Ciepło, domowo i przytulnie – La Grande Mamma – KRAKÓW, Rynek Główny

La Grande Mamma to kolejna odwiedzona przez nas restauracja sieci MSHG. Kilka miejsc należących do tej grupy już opisaliśmy (Fiorentina, Szara Gęś, Boccanera, Mamma Mia, Boscaiola). Jak dotąd wszystkie reprezentowały wysoki poziom. Nie zawiodła nas tam nigdy ani kuchnia, ani obsługa. A jak było tym razem?

Poprosiłem wszystkich biesiadników, aby świeżo po kolacji napisali od siebie kilka zdań na temat tego co jedli – wyszedł z tego niezły kawał recenzji.

Lokal jest duży i przestronny, składa się z kilku pomieszczeń. W pierwszej sali znajduje się piec do pizzy, więc po wejściu od razu uderzyła w nas fala gorąca. Dalej jeśli chodzi o temperaturę było już znacznie łagodniej. Po zajęciu miejsc w wygodnych fotelach i sofie, kobieca część ekipy zaczęła wychwalać gustowny wystrój, między innymi piękny żyrandol zwisający ze środka sufitu. Ogólnie gdybym miał w skrócie opisać lokal innymi przymiotnikami niż użytymi w tytule byłyby to: kameralny, nastrojowy, miły. Zresztą sami spójrzcie na poniższe zdjęcia ze strony www restauracji:

Zanim przejdziemy do opisu poszczególnych dań, jako ciekawostkę wspomnę, iż w La Grande Mamma w niedziele organizowane są gry i zabawy dla dzieci. Rodzice mogą w spokoju delektować się smakami, podczas gdy dzieciakami zajmuje się animator.

No dobra tyle celem wstępu. Jedziemy z koksem.

Przystawki pojawiły się w ciągu niecałych dziesięciu minut. Poniżej opisy prosto od konsumentów:

  • bruschetta ze świeżymi pomidorami, czosnkiem i bazylią (15 PLN) – I: Grzanki były dwie toteż mogliśmy się wraz z D. podzielić. Farszu pomidorowego było mnóstwo, tak samo jak rukoli. Osobiście nie lubię gdy grzanki są grube, suche i chrupiące aż ranią podniebienie – te były całkowitą tego przeciwnością  i skradły moje serce.

img_8279

  • tatar wołowy z kaparami, szalotką, żółtkiem i peperoncino (31 PLN) – W: Dobrze posiekane mięso, któremu peperoncino dodawało fajnej ostrości. Niestety kapary niewyczuwalne przez co wół był dość mdły. Bez dodatkowo zamówionej pysznej, lekkiej i chrupiącej focacci z czosnkiem (10 PLN) ciężko byłoby go zjeść. Przydałoby się jakiekolwiek pieczywo. 

img_8282img_8283

  • praliny z koziego sera z pistacjami oraz konfiturą z gruszki i rozmarynu (24 PLN) – K: Trzy kulki obtoczone w pistacjach, ułożone na małych krakersach i konfiturze z gruszki. Jestem ostatnio ogromną fanką sera koziego więc przystawka doskonale wpisała się w moje gusta. Ser, pistacje, ciasteczko i owocowa konfitura idealnie do siebie pasowały. Rukola przełamywała lekko słodkawy smak gruszki. Byłabym całkowicie usatysfakcjonowana gdyby nie fakt, że niestety trafiłam na niewielką łupinkę pistacji, która niebezpiecznie zatrzeszczała między zębami…
  • krem pomidorowo – paprykowy z mozarellą i bazyliowym pesto (14 PLN) – I: był przepyszny, chyba nawet lepszy niż pamiętam z Mamma Mia. Z kulkami mozzarelli komponował się idealnie.

img_8280

  • Tarta ai galetti (24 PLN) – M: Idealnie kruche ciasto wypełnione charakteryzującym się delikatnym i owocowym smakiem serem Taleggio, aromatycznymi kurkami i posypane kruchą, lekko gorzkawą rukolą stanowiło obiecujący prolog prawdziwie włoskiej kolacji.

img_8281

  • pizza Fresco: sos serowy, jabłko, gorgonzola, włoskie orzechy, mozarella, rukola i miód (26 PLN). Napiszę w skrócie – o b ł ę d ! Super cienkie ciasto, doskonała lekka słodycz – zasmakowała mi bardzo. Dobra odskocznia od mięsnych placków.

img_8286

Z powyższych opisów widać, że wszyscy byli zadowoleni. Po około 20 minutach od zebrania brudnej zastawy na stół zaczęły wjeżdżać dania główne:

  • K: Długo wahałam się nad wyborem, zastanawiając się czy mam ochotę na danie vege, mięsne czy może rybne. Padło na spaghetti z krewetkami, cukinią, pomidorkami koktajlowymi i czosnkiem w sosie na białym winie (36 PLN).  Jak dla mnie, makaronowi zabrakło pół minuty do al dente. No cóż, my Polacy nie jesteśmy przyzwyczajeni do twardej pasty. Sos bardzo delikatny, lekko maślany. Krewetki idealne, do tego intensywne w smaku pomidorki. Całość smaczna,  ale nie wybitna. 

img_8296

  • risotto con zucca (31 PLN) – M: Wyśmienite danie. Idealnie ugotowany jędrny ryż w środku lekko al dente z miękką i kremową zewnętrzną warstwą i dodatki stanowiące zaskakującą, a zarazem świetnie dobraną kompozycję. Słodka karmelizowana dynia, pikantne salami, i jakże charakterystyczny orzechowo – grzybowy smak gorgonzoli. Dla przełamania struktury risotto, kucharz użył malutkich, częściowo prażonych ziarenek dyni i całość zwieńczył plastrami cienko krojonego parmezanu. Danie, o którym się nie zapomina. [red: tak pełna zgoda, próbowałem – fenomenalne risotto]

img_8295

  • I: na danie główne wybrałam pierś z kaczki w sosie figowym podana z nadziewanymi gruszką i selerem pierożkami ravioli i owocem figi (44 PLN). Kaczka to u mnie takie restauracyjne przyzwyczajenie. Trochę ich już popróbowałam w Krakowie – ta była soczysta i znakomita – mój nowy numer jeden! Skóra odchodziła bez trudu, wystarczył jeden ruch nożem. Dodatki dobrze się komponowały, aczkolwiek wszystko było bardzo słodkie. Zdecydowałam się na to świadomie, więc nie jest to minus, ale spróbowałam umoczyć kęs w sosie winnym od polędwiczki D. i fajnie ten sos przełamywał słodkość sosu figowego i gruszki w pierożkach. Ravioli były bodajże cztery i nieduże, wiec na większy głód polecam domówić jakiś dodatek. Smak gruszki był dominujący (dla mnie super), seler nadawał aromatu, ciasto delikatne. Ciekawy pomysł z tą figą, zainspirowałam się i spróbuję przyrządzić kaczkę w ten sposób w domu.

img_8292

  • polędwiczka wieprzowa z pistacjami na ziemniaczanym puree wraz z cukinią i sosem z czerwonego wina (42 PLN). Tutaj znowu strzał w dziesiątkę. Pistacjowa otoczka na mięsie była smaczna, ale trafiły mi się dwa małe kawałki łupinek – to duży minus i zaniedbanie. Samo mięso miękkie i smaczne. Pure ziemniaczane bardzo kremowe, sos winny lekko wytrawny. Całość charakterna.
  • W: saltimbocca czyli duszona w  białym winie cielęcina (bardzo zresztą dobrze przyrządzona) ze sporą ilością parmy. Sos jak dla mnie zbyt kwaśny, ale groszek cukrowy bardzo ładnie tą kwaskowatość przełamywał. Ziemniaczane gnocci bez niespodzianek. Cena – 51 PLN.

img_8291

Jeśli chodzi o desery to wszystkie były mistrzowskie. Każdy zachwalał swój i zachęcał do spróbowania, szczegóły poniżej:

K: Ja wybrałam Panna Cottę (14 PLN) z sosem z marakui. Nie wiem jak go opisać, jedyne słowo jakie przychodzi mi na myśl to: wyborny. Sprężysta „trzęsąca się” przesłodko konsystencja. Sos celująco dopasował się do śmietanowego smaku. Kilka borówek amerykańskich podnosiło walory estetyczne, deser wyglądał i smakował tak że na długo pozostanie w mojej pamięci.

M: Ciastko czekoladowe (17 PLN). Gorące, intensywnie czekoladowe ciastko, po przekrojeniu z wylewającą się gęsta czekoladą, aromatyczne lody waniliowe i kwaskowaty smak sosu malinowego… czego chcieć więcej – deser idealny.

I: Czekoladowe ciastko świeżo upieczone podane z lodami waniliowymi i sosem malinowym, wow. Dobrym pomysłem była wymianka połowy deseru z D., albowiem było turbosłodkie, a po również słodkiej kaczce nie zjadłabym całego. Zdecydowanie najlepsze ciastko jakie do tej pory jadłam.

I: Creme brulee jak najbardziej na wysokim poziomie – super, idealny, przepyszny! Tylko raz w życiu w innej krk restauracji jadłam tak dobry jak ten w La Grande Mamma. I jeszcze W: wyważona słodycz, aksamitna konsystencja, zajebisty. 

Podane w sporym pucharku lody waniliowe ze śliwkami na ciepło (16 PLN) rozwaliły mnie na łopatki. Niechemiczne waniliowe zmarzliny i pyszne dwie gorące śliwki zniknęły w oka mgnieniu.

Ufff już prawie koniec – jeszcze tylko dwa zdania o serwisie. Obsługująca nas kelnerka była miła, uśmiechnięta i zainteresowana opinią zwrotną. Przy całkiem sporej ilości zamówień obyło się też bez pomyłek.

W menu (w którym widnieją gramatury poszczególnych dań) każdy znajdzie coś dla siebie.  Jeśli jednak ktoś jest bardzo głodny, powinien zamówić co najmniej przystawkę / zupę i danie główne / pizzę. Inaczej może wyjść głodny, a to chyba najgorsze możliwe uczucie zamykając od zewnątrz drzwi restauracji.

La Grande Mamma tak jak inne siostrzane włoskie restauracje sieci MSHG w Starym Mieście prezentuje równie wysoki poziom. To jedna z tych restauracji, którą bez zawahania śmiało polecam zarówno na szybką pizzę jak i dłuższe posiedzenie.

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4,5
wielkość porcji 3
smak 4,5
obsługa 4
cena / jakość 4

SUMA 20 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

2 thoughts on “Ciepło, domowo i przytulnie – La Grande Mamma – KRAKÓW, Rynek Główny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s