19 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

2 myśli w temacie “Świetna kuchnia Królestwa Tajlandii – Taj – KRAKÓW, ul. Miodowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s