Podane w tytule restauracje to w zasadzie jedno i to samo patrząc pod kątem menu i oferowanych dań.
W sierpniu 2026 zaprosiłem ekipę z pracy oraz gości z Irlandii na kolację. W Kompanii nie byłem z 10 lat, więc pomyślałem, że najwyższy czas aby wrócić.
Wnętrze urzeka tradycyjnym, piwniczym klimatem biesiadnym, w którym dominują surowe ceglane mury, mosiężne wykończenia i masywne drewniane meble. Całość uzupełniają wiszące nad stołami stylowe miedziane lampy oraz widoczne elementy dawnego browarnictwa, tworząc niezwykle klimatyczną, staropolską atmosferę.
Po długim oczekiwaniu na kelnera z kartami zamówiliśmy przystawki, które gościom bardzo posmakowały. Na zdjęcie nie załapał się bigos w chlebie (44 PLN), a trzeba przyznać, iż ten był świetny. Śledź z ziemniaczkami (37 P{LN) równie pyszny, podobnie jak podawany z maślanymi grzankami tatar (53 PLN).
Ze wszystkich zamówionych pierogów (35 PLN) najlepsze były z kapustą i grzybami. Zaraz po nich z mięsem, a na końcu stawki ruskie.




Dania główne to przekrój wielu pozycji nie ukrywam jednak, że Kompanię szanuje się za sznycla (33 PLN bez dodatków) i ten nie zawiódł.
Równie dobre okazały się soczyste żeberka w miodowym sosie (63 PLN).






Najsłabsza w całym experience była obsługa. I nie dlatego, że niemiła tylko strasznie powolna. Zebranie zamówień, posprzątanie po przystawkach, przyniesienie dań główych, oczekiwanie na fakturę… No wszystko to trwało i trwało.
Z kolacji wyszliśmy zadowoleni, a ja kiedyś wrócę na schabowego. Być może znowu minie 10 lat, ale wrócę.
- IG: Sukiennice / Pod Wawelem
- FB: Sukiennice / Pod Wawelem
- www: Sukiennice / Pod Wawelem
- śniadania: dostępne
- oferta lunchowa: brak
- parking: obowiązuje strefa płatnego parkowania
- kącik dla dzieci: brak
- ogródek / taras: dostępne
- miejsce przyjazne zwierzakom: nie
OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):
lokal / wystrój 4
wielkość porcji 4
smak 3-
obsługa 2,5
cena / jakość 2,5
OCENA KOŃCOWA: (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Zaobserwuj bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie
Zobacz pełną listę odwiedzonych miejsc albo sprawdź je na posegregowanej według ocen mapie Krakowa i okolic.
WPISY STARSZE NIŻ TRZY LATA
W trakcie poszukiwań kolejnej miejscówki w ramach cyklu #śniadaniebezfarmazonu, internetowe recenzje skierowały nas w styczniową sobotę 2019 w stronę samego centrum Krakowa do Restauracji Sukiennice. Część z Was zapewne kojarzy ją z ogromnym, super cienkim schabowym z frytkami (albo sałatką ziemniaczaną), którego można zjeść w promocji już za 18 złotych. Oczywiście nie jest to kotlet cielęcy, lecz wieprzowy – tak czy siak, patrząc pod kątem lokalizacji, cena jest bardzo atrakcyjna. Oprócz wyżej wymienionego, Sukiennice na każdy dzień tygodnia mają przygotowaną inną promocję dnia (szczegóły tutaj).
Wpadliśmy tam chwilę po 10tej. Kelnerka wskazała stolik na sali w której oprócz nas siedziała jeszcze jedna para, a chwilę później dołączyła ekipa brytyjska.
Śniadaniowa wkładka jest całkiem obszerna. Zdecydowaliśmy się na miks trzech z nich. Zamówienia dotarły po niecałych piętnastu minutach:
Twarożek z pastą jajeczną (9 PLN) bardzo mnie zaskoczył. Według mnie, pod tą nazwą powinien kryć się prawdziwy twaróg o lekko puszystej konsystencji wymieszany ze śmietaną o mocnym smaku Tutaj niestety przeżyłem spory zawód. Kremowy serek, a raczej homogenizowany twór zdecydowanie nie był „domowy” i mimo zmieszania go z minimalną ilością szczypiorku oraz oliwy z oliwek smakował jak typowy, sztuczny sklepowy produkt. Pasta jajeczna hmm.. też trochę inna niż na ogół spotykana gdyż jajko było bardzo grubo pokrojone i wymieszane z dosłownie kapką majonezu. Krakowskim bajglem okazał się obwarzanek, który wydaje mi się że pamiętał jeszcze dzień poprzedni. Gorszego, całkowicie pozbawionego smaku pomidora nie jadłem już dawno. Cena owszem atrakcyjna, ale jakość poniżej średniej.

Śniadanie krakowskie (19 PLN) godnie reprezentowały dwa jajka po wiedeńsku ugotowane wg sztuki w szklance do lekkiego ścięcia białka z zachowanym płynnym żółtkiem. Na talerzu znajdowała się konserwowa szynka oraz żółty ser. Warzywa w postaci zielonego ogórka, paskudnego pomidora i surowej marchewki potraktowano oliwą i szczypiorkiem. Podane do zestawu grzanki były niczym innym jak podgrzanym w opiekaczu chlebem tostowym – suche, kompletnie bez smaku i zapachu. Całe szczęście dzięki masłu dało się je lekko stuningować.

Najlepsze okazały się parówki cielęce (9 PLN) o zwartej konsystencji, lekko podwędzanym smaku i z przyjemnie strzelającą pod naporem widelca błonką. Podano do nich mocną musztardę sarepską i niezły ketchup.

Do śniadań możecie zamówić ciepłe napoje w obniżonych cenach:

My wzięliśmy szalenie słodkie kakao za 4 ziko.
Wyszliśmy bardzo, ale to bardzo najedzeni, ale nie ma co ukrywać, że głównie dzięki sporej ilości zapychającego pieczywa. Jeśli chodzi o czerpanie radości z konsumpcji to się zawiedliśmy. Oczywiście po takich niskich cenach nie oczekiwaliśmy nie wiadomo jakiego szału, ale naszym zdaniem jakość składników zdecydowanie odbiega od jakości produktów stosowanych w wielu innych krakowskich „śniadaniodajniach”.
Tym samym w ogóle nie rozumiem zachwytów nad Sukiennicowymi śniadaniami, redaktorów pewnego popularnego bloga traktującego o ulicznym jedzeniu…
Plus na pewno leci do pań kelnerek za uśmiech i miłe usposobienie. Minus natomiast do ekipy sprzątającej. W trakcie naszego posiłku mopowana była cała sala łącznie z podłogą tuż przy naszym stoliku, a panie sprzątające biegały z wiadrami i workami na śmieci w tą i z powrotem. W pewnej chwili pomyślałem, że ktoś nas poprosi abyśmy na chwilę wstali lub podnieśli nogi…
Na śniadanie do Sukiennic już nie wrócimy, ale w gorący, letni dzień na litrowy browar w promocji pewnie tak. Od znajomego ze studiów słyszałem, że mają dobre krewetki, być może i na nie się przy okazji skusimy.


![[Przewodnik] Kulinarna mapa MAZUR – gdzie zjeść wyjątkowo i z klimatem.](https://bezfarmazonu.pl/wp-content/uploads/2026/08/bezfarmazonu.pl-6a9207d763005.png?w=1024)

Dodaj komentarz