Chiny, Tajlandia, Japonia na talerzach w Edo Fusion Asian Cusine – KRAKÓW, ul. Miodowa

Ze znajomymi K. i J. w czerwcu 2015 wpadliśmy do Edo na azjatycką kolację. Lokal znajduje się w centrum Kazimierza. W środku jest nowocześnie, zielono i sterylnie. (Na dole postu znajduje się relacja z lipca 2017)

Bardzo podobała mi się organizacja menu. Kolorowa książeczka ze zdjęciami wszystkich potraw pomaga w wyborze.

Zamówiliśmy jeden z wielu zestawów sushi, mule i skomponowaliśmy swoje własne chicken curry wg wytycznych z menu. Niestety zdjęcie udało się zrobić tylko jednej pozycji.

IMG_3105

Wszystko było wyśmienite. Kurczak w curry bardzo chrupiący i idealnie pikantny. Sushi ciepłe, świeże, delikatne i ładnie skomponowane. Mule również zostały bardzo pozytywnie ocenione przez J.

Przy chęci zamówienia alkoholu troszkę trzeba się „napocić” aby coś wybrać. Do wyboru są 0.33 piwka, różne typy Sake, sporo win oraz kilka odmian Whisky.

Z J. skusiliśmy się na Mizuwari (19 PLN) czyli tradycyjny japoński sposób podawania Whisky gdzie alko wymieszane jest z wodą i tylko 1/3 to procenty. Dla Polaków ten drink jest za lekki, czuć jedynie posmak alkoholu.

Podsumowując wpis – Edo to lokal z klasą, niezłym, rozbudowanym menu oraz wnętrzem. Bardzo dobre miejsce na różne celebracje i kolacje rodzinne/firmowe.


Wizyta w Edo dwa lata później w czerwcu 2017, pozwoliła nam poznać kolejne potrawy.

Stolik mieliśmy zarezerwowany. Miła kelnerka zaprowadziła nas do niego i spokojnie poczekaliśmy na znajomych rozglądając się po ładnym wnętrzu (wskazówka z autopsji: jeśli umawiacie się na Kaziku w piątek albo sobotę wieczorem i wybieracie się samochodem przygotujcie się na długi czas poszukiwania miejsca do zaparkowania).

Menu w formie książeczek, o którym wspominałem wyżej, z dokładnie opisanymi potrawami i ich zdjęciami z jednej strony ułatwia decyzję, ale z drugiej przytłacza ilością wariacji i możliwości. Serio, jest sporo rzeczy do spróbowania i każda z nich na zdjęciach prezentuje się wyśmienicie.

Po dłuższej chwili zdecydowaliśmy się na zupy oraz dania główne. W międzyczasie podano nam taką oto przystawkę – coś jakby tłuste czipsy (krewetkowe?) ze słodkim dipem.

img_5123

Zupy pojawiły się na stole po 10 minutach. Zacznę od siebie i swojego Ramenu z polędwicą wołową (32 PLN), który oprócz sporej ilości super miękkiego mięsa zawierał przepiórcze jajo, glony, pora i bambusa. Drobiowo – rybny wywar (nie gorący, a ciepły) był mniej esencjonalny niż przypuszczałem że będzie. Pszenny sprężysty makaron  ugotowany został w sam raz (nie był ciapowaty ani miękki).

K. podczas zamawiania Tom Yum Gung z krewetkami (16 PLN) nie przyuważyła w menu wyraźnie występujących przy tej pozycji 3 papryczek no i cóż tu dużo pisać – zupa była ostra. Paliła konkretnie, ale dało się ją zjeść. Wielkościowo porcja całkiem całkiem, ale krewetek tylko cztery sztuki. Oprócz tego pływał w niej fantastyczny groszek cukrowy, dało się wyczuć trawę cytrynową, mleko kokosowe oraz dwa pyszne grzybki.

Zupa rybna (16 PLN) z posmakiem czerwonego curry oraz kremowym sosem była ciekawą interpretacją prowansalskiego oryginału. J. i P. byli zadowoleni z jej intensywności i specyficznych ziół, oraz delikatnej pikantności.  Zaznaczyli również, że było w niej mało ryby.

 

 

Po konsumpcji zup chwilę odetchnęliśmy zanim na stole pojawiły się kolejne dania. Filety z udek kurczaka na groszku cukrowym z fasolką edame były moim zamówieniem. Do zestawu dobrałem fantastyczne, miękkie w środku i przypieczone z wierzchu puree ziemniaczane z imbirem. Całe danie idealnie trafiło w mój gust i nie rozczarowało wielkością porcji. Kurczak był gładki w środku i fajnie przysmażony na zewnątrz. Cena: 32 PLN.

img_5134img_5135

K. od dawna zapatrywała się na sushi i zdecydowała się na Ura Sake Teryiaki (35 PLN) 8 sztuk z pieczonym łososiem w roli głównej. Mięciutki ryż, świeże składniki, bardzo delikatna ryba. Pyszne.

img_5131img_5130

P. raczył się wołowiną w tajskiej bazylii (32 PLN) z dodatkiem chili, papryki i cebuli. Zjadł do zera, był zadowolony.

img_5129

J. przeraziła się wielkością Jej Ebi Tataki Salad kosztującej uwaga 39 PLN. Trzeba przyznać, że podana na granitowej tacy, wyglądała bardzo dobrze, smakowała też fajnie, ale porcja była taka sobie. Oprócz owoców morza ciekawym dodatkiem do całej kompozycji były jadalne kwiaty.

img_5132

Obsługa kelnerska była na wysokim poziomie, kelnerka przy każdym zbieraniu brudnej zastawy pytała czy wszystko jest w porządku. Z zieloną herbatą zamówioną przez J. wynikła mała niekorzystna sytuacja gdyż podano ją niezaparzoną i miała owej herbaty tylko zapach – zero smaku. Po zwróceniu na to uwagi, Pani zaparzyła nową, która już smakowała tak jak smakować powinna.

Ceny należą do średnio-wyższych patrząc pod kątem wielkości porcji, więc na dwie osoby spokojnie trzeba liczyć lekko ponad stówkę za kolację.

Edo w dalszym ciągu trzyma poziom. W menu czai się jeszcze wiele nieodkrytych przeze mnie pozycji, których chciałbym jeszcze spróbować – na pewno wrócę.

http://www.edofusion.pl

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3
smak 4
obsługa 4
cena / jakość 4

SUMA 19 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

2 myśli w temacie “Chiny, Tajlandia, Japonia na talerzach w Edo Fusion Asian Cusine – KRAKÓW, ul. Miodowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s