Jedzenie Karczmy na trasie Małopolska Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze

Bardzo dobrze wydane pieniądze – Restauracja Molo – Osiek

Resort Molo składa się z  4* hotelu, restauracji oraz klubu Alter Molo gdzie zapodawane są driny i koktajle, a DJe przygrywają dobrą nutę do późnych godzin wieczornych.

W letnie dni można skorzystać z plaży z leżakami i parasolami oraz zewnętrznego basenu. Podczas zimniejszych pór roku alternatywą dla plażingu jest bilard czy kręgle.

Po wycieczce na Czupel we wrześniu 2017 postanowiłem do Molo zabrać K. oraz dwójkę przyjaciół z ich synem D.

Bez zbędnego owijania w bawełnę przejdę do meritum czyli tego co jedliśmy.

Przystawki: pierogi z dziczyzną, zupa dnia – gulasz wołowy (9 PLN), rosół drobiowo wołowy z mini kuleczkami mięsa (9 PLN) oraz pierogi z farszem z wołowiny (18 PLN). Co prawda porcja tych ostatnich jest porcją jak najbardziej obiadową, ale… byłem bardzo głodny. A same pierogi? Podsmażone, zarumienione na maśle o smaku wręcz obłędnym z bardzo poprawną proporcją farszu do super sprężystego ciasta – jedne z najlepszych pierogów z mięsem jakie kiedykolwiek jadłem.

Dania główne:

  • filet z perliczki z kaszą gryczaną, borowikami, porem, duszonym w śmietanie jarmużem i boczkiem (35 PLN). W. był usatysfakcjonowany swoim wyborem.
  • grillowany filet z kurczaka supreme z selerowym puree, szparagami, kalafiorem i młodą marchewką (29 PLN) zatopione w lekkim śmietanowym sosie. Żeby owa kompozycja komuś smakowała trzeba bardzo lubić seler, po spróbowaniu, zarówno mi jak i W. puree nie podeszło, dziewczyny natomiast były zachwycone. Mięso było spoko. Konsumentki finalnie wystawiły bardzo dobrą ocenę.
  • grillowana polędwiczka wieprzowa w boczku, puree z kalafiora, smażone na maśle warzywa, serowy sos (34 PLN). Mięso super, boczek nie spalony, ale też nie chrupiący. Na uwagę zasługuje fantastyczna marchewka – chociaż papryka i cukinia też były niczego sobie. Bardzo smaczne danie.
  • najmłodszy uczestnik biesiady zajadał się super chrupiącymi filecikami z kurczaka skrywającymi nieskazitelne bielutkie, drobiowe mięso. W zestawie były również smaczne frytki oraz bardzo dobra i słodka surówka z marchewki (14 PLN). D. tak szybko zabrał się za pałaszowanie, że nie zdążyłem zrobić zdjęcia – zjadł ile zdołał czyli było bardzo w porządku.

Desery:

  • tarta cytrynowa z orzeźwiającym pomarańczowym sorbetem, sosem z limonki, białej czekolady oraz mięty (16 PLN) oraz Creme brule z musem oraz owocami (16 PLN). Obydwa arcypiękne i przepyszne.

img_7569

Warto również nadmienić, iż tym razem kelnerka była dużo bardziej ogarnięta od tej która obsługiwała mnie ostatnio. Miła, uśmiechnięta, rzeczowa i konkretna. Taką obsługę szanuję.

Jeśli chodzi o szybkośc wydawania dań też było lepiej niż dwa miesiące temu. Pierwsze dania pojawiły się na stole po 15minutach, drugie po kolejnych 20tu, desery 5 minut po zakończeniu dań głównych. Zdecydowanie lepiej niż ostatnio, a cały dół lokalu był pełny.

Tak więc znowu super – nie dość, że w doborowym towarzystwie, to jeszcze w otoczeniu wybitnego jedzenia. To lubię.

W Molo jest bardzo dobrze, naprawdę warto tu przyjechać !


Pierwszy raz do do opisywanej resto wybraliśmy się z przyjacielem D. w sierpniu 2017 w środku tygodnia, po parogodzinnej rollercoaster-owej dawce adrenaliny w Energylandii. Dojazd z Zatoru autem zajmuje około 20 minut. 

Wnętrze restauracji jest przestronne i nowoczesne, my z racji w miarę dobrej pogody zdecydowaliśmy się jednak zasiąść na molo (z którego po 15 minutach uciekliśmy z racji deszczu). 

Czytelne menu zawierające tradycyjne potrawy z użyciem sezonowych produktów w nowoczesnym wydaniu jest takie jakie być powinno – klika starterów, parę zup, trochę mięs i rybek, coś vege, desery i napoje (do zobaczenia tutaj). Podczas wizyty oferowany był również zestaw dnia w cenie 20 PLN.

Kelnerka podeszła po paru minutach. Głodni byliśmy jak psy, więc zaczęliśmy od przystawek i napitek żeby przed konkretami cokolwiek wrzucić na ruszt.

Pani pojawiła się z wodą i sokiem dopiero po dziesięciu minutach… (D. kazał zaznaczyć, iż zarówno świeżo wyciskany pomarańczowy jak i pomarańczowo – grejpfrutowy smakowały super).

Korzystając z obecności kelnerki zamówiliśmy kolejne dania. I tak sobie czekaliśmy, gadaliśmy, umieraliśmy z głodu… w końcu po 35 minutach (liczone stoperem)  pojawiły się przystawki.

  • tatar z polędwicy wołowej wraz z marynowanym borowikiem, mini korniszonkami, cebulką dymką oraz musztardą francuską (26 PLN). Czerwoniutki, idealnie posiekany, mniej więcej 150 gramowy prostopadłościan w towarzystwie wybornego pieczywa w koszyczku: chleb z ziarnami, malutkie, jeszcze ciepłe bułeczki na których masło się dosłownie rozpływało – coś pięknego
  • przyrumienione na masełku pierogi z dzika (18 PLN) kryły bardzo dużo mocnego w smaku, mięsnego farszu. Tłem były trzy małe prawdziwki, a idealnym uzupełnieniem kwaśna śmietana – w y b o r n e !

img_5642

5 minut później, na stół wjechał pomidorowo-paprykowy krem (11 PLN) z gęstą śmietaną i pietruchą. Dodatkiem do niego była miseczka grzanek. Gorący i wyraźny w smaku – w porządku.

img_5644

Pięć minut po zabraniu zupy pojawiły się:

  • D. makaron z polędwiczką wieprzową, leśnymi grzybami, parmezanem  przyozdobiono kawałkami grejpfruta (26 PLN). Pachniał bardzo dobrze, smakował jeszcze lepiej.  Porcja w sam raz.

img_5647

  • policzki wołowe z redukcją wołową, brukselkami oraz tłuczonymi ziemniakami (32 PLN) były moim wyborem. Mięso nie było tak aksamitne i delikatne jakie serwują je inne restauracje, ale bardziej zwarte. Mimo wszystko soczyste i dobrze się je kroiło (struktura a’la szponder w rosole). Pure ziemniaczane z maślanym posmakiem bez zaskoczeń, dałbym ciut mleka żeby nie było takie suche. Zielone warzywo którego zawsze nienawidziłem, bardzo mnie zaskoczyło. Podsmażone wraz z szynką/boczkiem mini brukselki, dzięki super zapachowi i smakowi zmieniły mój kulinarny światopogląd. To do czego mogę się przyczepić to sos, a raczej jego znikoma ilość. Mimo oszczędnego się z nim obchodzenia, pod koniec nie miałem już w czym maczać ziemniaków.

img_5646

Warto dodać,  iż do każdego zamówienia podawany jest zestaw 4 oliw smakowych oraz balsamiczny ocet.

img_5643

W trakcie konsumpcji czy też przy zbieraniu talerzy kelnerka nie zapytała o nasze odczucia i poziom zadowolenia. Nie do końca też ogarniała ilość sztućców na stole (co nie należy do trudnych zadań przy dwóch osobach). Usprawiedliwieniem jest to, iż była „świeżakiem” (wnioskując po pytaniach, które ukradkiem zadawała swoim koleżankom po fachu).

Restauracja w Resorcie Molo jest zdecydowanie warta odwiedzenia. Smaczna i aromatyczna kuchnia, przemyślane, spójne i nieprzekombinowane kompozycje na talerzach, w porządku ceny i bardzo fajna aranżacja terenu dookoła.

Będę wracał, polecam i Wam !


http://czasnamolo.pl/


OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 4,5
obsługa 3,5
cena / jakość 5

OCENA KOŃCOWA:  4,2 / 5  (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Screenshot 2020-06-03 at 00.26.30


olub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: