Jak karmić turystę aby już nie wrócił – Karcma u Miescorza – Białka Tatrzańska

Wracając z kilkudniowego pobytu w Słowacji w styczniu 2017 postanowiliśmy, że obiad zjemy już po ojczystej stronie i dofinansujemy paroma złotówkami polską gospodarkę.

Zamierzaliśmy się na Burego Misia w Bukowinie Tatrzańskiej opisanego przeze mnie kiedyś tutaj. Czas oczekiwania około 30 minut na stolik szybko zweryfikował nasze plany. Kolejne podejście zrobiliśmy do niestety podobnie obleganego Litworowego Stawu. Ludzi czekających  widać było już z auta, a parking zapełniony był po same brzegi.

Cóż robić? Oddaliśmy się więc w ręce losu i kawałek dalej przyuważyliśmy Karcmę u Miescorza, w budynku której są również noclegi. Na niewielkim parkingu udało się wcisnąć auto w ostatnią wolną szczelinę.

Weszliśmy do środka i z zadowoleniem ujrzeliśmy, że zajęte były tylko dwa z parunastu stolików.  Od kelnerki ubranej w folkowy strój dostaliśmy karty w formie książki i od razu zauważyliśmy, że ceny są zdecydowanie niskie.

Głód doskwierał, więc zamówiliśmy zupy i drugie dania.  Żurek z jajkiem (5PLN), żurek z jajkiem i kiełbasą (8PLN) oraz pomidorowa z kluseczkami (6PLN) pojawiły się na stole po 2 minutach – turbo ekspres. Żurki podane w około 300ml miseczkach zawierały w sobie tylko po pół jajka, wersja z kiełbasą miała owej białej kiełbasy 3 plastry. Heh nieźle każdy 10g kawałek kosztował 1 złotówkę, niestety nie smakowała ta kiełbasa jak mięso ekskluzywne 100zł/kg.  Pomidorowa była niczego sobie, wszystkie trzy polewki były gorące.

Podczas konsumpcji zup, dwie minuty później pojawił się placek po zbójnicku (17PLN).  K. była może w połowie swojej polewki, a przypalony placek stygł. Placek sztuka jedna, z około 100g chudego wieprzowego gulaszu, posypany żółtym serem, podany ze śmietaną i ketchupem? – to była dla mnie nowość muszę przyznać.

Mój schab po cygańsku (23PLN) wjechał na stół w towarzystwie ćwiartek ziemniaków smażonych w głebokim oleju (opiekanych wg menu) oraz mikroskopijnego zestawu surówek. Ziemniaki były twarde i średnio dobre, surówki nawet okej. Samo mięso było dobrze usmażone na smalcu, plaster bekonu dodawał mu wyrazistości, a cebulka podkręcała smak. Problemem była znowu jego wielkość – wg menu owy kawał mięsa (surowy) powinien ważyć 150g – tutaj jestem przekonany, że nie użyto kawałka większego niż 80-100g.

L. zamówiła de Volaille (23PLN) z mrożonymi karbowanymi frytkami oraz tym samym zestawem surówek. Pojawił się na stole po minutach 20tu po tym jak wraz z K. zdążyliśmy zjeść swoje porcje. Z najmniejszego „dewolajka” jakiego kiedykolwiek widziałem, po przekrojeniu nie wylało się masełko, w środku było sucho i pusto.

Tak więc wiadomo skąd owe niskie ceny. Losowa kolejność wydawania posiłków w wielkości około 3/5 standardowych porcji nie zachęca do powrotu – przecież to nie restauracja „fine dining” tylko karczma!

Do tego obsługa kompletnie niezainteresowana opiniami oraz odpowiadająca na moje pytanie kiedy zauważyłem przy barze kompoty, że „to tylko dla gości którzy u nas nocują”.

Słabo, słabiutko bankowo nie wrócę i nikomu nie polecę. A myślałem, że trafi się nawet google’owi nieznany skarb, eh…

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3
wielkość porcji 2
smak 3
obsługa 2
cena / jakość 2,5

SUMA 12,5 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s