Bardzo dobrze wydane pieniądze – Restauracja Molo – Osiek

Resort Molo składa się z  4* hotelu, restauracji oraz klubu Alter Molo gdzie zapodawane są driny i koktajle, a DJe przygrywają dobrą nutę do późnych godzin wieczornych.

W letnie dni można skorzystać z plaży z leżakami i parasolami oraz zewnętrznego basenu. Podczas zimniejszych pór roku alternatywą dla plażingu jest bilard czy kręgle.

Ale nie o Resorcie tu mowa, a o jedzeniu, więc do rzeczy.

Do opisywanej resto wybraliśmy się z przyjacielem D. w środku tygodnia (sierpień 2017), około godziny 15tej, po parogodzinnej rollercoaster-owej dawce adrenaliny w Energylandii. Dojazd z Zatora do Osieka to jakieś 20 minut. Na dole postu dopiska z wizyty we wrześniu 2017.

Wnętrze restauracji jest przestronne i nowoczesne, my z racji w miarę dobrej pogody zdecydowaliśmy się zasiąść na molo (z którego po 20 minutach uciekliśmy z racji deszczu). Zajętych było może 1/3 zewnętrznych stolików, a w środku jeden czy dwa. Fajnie – szybko zjemy. (tak wówczas pomyśleliśmy)

Kelnerka podeszła po paru minutach. Głodni byliśmy jak psy, więc szybko zaczeliśmy od przystawek żeby przed konkretami, cokolwiek wrzucić na ruszt.

Czytelne menu zawierające tradycyjne potrawy z użyciem sezonowych produktów w nowoczesnym wydaniu jest takie jakie być powinno – klika przystawek, parę zup, trochę mięs i rybek, coś vege, desery i napoje (do zobaczenia tutaj). Podczas wizyty oferowany był również zestaw dnia w cenie 20 PLN.

Zamówiliśmy dwa startery oraz napitki. Pani zniknęła na dobre 10 minut, a gdy w końcu znowu się pojawiła to z wodą i sokiem. (D. kazał zaznaczyć, iż zarówno świeżo wyciskany pomarańczowy jak i pomarańczowo – grejpfrutowy były super).

Korzystając z obecności kelnerki zamówiliśmy kolejne dania. I tak sobie czekaliśmy, gadaliśmy, umieraliśmy z głodu… w końcu po 35 minutach (liczone stoperem)  pojawiły się przystawki.

  • tatar z polędwicy wołowej wraz z marynowanym borowikiem, mini korniszonkami, cebulką dymką oraz musztardą francuską (26 PLN). Czerwoniutki, idealnie posiekany, mniej więcej 150 gramowy prostopadłościan w towarzystwie wybornego pieczywa w koszyczku: chleb z ziarnami, malutkie jeszcze ciepłe bułeczki na których masło się dosłownie rozpływało – coś pięknego
  • smażone na maśle, przyrumienione pierogi z dzika (18 PLN) kryły bardzo dużo mocnego w smaku, mięsnego farszu. Tłem były trzy małe prawdziwki, a idealnym uzupełnieniem kwaśna śmietana – w y b o r n e !

img_5642

5 minut później, na stół wjechał pomidorowo-paprykowy krem (11 PLN) z gęstą śmietaną i pietruchą. Dodatkiem do niego była miseczka grzanek. Gorący i wyraźny w smaku – w porządku.

img_5644

Pięć minut po zabraniu zupy pojawiły się:

  • D. makaron z polędwiczką wieprzową, leśnymi grzybami, parmezanem  przyozdobiono kawałkami grejpfruta (26 PLN). Pachniał bardzo dobrze, smakował jeszcze lepiej.  Porcja w sam raz.

img_5647

  • policzki wołowe z redukcją wołową, brukselkami oraz tłuczonymi ziemniakami (32 PLN) były moim wyborem. Mięso nie było tak aksamitne i delikatne jakie serwują je inne restauracje, ale bardziej zwarte. Mimo wszystko soczyste i dobrze się je kroiło (struktura a’la szponder w rosole). Dwa kawałki – godna porcja. Pure ziemniaczane z maślanym posmakiem bez zaskoczeń, dałbym ciut mleka żeby nie było takie suche. Zielone warzywo którego zawsze nienawidziłem, bardzo mnie zaskoczyło. Podsmażone wraz z szynką/boczkiem mini brukselki, dzięki super zapachowi i smakowi zmieniły mój kulinarny światopogląd. To do czego mogę się przyczepić to sos, a raczej jego znikoma ilość. Mimo oszczędnego się z nim obchodzenia, pod koniec nie miałem już w czym maczać ziemniaków.

img_5646

Warto dodać,  iż do każdego zamówienia podawany jest zestaw 4 oliw smakowych oraz balsamiczny ocet.

img_5643

W trakcie konsumpcji czy też przy zbieraniu talerzy kelnerka ani razu nie zapytała o nasze odczucia i poziom zadowolenia. Nie do końca też ogarniała ilość sztućców na stole (co nie należy do trudnych zadań przy dwóch osobach). Usprawiedliwieniem jest to, iż była „świeżakiem” (wnioskując po pytaniach, które ukradkiem zadawała swoim koleżankom po fachu).

Restauracja w Resorcie Molo jest zdecydowanie warta odwiedzenia. Smaczna i aromatyczna kuchnia, przemyślane, spójne i nieprzekombinowane kompozycje na talerzach, w porządku ceny i bardzo fajna aranżacja terenu dookoła.

Będę wracał, polecam i Wam !


Po wycieczce na Czupel we wrześniu 2017 postanowiłem do Molo zabrać K. oraz dwójkę przyjaciół z ich synem D.

Bez zbędnego owijania w bawełnę przejdę do meritum czyli tego co jedliśmy.

Przystawki: pierogi z dziczyzną (tak dokładnie, te co powyżej), zupa dnia – gulasz wołowy (9 PLN), rosół drobiowo wołowy z mini kuleczkami mięsa (9 PLN) oraz pierogi z farszem z wołowiny (18 PLN). Co prawda porcja tych ostatnich jest porcją jak najbardziej obiadową, ale… byłem bardzo głodny. A same pierogi? Podsmażone, zarumienione na maśle o smaku wręcz obłędnym z bardzo poprawną proporcją farszu do super sprężystego ciasta. Jedne z najlepszych pierogów z mięsem jakie kiedykolwiek jadłem.

Dania główne:

  • filet z perliczki z kaszą gryczaną, borowikami, porem, duszonym w śmietanie jarmużem i boczkiem (35 PLN). W. był usatysfakcjonowany swoim wyborem.
  • grillowany filet z kurczaka supreme z selerowym puree, szparagami, kalafiorem i młodą marchewką (29 PLN) zatopione w lekkim śmietanowym sosie. Żeby owa kompozycja komuś smakowała trzeba bardzo lubić seler, po spróbowaniu, zarówno mi jak i W. puree nie podeszło, dziewczyny natomiast były zachwycone. Mięso było spoko. Konsumentki finalnie wystawiły bardzo dobrą ocenę.
  • grillowana polędwiczka wieprzowa w boczku, puree z kalafiora, smażone na maśle warzywa, serowy sos (34 PLN). Mięso super, boczek nie spalony, ale też nie chrupiący. Na uwagę zasługuje fantastyczna marchewka – chociaż papryka i cukinia też były niczego sobie. Bardzo smaczne danie.
  • najmłodszy uczestnik biesiady zajadał się super chrupiącymi filecikami z kurczaka skrywającymi nieskazitelne bielutkie, drobiowe mięso. W zestawie były również smaczne frytki oraz bardzo dobra i słodka surówka z marchewki (14 PLN). D. tak szybko zabrał się za pałaszowanie, że nie zdążyłem zrobić zdjęcia – zjadł ile zdołał czyli było bardzo w porządku.

Desery:

  • tarta cytrynowa z orzeźwiającym pomarańczowym sorbetem, sosem z limonki, białej czekolady oraz mięty (16 PLN) oraz Creme brule z musem oraz owocami (16 PLN). Obydwa arcypiękne i przepyszne.

img_7569

Warto również nadmienić, iż tym razem kelnerka była dużo bardziej ogarnięta od tej która obsługiwała mnie ostatnio. Miła, uśmiechnięta, rzeczowa i konkretna. Taką obsługę szanuję.

Jeśli chodzi o szybkośc wydawania dań też było lepiej niż dwa miesiące temu. Pierwsze dania pojawiły się na stole po 15minutach, drugie po kolejnych 20tu, desery 5 minut po zakończeniu dań głównych. Zdecydowanie lepiej niż ostatnio, a cały dół lokalu był pełny.

Tak więc znowu super – nie dość, że w super towarzystwie, to jeszcze w otoczeniu wybitnego jedzenia. To lubię.

W Molo jest bardzo dobrze, naprawdę warto tu przyjechać !

http://czasnamolo.pl/

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 4,5
obsługa 3 4
cena / jakość 4,5

SUMA 20 21 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

2 myśli w temacie “Bardzo dobrze wydane pieniądze – Restauracja Molo – Osiek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s