Bar Jedzenie Kanapki na ciepło Kazimierz Kraków Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze

To mięso poczujecie każdym zmysłem – Mr Broda Pastrami – KRAKÓW, ul. Krakowska

W miejscu o którym jest ten post, stacjonował wcześniej Obwarzaków. Niestety pomysł połączenia krakowskiego symbolu z dodatkami na słono się nie przyjął i końcem 2018-tego właściciele zwinęli interes. Nie ukrywam iż trochę z tego powodu ubolewam, bo smakowały mi ich obwarzanki.

Ale nie ma się co zamartwiać, bo w tym samym kantorku pojawił się inny gastropunkt serwujący tosty i kanapki z pastrami.

Lokal jest bardzo mały, ale na szybką konsumpcję niczego więcej nie trzeba. Przy dwóch ściennych ladach zmieści się 5 osób. W dobie COVID możecie zamówić TYLKO NA WYNOS.

img_4215

W połowie września 2020 zasłyszałem o skomponowanej przez pana Brodę nowości – kanapce Pulled pork (20 PLN). Strasznie się na nią napaliłem i kilka dni później zjawiłem się przed drzwiami celem konsumpcji owego novum. Dostałem informację o dziesięciu minutach oczekiwania. Szybkie cardio dookoła kilku pobliskich ulic podbiło ilość kroków, a po dziewięciu minutach trzymałem już zapakowaną w biały papier kanapkę.

Zacznę od pieczywa. Miękkie w środku, twardsze i przypieczone na zewnątrz, trzymało wnętrzności jakby na kleju. Z idealnie słonej, przypominającej gruzińskie pieczywo buły, komplenie nic nie wypadało. A mogło!

W środku, według słów tworzącego, znajduje się 180 gramów łopatki oraz karczku. Zanim mięso trafi do konsumenta, przez dwa dni się marynuje, aby docelowo upiec się otulone w cieście! Tak dobrze czytacie. Pan Broda owo mięsiwo okłada ciastem i w ten sposób zapieka w piecu. Mięsiwo jest tak delikatnie i aromatyczne, że z każdym gryzem powoduje ogromny ślinotok.

Soczystości całej kompozycji dodaje jogurtowo – pomidorowy sos który nie epatuje mocą, lecz idealnie gra drugie skrzypce. Kanapka jako całość jest w moich oczach perfekcyjna i dopracowana do granic możliwości. Jest pulled porkiem doskonałym bez zbędnych przeszkadzaczy! Sprawdźcie koniecznie!

 


Pierwsza wizyta u pana Brody miała miejsce w kwietniu 2019, kolejna miesiąc później (obydwie opisane niżej).

Zamówiliśmy różne pozycje, a pierwsze kanapki zaczęły spływać na nasze ręce po około piętnastu minutach (nie byliśmy jedynymi oczekującymi). Piękne zdjęcia sandwichy znajdziecie tutaj, a menu z cenami i gramaturą na tym obrazku.

Nie miałem weny i serca żeby każdemu zabierać kanapkę celem fotografowania i konsumpcji, więc skupiłem się tylko na swojej – klasycznym pastrami z dwustoma gramami mięsa za 24 złote. I tutaj uwaga! Podana gramatura dotyczy mięsa, które „siedzi” w sandwichu już po obróbce! Dla porównania w większości krakowskich burgerów mamy także 20 deko, ale surowego mięsa zużytego na kotleta (ten po obróbce waży ze 20-30% mniej). Także sami widzicie rozumiecie – u Brody biedy nie ma ! 

img_2026

Zamówienie składało się z dwóch szczelnie zapakowanych w papier sandłiczy, nafaszerowanych super aromatycznym pastrami z mostka (szerzej o nim przeczytacie w dalszej części posta).

Kanapki wyglądały bardzo dobrze, ale całość była przeraźliwie sucha i jedynie maźnięta musztardą. Na pozytywną ocenę zasługiwały dobre, kwaśne ogóry. 

img_2025

Od znajomych na temat ich różnych tostów dało się słyszeć takie określenia: „dobre”, „mogą być”, „trochę suche”, „normalne”, „fajne”. Tego dnia nie usłyszałem ani negatywów, ani wielkich zachwytów.

Wiedziałem, że przed wystawieniem ocen i napisaniem czegoś dla ludu, muszę tam wrócić i na spokojnie spróbować innych opcji.

 


Wróciłem po miesiącu. Za drugim razem skierowaliśmy się do lokalu na zaproszenie właściciela. K. poprosiła o 120g Don Pastro (22 PLN), D. o klasyczne 200g pastrami (24 PLN), a ja w ramach degustacji nie mogłem nie spróbować 200g Reubena (25 PLN).

Don Pastro to taka symfonia smaków: słodkiego z karmelizowanej cebulki, gorzkiego od rukoli i ostrego z musztardy i cheddara. Mi to połączenie nie zagrało, ale ja średnio lubię rukolę. K. wręcz przeciwnie – strasznie tą wersję zachwalała. 

img_4225

img_4224

D. pałaszował klasyczne pastrami i skomentował tą kanapkę dokładnie tak samo jak ja za pierwszym razem – jako zbyt suchą. Jak tak sobie teraz myślę po zjedzeniu 1/4 porcji przyjaciela, to ta kanapka taka właśnie ma być! To jest towar dla prawdziwych mięsnych freaków – takich perwersów, którzy nie lubią jak cokolwiek im zakłóca smak pierwszej jakości mięcha. Gwarantuję, że w tej wersji, wszystkimi zmysłami poczujecie to pastrami…

img_4222

img_4223

… to samo pastrami poczujecie także w pierwszym gryzie Reubena. Z tego co usłyszałem, to jegomość zwany panem Brodą w trakcie zakupów lustruje kawałek po kawałku mięsiwa i sprawdza czy wszystko mu pasuje.

Zanim to mięso trafi na salony, najpierw leżakuje przez dziesięć dni w solance, później się wędzi od 5 do 8 godzin (czas zależy od grubości), a na końcu gotuje na parze jeszcze przez prawie całą dobę. 

Jeśli jesteście zainteresowani dokładnym procesem obróbki termicznej, polecam uderzyć w gadkę z szefem kuchni – ten Wam nakreśli co i jak, a w jego głosie usłyszycie zajawkę i ogromną wiedzę w temacie. Facet ma już ponad dwie dychy doświadczenia w gastro!

Ja dowiedziałem się na przykład, że pan Broda żongluje strukturą mięsiwa poprzez krojenie mostka w jego skrajnych częściach. Między innymi dzięki temu zabiegowi oraz niskiej temperaturze wędzenia (około 50 stopni) jego pastrami ma doskonały balans mięsa chudego do tłustego, idealną kruchość i jest naprawdę pierwszorzędnie przyprawione. 

img_4220

img_4221

Wracając do kanapki, to oprócz mięsa czuć w niej także lekko kwaśną kapuchę z Charsznicy i odrobinę pikantny sos na bazie ketchupu, majonezu, Worchester’a i Tabasco. W tle, swoje nuty uwydatnia również Cheddar, a wszystko zamknięte jest w chrupiących, podgrzanych na złoty kolor kromkach pszennego pieczywa na żytnim zakwasie. Tutaj już nie ma mowy o suchości – kanapka jest serio w dechę.  

Jeśli lubicie pastrami to obowiązkowo powinniście zajrzeć do tej dziupli. 



OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3
wielkość porcji 4
smak 4,5
obsługa 4
cena / jakość 4,5

OCENA KOŃCOWA:  4 / 5  (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

7 komentarzy

  1. 1. Dlaczego to się musi nazywać „sandwiche”? Skutecznie mnie zniechęca takie dziadowanie językowe.
    2. Pastrami nie ma być suche, ale mało kto potrafi je zrobić. To oryginalne, koszerne rozpływa się w ustach (po wizycie w nowojorskim Katz, żadna podróbka pastrami nie smakuje, więc nie polecam jechać tam i psuć sobie życia nieustannym rozczarowaniem :/)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: