Żasłużona gwiazdka – HUB Praga – WARSZAWA

Gwiazdka Michelin zobowiązuje. Albo przynajmniej powinna. A jak było w HUB Praga?

Dość powiedzieć, że w środku tygodnia o godzinie 19-tej zajęte były wszystkie stoliki.

Ile to kosztuje?

W kwietniu 2026 degustacja duża 780 PLN, wegetariańska 640 PLN +10% obowiązkowy tip.

Kulinarne doświadczenie na ulicy Jagiellońskiej mieści się w niecałych czterech godzinach, a rozpoczyna wspaniałym setem starterów.

Serowe ciastko z grzybami, tarta z zielonym groszkiem, plastry buraka i wędzona śmietana, makaronik z dynią hokkaido i pestką, warstwowy cytrynowy krem warzywny.

Chwilę po nim pojawił się talerz z warzywami i marynatami ,,crudités’’.

Następnie domowe wypieki: pszenno – żytni chleb na zakwasie i pszenna bagietka graham z ziarnami i czarnym czosnkiem.

Pieczywo bez masła byłoby tym czym auto bez silnika: trójwastrowe klasyczne, palone i ziołowe z pietruszką, oraz z grillowanymi pomidorami i czarnym czosnkiem.

Na talerzu głównym chrupiąca tarta owsiana z karmelizowanym jogurtem z karczochem, liściem pachnotki i arbuzową rzodkwią.

Po chwili przerwy na stół zawitały białe szparagi z kożuchem z oleju migdałowego i sosu szparagowego / na górze duński kawior Kopenhagi.

Morską nutę reprezentował koktajl z owoców morza: langustynka, przegrzebka i ostryga / ogórek / szczaw.

W zbiorze przystawek nie zabrakło polsko-japońskiego tatara wołowego ze szpikiem, glaretką z ponzu i chipsem ze skóry kurczaka ze spoczywającym na nim smaczkiem z japońskiego wagyu.

Jak dla mnie działo się tu za dużo i zagubił się w tym wszystkim smak mięsa…

Po przeciwnej stronie u lubej wdzięczył się tatar wegetariański z marchewką, olejem z gorczycy, emulsją jajeczną i zieloną oliwką.

Ocena również poniżej oczekiwań, bo było mdło i za tłusto.

Kawalkadę dań głównych otworzyły pierogi z czosnkiem niedźwiedzim, twarogiem i nasturcją.

Całościowo okey i ten przepiękny kształt dzwoneczków, ale liczyłem na wyciągnięcie czegoś więcej z twarogu z Nowego Sycymina. Niestety sprężyste ciasto i czosnek przejęły prym i farsz był niemalże niewyczuwalny.

Za koleją kremowe mirepoix, brukiew, gastrique w stylu azjatyckim: redukcja octu z cukrem, brusznica. Na górze dziwna, lekko chemiczna włoska trufla.

Do zestawu chrupiąca cygaretka z musem z bakłażana.

Po krótkiej przerwie podano polędwicę z dzikiego dorsza skrei z kawiorem Antonius z dodatkami: krokiet beszamelowy, terina z krewetkami, szafranowa galareta na rzepie daikon, gołąbek z mangoldu.

W opcji wegetariańskiej trzypoziomowy wellingoton z dynią, kasztanami i ziemniakami.

Obydwa talerze perfekcyjne.

Kropką, a raczej gwiazdką nad „i” był polski pieczony antrykot i żebro wołowe surf & turf z polskimi rakami oraz chrupiącym lawaszem z jadalnymi kwiatami. Wszystko polane aksamitnym bisque z dzikich raków.

Dodatek w duchu zero waste wylądował na białym podwyższeniu i była to tarta kukurydziana z rakami, wołowym ragout i nitkami z imbiru. Do kompletu mleczna bułka celem wyssania wybitnego sosu do ostatniej kropli.

Wołowina top, żebro również. A raki… No kurde coś pięknego. 11/10.

Sekcję deserów otworzyły lody jogurtowe na bazie warszawskiego miodu z fenomenalną intensywną białawą grecką truflą bianchetto.

Nie pamiętam kiedy jadłem tak wybitny deser, w którym to trufla rozkosznie łechtała podniebienie.

Przy wyborze menu degustacyjnego kelner doradził, aby obowiązkowo spróbować ich szlagieru mianowicie deseru maślanego: lody ze słonym karmelem i palonym masłem, kruszonką z orzechów i ciastkami cygartkowymi.

To był strzał w dziesiątkę. Nie dziwię się, że goście pokochali go całym sercem.

Przedostanim poczęstunkiem były schowane pod proszkiem z białej herbaty owoce i marynaty. Nie widać, ale zaręczam, że się tam kryły.

Po prawie czterogodzinnym posiedzeniu uraczono nas selekcją petit four oraz domowym kompotem z suszu.

A cóż to były za łakocie? Pralina biała z morelą, tarta czekoladowa wiśnie i śliwki, finansjer – krem waniliowy z octem balsamico, pralinka karmelowa z octem jabłkowym oraz cukierek bon bon z topinambirem i białą czekoladą.

Za cenę takiego doświadczenia można spędzić 3 noce w czterogwiazdkowym hotelu. Pytanie nasuwa się więc samo – czy warto? Moja odpowiedź brzmi – tak!

Jeśli jaracie się teksturami, niekoniecznie logicznymi połączeniami smaków i ogólnie kulinariami to warto.

Kolacja jest jak przedstawienie, w którym aktorami są zarówno produkty na talerzach jak i świetna, prowadząca Was przez całe doświadczenie obsługa. I to nic, że nie każda pozycja nas porwała – jeszcze się taki szef kuchni nie urodził co by każdemu dogodził. To był wyjątkowy wieczór i to się liczy najbardziej.

Ah i na koniec ważna kwestia – czy się tym najecie? Dużym menu tak, mniejszym nie, więc bez zastanowienia bierzcie większe.


  • IG / www
  • śniadania: brak
  • oferta lunchowa: brak
  • parking: obowiązuje strefa płatnego parkowania
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek / taras: brak
  • miejsce przyjazne zwierzakom: nie

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

BRAK OCEN PRZEZ WZGLĄD NA DOTYCHCZAS TYLKO JEDNĄ WIZYTĘ

lokal / wystrój
wielkość porcji
smak
obsługa
cena / jakość

OCENA KOŃCOWA:    (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Ocena: 4.5 na 5.

Zaobserwuj profil bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie

Zobacz pełną listę odwiedzonych miejsc albo sprawdź je na posegregowanej według ocen mapie Krakowa i okolic.

 

Dodaj komentarz

NASZE SOCIALE

NEWSLETTER

Zapisz się do naszego newslettera, a od razu po publikacji nowego posta dostaniesz od nas maila.

Nie martw się nikomu nie przekażemy Twojego adresu

PRZESZUKIWANIE BLOGA PO KATEGORIACH LUB TAGACH

burgery covid19 deser Foodtruck frytki gdzie zjeść w krakowie gdzie zjeść w nowej hucie Hotele kaczka kanapki Kanapki na ciepło Karczmy na trasie Kazimierz Kraków krewetki Kuchnia azjatycka Kuchnia polska Kuchnia włoska kurczak makarony Nowa Huta owoce morza pierogi pierogi ruskie pierś z kurczaka Pizza Pizzeria Podgórze prezent Restauracja restauracja włoska restaurant week rosół rybka rynek sałatka schabowy smażona ryba Stare miasto stek steki Streetfood Sushi tatar wołowina współpraca zupy Śniadanie śledź żeberka żurek