To Wy w Polszy nie gawaricie pa ruski? Hotel Muza*** – Połąga, Litwa

Połąga jest najbardziej znanym i najchętniej odwiedzanym litewskim kurortem nad Bałtykiem. W środku lata zapewne tętni życiem, ale chwilę po sezonie (a dokładnie w pierwszym tygodniu września 2017) świeciła pustkami. No ale pogoda też była słaba – 15 stopni i deszcze

Bez problemu tego samego dnia udało nam się znaleźć 3* hotel w cenie 40 euro za dobę ze śniadaniem.

Jeśli chodzi o LOKALIZACJĘ to zdecydowanym plusem na dłuższe pobyty jest to, iż znajduje się 5 minut spacerkiem od głównego ruchliwego deptaka, a dosłownie minutę od marketu oraz targu. Super, bo cała turystyczna fala omija hotelowe okna, a w ciągu chwili jesteśmy w stanie wskoczyć na główny dukt pieszy.

W powyższej cenie otrzymaliśmy niezły POKÓJ ze sporą ilością miejsca, kanapą, stolikiem, szafą z wieloma półkami, dwoma nocnymi szafkami, dużym, płaskim TV, lodówką oraz czajnikiem z herbatkami i kawkami. Wykładzina czysta, bez plam, ogólnie nie zanotowaliśmy żadnego niedbalstwa w sprzątaniu – plus.

Łóżko było szerokie i wygodne, zasłony dobrze blokowały dostęp światła o poranku. Pokój od strony okien był wystarczająco wyciszony, ale drzwi miały na dole szparę i hałasy z korytarza przedostawały się do środka. Latem może przeszkadzać brak klimatyzacji.

ŁAZIENKA wystarczających rozmiarów z podgrzewaczem na ręczniki oraz suszarką.

Hotel nie oferuje żadnych SPORTOWYCH ATRAKCJI.

Na przynależącym PARKINGU zmieści się może 8 aut. Gdzie parkuje reszta jak jest duże obłożenie tego nie wiem.

WIFI było tragiczne, tzn działało dobrze jak się siadało przy samych drzwiach, na łóżku czy kanapie nie było szans nawet na sprawdzenie maili.

ŚNIADANIA nie do końca mi podeszły. Za pierwszym razem oprócz zimnej płyty czyli dwóch rodzajów szynki, sera, łososia (okropnego), jajek na twardo, papryki, ogórków, pomidorów i białego sera zaproponowano nam wybranie czegoś na ciepło ze śniadaniowego menu. Omleta i naleśników usmażonych na smalcu doczekaliśmy się dopiero po około 20 minutach. Nie były złe, ale strasznie ciężkostrawne. Kawa – turbolipa, vendingowy shit.

Drugiego dnia śniadanie odbywało się już w innej sali, a dla kontrastu z dniem poprzednim bardzo dobrą kawę z ekspresu przyrządziła kelnerka. Nie było już jednak opcji zamawiania z menu, ale w podgrzewaczu znajdowały się najgorszej możliwej jakości parówki oraz jajecznica. Jakieś tam płatki i jogurty też się przewijały, pieczywo z dnia wcześniejszego było lekko już czerstwe.

Pisząc o OBSŁUDZE i nawiązując do tematu postu, muszę wspomnieć, iż Pani na recepcji (chyba Rosjanka) podczas zameldowania  wielce się zdziwiła, że Polacy nie umieją rozmawiać po rosyjsku. Próby dogadania się na recepcji, czy podczas śniadania po angielsku były ciężkie. Nie było to jednak na tyle uciążliwe, aby miało jakoś rzutować na gorszą ocenę hotelu.

Gdyby popracowano nad śniadaniami i lepszym zasięgiem WIFI, hotel byłby godny polecenia. Patrząc jednak pod kątem tego co było,  jestem na NIE, chociaż wiem iż nie każdemu jest potrzebny do szczęścia internet na wakacjach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s