Buła dla sportowców – M22 – KRAKÓW, ul. Świętego Marka

img_9073

W Światowy Dzień Burgera w maju 2019 po stosunkowo długim niebycie w M22 postanowiliśmy sprawdzić jak się tam sprawy mają. 

Ruch był duży, nawet bardzo duży, a w środku okupowane wszystkie stoliki. Po odstaniu około pięciu minut w kolejce, zamówiliśmy Kultowego (24 PLN) oraz Kuryłek Dream (24 PLN). Żeby nie czekać na środku jak te kołki, poszliśmy na przeciwko na lody do Dionizettiego. Wróciliśmy po około piętnastu minutach, nasze bugsy otrzymaliśmy chwilę później

Pomimo prośby o przekrojenie na pół przyszły całe. Kiedy przypomnieliśmy o tym chłopakowi u którego zamawialiśmy, ten z uśmiechem ale i siarczystym niby żartobliwym komentarzem spuentował: „kurwa dzisiaj jest armagedon” i zabrał je nam sprzed nosa. Ten sam gościu przy składaniu zamówienia opowiadał nam jak to codziennie od rana „zapierdalają przy sosach”. I chwała im za te sosy, bo są świetne 😉 Co do bluzgów to nie jestem święty i nie przeszkadzają mi, ale piszę o tym żebyście uważali jeśli wybieracie się tam z dziećmi. 

Po zabraniu bugsów, ziomek zaniósł je na kuchnię po czym zaczął znowu przyjmować zamówienia oraz rozdawać innym kolejne burgery – nasze sobie gdzieś tam czekały. Po pięciu minutach wrócił z przekrojonymi, ale przez to że chwilę sobie tam poleżały to bułki zdążyły już całkiem wystygnąć :/

img_4302

Po kilku gryzach poczuliśmy dobrze popieprzone mięso. Zauważyliśmy również, że w Kultowym zamiast obiecanej w menu cebuli kandyzowanej w occie balsamicznym, była owszem, ale czerwona surowa. Bekon w postaci jednego biednego kawałeczka nie miał szans przebić się smakiem ponad dwa sery oraz mocne musztardowe ogórki. 

img_4303

Zgodnie stwierdziliśmy, że ten drugi czyli Kuryłek był lepszy – głównie dzięki świetnym domowym sosom. Wylistowane w menu guacamole nie mogło jednak być wyczuwalne skoro jedna strona bułki była nim dosłownie maźnięta tylko w kilku centymetrach

img_4304

Bugsy owszem były przednie, ale nie odpowiadały w 100% tym zamówionym. Takich akcji nie lubię. I jasne domyślam się, że to przez ogromny ruch i pośpiech z nim związany, ale jeśli brakuje jakiegoś składnika to wolałbym się o tym dowiedzieć przy zamawianiu, a nie później być zaskoczonym surową cebulą którą średnio uznaję. 

Za to frytki! Duża 280g porcja za dyszkę. O kurde – wymiatały. Super smaczne z bardzo, ale to bardzo dobrym miękkim miąższem, niektóre lekko chrupiące inne miękkie. Pierwsza liga. No i ten domowy, delikatny majonez – palce lizać! 

img_4305


Po treningu siłowym w lipcu 2017 potrzebowałem solidnego zastrzyku białka i węgli, a że byłem ustawiony w Galerii Krakowskiej wpadłem wcześniej na szybkiego hambuksa do M22 mając w pamięci wyśmienitego Mocnego Burgera, którego jadłem rok temu.

Ku mojej uciesze wielkich tłumów nie było więc od razu zamówiłem medium Don Cheesa (18 PLN) w którym wymieniłem Cheddara na Hit z Ryk, a majonez na sos czosnkowy.  Zasiadłem przy stoliku, odczekałem jakieś 8 minut i dostałem burgera na tacy.

Rozpakowałem z papieru, konkretnie ugryzłem i zakosztowałem raju – tak tak serio, nie przesadzam – fuckin paradise. Już w pierwszym gryzie poczułem wszystkie składniki oraz wysmażone pod zamówienie różowiutkie mięso (może z minimalnie za dużą jak dla mnie ilością pieprzu). Zwróćcie uwagę na tego wesołego pomidora – nie był to jakiś pierwszy lepszy stęchły chłystek, ale prawdziwy mięsisty czerwony warzyw. Czerwona cebula za którą nie przepadam tutaj w ogóle mi nie przeszkadzała, a sprężysty ogór i sałata były świeże i takie jak trzeba. Pyszna, chrupiąca, sezamowa bułka zwieńczała to wołowe cacko.

Nie wiem czy obsługiwał mnie właściciel czy któryś z jego kumpli, ale typ był bardzo prokliencki i zainteresowany feedbackiem zwrotnym każdego klienta. Miło zagadywał zagranicznych jak i polskich gości i bardzo sprawnie ścierał stoliki, aby następni mogli usiąść przy czystych miejscach. Ja również zostałem poproszony o opinię i nie kryłem swojego zadowolenia produktem pierwszej jakości.

M22 szczerze polecam wszystkim mięsojadom. 100% satysfakcji gwarantowane !

W poście poniżej sprzed roku przeczytacie o FIT wersji z kurczakiem. 


Jakiś czas temu (lipiec 2016) załatwiając coś w centrum całkiem niechcący natknąłem się na kolejny krakowski lokal serwujący burgery. Nie byłby to jakiś odosobniony przypadek gdyby nie fakt ze oprócz standardowych wołowych specyfików maja tez w ofercie pewną FIT ciekawostkę – ale o tym za chwilę. 

Po wejściu do środka, w oczy rzuca się ogromna tablica z wypisanym na niej menu. Oprócz wspomnianych burgerów są tez frytki belgijskie,  piwko i modne hipsterskie napoje.

img_9068

OK nie przedłużam. Czym jest owa inność? Jest to tzw Mocny Burger. Strzałem w 10 jest fakt wyliczenia całego makro i przedstawienia go na poniższej ulotce. Podziękowania dla Mocnego Sklepu za pomoc w kreowaniu tego dzieła – kawał dobrej roboty !

img_9069

Głównym składnikiem Mocnego jest 200g piersi z kurczaka, do tego chrupiąca sałata (idealnie docięta do kształtu wieloziarnistej bułki), pomidor, ogórek, czerwona cebula i jogurtowy sos. Na mięsie mamy roztopiony żółty ser, więc jak to możliwe że ta kanapka ma tak mało tłuszczu? Ser ten to niskotłuszczowy „Hit z Ryk” który można dostać w lepszych marketach. Ma on około 12g tłuszczu w 100g (standardowe żółte sery maja 25-30g).

Wszystko razem smakuje wybornie. Składniki są doskonale sklejone, sos jogurtowy jest lekki i przyjemny, cebula wyostrza całą kompozycje. Kurczak soczyście zgrillowany – nie na wiór jak to czasem się zdarza w innych miejscach.

img_9070

img_9071

Chłopaki rozgadani i z chęcią opowiadają o tajnikach i historii nietypowych nazw innych burgerów. Żeby nie było jednak tak kolorowo muszę wspomnieć ze kiedyś wpadłem tam z kumplami o 23:30 (lokal jest otwarty do 24) i powiedziano nam, ze mięso już się skończyło i nie zrobią już nam nic do jedzenia. Skwierczenie grilla w kuchni słyszeliśmy na sali, panowie odpowiedzieli że to robi się jedzenie dla nich. Trochę słabo to wypadło szczególnie, że nastawiłem swoich ziomków na to ze zjedzą coś niezłego i trochę się zawiedliśmy.

Wystarczyło zamknąć lokal i wywiesić kartkę wszystko zjedzone, a nie wpuszczać klientów do środka gdzie woń burgerów unosi się, że ślinka cieknie i mówić że dla nas już nic nie ma.

Mimo nocnej  wtopy nie jestem taki pamiętliwy  i M22 polecam dalej. Niebawem jeszcze wpadnę na coś z mięsa krówki i dam znać jak było.


OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3,5
wielkość porcji 4
smak 4,5
obsługa 2,5 4 2,5 (za bluzgi)
cena / jakość 4,5

SUMA 19 20,5 18 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

 

 

2 myśli w temacie “Buła dla sportowców – M22 – KRAKÓW, ul. Świętego Marka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s