Tutaj naprawdę dobrze zjecie! – U Połki i Allana – GORLICE, ul. Narutowicza

W sierpniu 2019 podjechaliśmy w rejony Gorlic odwiedzić znajomych. Z zeszłorocznej wizyty w centrum tego około 30 tysięcznego miasta bardzo dobrze pamiętałem jedną restaurację – u Polki i Allana.

Mając na uwadze jak dobrze zostaliśmy wtedy nakarmieni, nie mogłem nie sprawdzić jak jest obecnie. Namówiłem towarzystwo, ogarnąłem rezerwację i wpadliśmy tam we czwórkę na sobotni obiad.

Na start zamówiliśmy dwie 700 ml  lemoniady (każda po 10 zeta) i koszyk mix (26 PLN).

img_5981

Z tegoż kosza zajadaliśmy się:

  1. domowymi krążkami cebulowymi w (chyba) piwnym cieście;
  2. nuggetsami z kurczaka ze słodkim sosem, ale zdecydowanie innymi niż te „kejeFCijowe” – duuuużo bardziej soczystymi i w cieniutkiej panierce;
  3. panierowanymi pieczarkami i
  4. górą smażonych w oleju ćwiartek ziemniaków.

Nie ma co owijać w bawełnę – nie polecam zamawiać tej pozycji przed obiadem. Jest tak ogromna, że chwilę się zastanawialiśmy czy nie zapłacić i szybko się stamtąd ulotnić 😉

Nie zdążyliśmy. Po chwili zostaliśmy uraczeni daniami głównymi:

  • P. micha cieszyła się jak u przedszkolaka, który dostał gratisowego cukierka po leżakowaniu. Chili burger (26 PLN) okazał się kozakiem. Bułka na pierwszy rzut oka wyglądała jak wypiekana w Lidlu, ale to tylko taka zmyła. Była świetna – lekko chrupiąca i taka pełna miąższu. Mięso także niczego sobie. P. z moją minimalną pomocą pięknie ją wyzerował. Colesław bardzo majonezowy, ćwiary ziemniaków bez zastrzeżeń.

img_5984img_5985

  • J. jako fanka kaczki nie podarowała piersi z sosem z agrestu i czerwonego wina, podanej na ziemniaczanym puree w towarzystwie grillowanych warzyw (34 PLN). Mięso usmażono tak jak trzeba, w ziemniakach dało się wyczuć masło, a w papryce i cukini ten specyficzny grillowy aromat. Porcja była ogromna – same węgle ważyły ze 400 gramów – J. zapakowała połowę na wynos.

img_5983

  • K. złapała ochotę na mirunę z patelni (30 PLN). Ta ryba o chudym i lekkim mięsie doskonale komponowała się ze słodką salsą z mango. Mimo iż po połowie swoich porcji wszyscy byliśmy najedzeni pod korki, nie podarowaliśmy super chrupkim frytkom z batatów i wymietliśmy je do zera. 

img_5986

  • ja złapałem ochotę na sztukę mięsa. Długo się wahałem pomiędzy krówką, a świnką, ale jako że ostatniego tygodnia niemalże codziennie wchłaniałem burgery, postanowiłem zmierzyć się z kruchą grillowaną polędwicą wieprzową ukrytą pod wystarczającą ilością śmietanowo – pieczarkowego sosu (28 PLN). Na talerzu wdzięczyły się również grillowane warzywa oraz chyba pół kilograma pieczonych (nie smażonych w oleju jak to często bywa) ziemniaków z rozmarynem. Wieprzka zjadłem wraz z warzywkami ze smakiem, węglom nie dałem rady i wróciły ze mną do domu.

img_5982

Po skończonej fieście zostaliśmy poczęstowani domowym alkoholem mocniejszego kalibru, a chwilę później podszedł do nas jeden z właścicieli (rodowity Gorliczanin którego ksywka znajduje się w nazwie restauracji) na szybką pogawędkę.

Takie pozytywne powroty to ja lubię! Jakość – TAK, wielkość potraw – ZDECYDOWANIE TAK, smak – OCZYWIŚCIE ŻE TAK, ceny w korelacji z jakością – RÓWNIEŻ TAK.

Połka i Allan to asy – nie zbaczają ze świetnej jakościowo i smakowo trasy! Kiedy znowu będziemy w pobliżu na bank zaglądniemy kolejny raz.

Wskazówka dla czytelników: w godzinach szczytu koniecznie pamiętajcie o rezerwacji stolika!


W czerwcu 2018 po zdobyciu najwyższego szczytu w Beskidzie Niskim po ojczystej stronie – Lackowej i bardzo wymagającym z tej górki zejściu, marzyliśmy o jakimś porządnym posiłku.

Nasi weekendowi gospodarze zaproponowali pewne miejsce w ich rodzinnych Gorlicach. Fartem udało nam się trafić wolny stolik. Byliśmy tam koło 15.30, a na większości stołów wystawione były już tabliczki z rezerwacjami po godzinie 17tej.

Lokal utrzymany jest w luźnym i niezobowiązującym stylu. Jest wygodnie i przyjemnie.

Karty zostały nam wręczone niemalże błyskawicznie, a my zaczęliśmy przyglądać się całkiem sporemu menu: zupy, makarony, ryby, mięsa, burgery, wrapy, sałatki, przekąski. Trochę mnie to przeraziło, gdyż często bywa niestety tak, że jak się ma wszystko, to większość jest nijaka. Tutaj jednak bardzo mile się zaskoczyliśmy. Ale po kolei…

Najpierw zamówiliśmy po daniu głównym, a później dwa desery. Zacznę od tych pierwszych:

  • fish & chips z morszczukiem w cieśnie piwnym, domowymi frytkami, sosem tatarskim i doskonałym Colesławem (22 PLN) był kąskiem K. Rybka nie ociekała tłuszczem, a domowe, brązowe, nieregularne i miękkie frytki przypominały właśnie takie z oleju o niższej temperaturze które pamiętam z dzieciństwa.

img_3741img_3742

  • pappardelle z polędwiczką wieprzową, czosnkiem, cebulą i chili skąpane  w pomidorowo – śmietanowym sosie na bazie brandy, posypane parmezanem (18 PLN). Superanckie, atomatyczne, ostrawe i z chudym mięsem. Makaron w punkt, nie ma się do czego przyczepić 🙂

img_3738img_3737

  • pappardelle z krewetkami, cukinią, czosnkiem, pietruszką i parmezanem (23 PLN). Całość zamoczona w sosie winnym z chili, sokiem z limonki oraz oliwą z oliwek. Tak cena nie jest pomyłką – krewet było około 10 sztuk, a to danie kosztowało lekko ponad dwie dyszki. J. była strasznie szczęśliwa i smakowo usatysfakcjonowana.

img_3739img_3740

  • wrap z kurczakiem w przyprawie Cajun, sałatą, pomidorem, chrupiącym boczkiem, parmezanem i sosem podany z frytkami oraz Colesławem (18 PLN) był moim wyborem. Fryty całkiem inne od tych domowych, foremne i usmażone na chrupiąco. Świetna surówka z białej kapuchy, doskonałe aromatyczne mięcho i chrupiący bekon w miękkim placku. Mistrz.

img_3735img_3736

Desery w menu są dwa i… wszystkich ich spróbowaliśmy 🙂 Zarówno tiramisu (12 PLN) jak i fondant z ciepłą czekoladą w środku, śmietankowmi lodami oraz domową super kremową bitą śmietaną (12 PLN) są zdecydowanie warte polecenia. W cenie lekko ponad dyszkę dawno nie jadłem tak dobrych słodkości.

 

Czas serwisu powyższych dań bez zastrzeżeń. Panie kelnerki ogarnięte i przyjaźnie nastawione.

Po przeczytaniu tego postu nie będzie chyba dla nikogo niespodzianką jak napiszę iż opisane resto zdecydowanie polecamy. Doceniam i szanuję miejsca karmiące uczciwie czyli smacznie, świeżo i w dobrych cenach. 

Tak więc chłopaki, Połka i Alan, kimkolwiek i skądkolwiek jesteście – róbcie co robicie, bo robicie to dobrze. Tak trzymać! Bardzo wysoka ocena końcowa.


OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3
wielkość porcji 5
smak 4
obsługa 4
cena / jakość 5

SUMA 21 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc, a jak bywasz / mieszkasz w grodzie Kraka, sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

7 myśli w temacie “Tutaj naprawdę dobrze zjecie! – U Połki i Allana – GORLICE, ul. Narutowicza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s