Bar Jedzenie Kraków Kuchnia azjatycka Stare miasto Streetfood

Choi’s Korean Chicken & Cupbop – KRAKÓW, ul. Krupnicza

Ta recenzja jest pierwszą z czteroczęściowego felietonu dotyczącego krakowskich perełek Uber Eats. Owymi wpisami chciałbym Wam drodzy czytelnicy przybliżyć kilka oryginalnych miejsc, które możecie znaleźć w tej popularnej dowozowej aplikacji, a które to miejsca mimo oferowanego asortymentu i czasami sporego już stażu na krakowskiej gastroscenie, wydają się być niedocenianie.

Przyznaję iż jeszcze do niedawna nie wiedziałem że uberowa baza krakowskich spotów jedzeniowych jest aż tak przepastna. W apce znajdziecie oferty około setki krakowskich gastropunktów: topowe i modne restauracje, bistra, bary, foodtrucki, a nawet koncepty „cloud kitchen” czyli kuchnie które stworzono do serwowania prowiantu tylko i wyłącznie na wynos.

W tym poście przeczytacie o cupbopach (czasami nazywanymi też cupbapami) i panierowanych kurczakach serwowanych w małym spocie znajdującym się w podwórzu przy ulicy Krupniczej. Zacznijmy od tych pierwszych

Cóż to takiego te choi’sowe koreańskie cupbopy? Są to proszę ja Was miski wypełnione mięsem (w przypadku tego lokalu kurczakiem), warzywami, ryżem oraz sojowym makaronem. Z szerokiej oferty poprosiłem o Soy Chicken Cupbop (28 PLN). Potraktowane sezamem kawałki kurzęcego udka spoczywają obok świetnego kleistego ryżu i makaronu sojowego. Z warzyw zauważyłem marchewkę oraz pociętą w paski lodową sałatę. Wydaje mi się, że w misie znajdowały się również paski omletu, ale za to ręki uciąć sobie nie dam. Całość skropiona jest sosem sojowym. Do zestawu podaje się marynowane na słodko warzywa (kapucha, papryka)

Na początku wielce mnie zdziwiła obecność sporej ilości węgli. No bo kto to widział, żeby w jednej misce makaron i ryż? Dziwne to takie, ale przyznać muszę iż wcale sobie nie przeszkadzające. Na instrukcji cupbopa napisane jest jak byk – smakuje najlepiej po wymieszaniu. Czynię tak zawsze w przypadku misek wszelakich, więc dla mnie to żadna nowość – zmieszałem i tutaj.

To streetfoodowe danie wywodzi się podobno z ulic Seulu i jest tam bardzo popularne – głównie wśród studentów. Żaki wciągają takie i podobne cupbopy jak odkurzacze i cenią za szybki i smaczny zaspokajacz głodu. Zrozumiałem to przesłanie po kilku pierwszych kęsach. Misa jest tak sycąca, że połowę zostawiłem na następny dzień, a to jak jest smaczna obrazuje moje ciągłe myślenie o tym co mam w lodówce, kiedy to w pracy na konferencjach telefonicznych powinienem myśleć o planie awaryjnym dla jednej z serwerowni.

Składając zamówienie przez Ubera zostaniecie poproszeni o wybranie poziomu ostrości. Ale to nie wszystko. Zostanie Wam również zaproponowanych kilka dodatków. Jest zupa, powiększenie ilości mięsa, są też azjatyckie pierożki obok których nie mogłem przejść obojętnie – domówiłem z wieprzowiną (4 sztuki za 10,50 PLN)

Ależ one chrupią! Wewnątrz delikatne, z cebulkową nutką. Cztery sztuki dla połechtania żołądka. Spróbujecie jednego, trzy następne znikną w try miga.

No dobrze, ale Choi’s to nie tylko kilka rodzajów misek z kurakiem, lecz również „koreańskie KFC”. Original Fried Chicken (30 PLN) to nic innego jak hedonistyczne, usmażone na głębokim oleju chrupiące jak chipsy kurczaki. Zazwyczaj, oprócz frytek nie zamawiam niczego z głębokiego oleju, gdyż mój żołądek średnio znosi wszelakie panierki… A tutaj super, po kilku godzinach od konsumpcji żadnych przykrych konsekwencji.

Być może dlatego, że w Choi’s kurczaki nie ociekają tłuszczem. Sa tak sprytnie przyrządzone, że z zewnątrz chrupią aż miło, nie są nic a nic spalone, a w środku soczyste. Być może to przez podwójne smażenie w różnych temperaturach jak to się robi w przypadku belgijskich frytek? Nie wiem, ale powiem Wam, że bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Aha żebym nie zapomniał – wraz z kurakami również dostaniecie nadmienione wcześniej marynowane warzywa.

Tak jak w przypadku cupbopów tak i przy kurczakach Uber zapyta Was o dodatki. Tutaj również wybrałem pierożki lecz tym razem z kurczakiem (10,50 PLN). Dostałem bardzo komfortowe i smaczne azjatyckie pyszności.

Być może po zjedzeniu Choi’s nie zaznacie kulinarnego nieba. Nie liczyłbym też, że używane są tu beztrosko pasące się i skubiące trawę kurczaki. To nie ta liga. Powiem Wam za to, że w Choi’s-owej strawie poczujecie azjatyckiego ducha. W Korei nie było mi dotychczas dane się stołować, wobec czego nie mam bladego pojęcia ile te dania mają z tamtejszą kuchnią wspólnego, wiem jednak iż miejsce otworzył rodowity koreańczyk, a za stery kuchni od czasu do czasu zagląda jego mama (która według informacji w internecie piastowała role szefowej kuchni w koreańskich restauracjach). Prawda to bądź nie, Choi’s mi się spodobał, a że o Choi’s się mało mówi, postanowiłem Wam ten bar przybliżyć.

Aby podejrzeć uberowe menu wystarczy kliknąć tutaj. Zamawiajcie i dajcie znać w komentarzach co myślicie!

P.S. Powyższy tekst powstał we współpracy z platformą Uber Eats jednak żeby było jasne – wyżej wymieniona opinia jest szczerą opinią bezfarmazonu.pl. Zarówno na nią jak i na wybór punktu, platforma Uber Eats nie miała jakiegokolwiek wpływu.


OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój
wielkość porcji
smak
obsługa
cena / jakość

OCENA KOŃCOWA:     (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Rating: 0 out of 5.

Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

 

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: