Szukając odpowiedzi na pytanie gdzie zjeść dobrego kebaba w Krakowie, wyruszyliśmy na poszukiwania i będziemy tworzyć zestawienie krakowskich kebabów.
Na początek coś co jest oczywiste, acz warte przypomnienia – każdy ma swoje preferencje.
Pieczywo jedni wolą w bułce, inni w cieście cienkim i miękkim jak chmurka, a jeszcze inni w grubym i chrupiącym.
Z mięsami jest podobnie. Obecnie najwięcej mówi się o kraftowych, czyli ciętych i przyprawianych, a później nakłuwanych na ruszty przez właścicieli. Też takie lubimy, ale to nie znaczy, że od lokali z mięsnymi kulami trzeba uciekać, bo niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto chociaż raz nie zjadł chamskiego kebsa po imprezie.
No i pamiętajmy – jednego dnia mięso może być soczyste (bo traficie na świeżo ścięte), innego możecie dostać skrojone 10 minut wcześniej i tym samym bardziej suche.
Sosy? Rzecz istotna, a jakże. Można iść na łatwiznę i podawać gotowce, a można się nad nimi pochylić i zrobić własne. W miarę możliwości będziemy zamawiali te lżejsze na jogurcie, aniżeli na majonezie.
Kwestia lokalu i jego czystości jest tak samo ważna, jak i przyjazność (bądź nie) obsługi. Bo kto chciałby wracać do brudnych miejsc, albo mierzyć się kolejny raz z opryskliwymi pracownikami?
No i na koniec ceny! To chyba jasne, że od kebsa za 35 złotych wymaga się więcej aniżeli od konkurenta za pietnastaka.
Zapinajcie pasy i ruszamy w kebabową podróż! Minimum raz w miesiącu będą się pojawiały dopiski z kolejnymi punktami.
P.S. Kebaby zawsze zamawiamy w pełni incognito (z wyjątkiem Keblaba, którego znam właściciela) – nie ma tutaj żadnych tajnych współprac czy zagrywek pod publikę.
- ostatnia edycja: wrzesień 2025
SPIS TREŚCI
TOP KEBABY KRK
- U RUDEGO Warty odwiedzenia
- SHAWERMA KLUB HAUSE Warty odwiedzenia
- RESTAURACJA POLENEZ Warta odwiedzenia
- STACJA NO.6 Warty odwiedzenia
- JAMRA Warta odwiedzenia
- KEBLAB Warty odwiedzenia
- ARABIA KEBAB Warty odwiedzenia
- ŁOŚ Warty odwiedzenia
- KREUZBERG Warty odwiedzenia
TANTUNI
KEBABY POZOSTAŁE
- POD 13-TKĄ
- PETARDA U ALIEGO
- VEGAB (kebab wegetariański)
- JERUSALEM
- ALADDIN
- MOZA
- DYNAMIT
- ALI BABA KEBAB & PITA
- VIRAL
- THE FOOD FACTORY
TOP KEBABY KRK
U RUDEGO
Dębniki – ul. Konfederacka 4

Lokal jest mikrych rozmiarów, a w środku w miarę wygodnie zjedzą max trzy osoby. W lecie jest lepiej, kebsy spożytkujecie w kebabowym ogródku.
U Rudego znajdziecie dwa rodzaje mięs: wołowo – baranie oraz kurczakowe, jest też falafel. Oceniając mięcha tylko wizualnie, nie wydaje mi się aby były kraftowe. Wyglądały jak typowe kule mocy.
Jako, iż końcówką stycznia 2024 drób pracownik dopiero nabijał na szpadę, opcję mieliśmy tylko jedną – wołowo – baranią. Wzięliśmy tortille (innego wyboru nie ma): średnią (25 PLN) oraz dużą z 250 gramami mięsa (30 PLN). W opakowaniach wyglądały tak samo, ale wagowo czuć pomiędzy nimi różnicę.

Lekko chrupiąca, odrobinę grubsza tortilla skrywała naprawdę dużo świeżych warzyw (serio dużo!) oraz wyczuwalne, przyjemnie przyprawione, lekko przypalone, acz nie suche mięso.


Z szeregu kilku robionych na miejscu sosów poprosiliśmy dwa: lekki, bo robiony na greckim jogurcie sos z wyczuwalną i miłą nutą chrzanu oraz kiszony – delikatnie dymny z cebulką. Obydwa perfekcyjne i co najważniejsze w odpowiedniej ilości, bo nawet przy ostatnich gryzach z kebabów kompletnie nic nie ciekło. Nic! Zero!
Kebsy wydały się zdecydowanie warzywocentryczne i to na krakowskiej kebsowej scenie bardzo je wyróżnia.
Wszystkie składniki były równo rozłożone w placku – nie wiem jak Wy, ale ja zwracam na to uwagę.
Ogólnie bardzo, bardzo dobry kebab – świeży, soczysty, pachnący i w dobrej korelacji ceny do jakości i wielkości. Polecajka.
SHAWERMA KLUB HAUSE
Rynek Główny – ul. Wiślna 3
Człowiek mógłby pomyśleć, że na Rynku Głównym robią tylko fastfoody pod turystów i melanżowników. A tu proszę – niespodzianka!
Przedstawiam perełkę z ulicy Wiślnej z mięsami własnego wyrobu, modnie teraz nazywanymi kraftowymi – piersią z kurczaka oraz udźcem wołowym.

W lokalu znajdziecie raptem kilka stolików, a na nich sosy, co byście mogli je sobie dowolnie dozować.
Klienci tegoż przybytku mają do wyboru dwa mięsa. Czasami w weekendy jest jeszcze Yaprak czyli super cienko krojony miks wołowiny / cielęciny z baraniną. Oferowane zarówno na talerzach z frytkami i warzywami, jak i zawinięte w gluten. Zza lady uśmiechają się świeże warzywa oraz kilka sosów. W karcie znajdziecie również falafel.
Jadłem zarówno rozmiary średnie, jak i duże. Kosztowałem obydwu mięs, ale nigdy nie testowałem ichniego chleba arabskiego czy lawasza – przez własne przeoczenie zawsze zamawiałem tortillę, która moim zdaniem jest w tym kebsie najsłabszym ogniwem.
Sam placek złożony jest tak, iż z jednej jego strony jest mięso, a z przeciwnej warzywa oraz sos – średnio to mi sie podoba, ale cóż zrobić – taki mają styl składania. Pod koniec owszem trochę z niego cieknie, ale przynajmniej nie hektolitrami jak to czasami bywa u konkurencji.





Kurczak tylko raz trafił się suchy – używają piersi, więc nie ma się co dziwić. Kura, sama w sobie, bardzo dobra i w sam raz doprawiona.
Wołowina palce lizać. Super cienko skrojona, dobrze przyprawiona, soczysta, turbo smakowita.
Skupiając się na wielkości, to kebsy robią tu chyba na wyczucie. Nie widziałem nigdzie wagi, więc nie bardzo wiem jak określić różnicę pomiędzy kebsem małym (22 PLN), średnim (27 PLN) i dużym (35 PLN) – podane w nawiasach ceny dotyczą wołowiny.
Wydaje mi się, że używają różnej wielkości placków i później na oko pakują dodatki. Na dole po lewej widzicie kebsa średniego z kurczakiem, a po prawej połówkę kebsa wołowego (drugą połową zajmował się mój koleżka S.)


Odnoszę wrażenie, że w tych cenach, większe kebsy jadłem Pod 13-tką i u Rudego, jednak tu nie o wielkość chodzi. Stołowałem się w Shawermie wielokrotnie i nie zawiodłem się nigdy. Własne mięso to jednak gracz innej ligi – nie ma tu żadnego porównania do kupnych walców mocy.
Z minusów trzeba wspomnieć kwestię językową, albowiem chłopaki nie do końca ogarniają nasz ojczysty język. Da się jednak z tym ż(r)yć – jakość ich mięsnych kebsów wynagradza trudności z porozumieniem.
Miejsce warte uwagi i odwiedzenia.
RESTAURACJA POLENEZ
Ul. Dolnych Młynów 5
Tutaj mamy mega kocura i jedno ze smaczniejszych kebabowych odkryć tego roku – turecką restaurację Polenez w której wygodnie zjecie nie tylko kebaby, ale również dania na talerzach, a wśród nich turecką pizzę.
Ale my tu o kebabach, więc przejdźmy do sedna.
Kebsa możecie poprosić w lawaszu lub bułce. Cokolwiek nie wybierzecie – jest wypiekane na miejscu! Tak! Pieczywo wypiekają na miejscu, a bułka była zdecydowanie najlepszą kebabową bułką jaką jadłem w Krakowie.
Mięso do wyboru jest jedno – kraftowe wołowo – baranie nakłuwane na ruszt, płat po płacie przez włodarzy tegoż miejsca.
Dobrze doprawione i krojone w cienkie płaty wielkim nożem smakuje bardzo, ale to bardzo dobrze. Towarzysz również nie krył satysfakcji, aczkolwiek dodał, iż mogłoby być odrobinę mniej suche.



Warzyw nie ma wiele, ale są świeże. Sosy nie rozwalają się łokciami i dla całości są tylko lekkim tłem.
Czy są jakieś minusy? Owszem. Nigdy nie zrozumiem wkładania. miękkich, odleżanych fytek do środka kebsów… Na miłość boską – po co?
W cenie 35 złotych jadłem w Krakowie bankowo większe i bardziej sycące kebsy, ale jak już zostało wspomniane – nie o wielkość, a o smak i jakość tutaj chodzi.
Finalizując, jeśli lubicie kebaby, Polenez jest dla Was miejscem wręcz obowiązkowym do sprawdzenia. Ja na pewno wrócę jeszcze nie raz.
STACJA NO.6
Ul. Mariana Domagały


Tuż przy zajezdni krańcówce MPK na Złocieniu, w takim oto niepozornym gastronomiku serwuje się kebaby z kurczakiem, wołowiną oraz falafelem w trzech wariantach: 1) bułce, 2) picie / tortilli lub w 3) zestawie na talerzu / w pudełku.
Do każdej opcji możecie również poprosić o frytki.

W maju / czerwcu 2024 ceny przedstawiały się jak na zdjęciu powyżej.
Pierwszy raz przyjechałem tu po treningu około 20-tej i niestety nie było już wołowiny (którą podobno robią od zera sami).
Z braku laku poprosiłem o dużego kuraka w picie (25 PLN), który to kurak jest zwykłym kebabowym kupnym kurakiem.


Po 11 minutach wręczono mi kebsa, a raczej kebsa – maczugę. Tym co najmniej półkilogramowym ustrojstwem można zabić!
Jak żyję nigdy nie widziałem tak ogromnego kebsa w cenie 25 złotych. Nawet zapytałem chłopaka ile tam jest mięsa. Odpowiedział: zależy jak mi się sypnie. Po takim odzewie wnoszę, iż Wy możecie dostać mniej lub więcej 😉
Oprócz mięsa, kebs zawiera kapuchę, kiszonego, pomidora i odrobinę cebuli.
Do wyboru są standardowe sosy: łagodny, średni i ostry. Ten pierwszy jest na majonezie, więc poprosiłem o połowę tego co dają zwykle. I to był dobry wybór, bo kebs przez swoje nafaszerowanie do granic możliwości rozerwał się już w połowie wysokości i trochę tego sosu uciekało bokiem – plus na końcu konsumpcji sporo wylało się do folii. Nie jest to kebab, którego jedzenie skończycie z czystymi rękoma.
Najadłem się już w 3/4 konsumpcji. Mimo, iż kurak gotowiec, to całość smakowała dobrze – nie rewelacyjnie, lecz uczciwie dobrze.


Po miesiącu wróciłem na wołowinę. Dużego kebsa z warzywami z ich kraftową mieloną wołowiną zgarnąłem za 27 PLN i poprosiłem o przekrojenie na pół.
No i cóż – tutaj również nie biorą jeńców – kolejny raz dostałem ogromną i ciężką maczugę.
Wołowina bardzo intensywna z wyczuwalnym czosnkiem, pieprzem i kuminem. Muszę przyznać, iż niezła i smakowo mi podeszła. Mimo małej ilości sosu (na własne życzenie), całość nie była nazbyt sucha i wyjątkowo przyjemna w konsumpcji.


Dla Stacji No. 6 leci ode mnie szczera polecajka.
JAMRA
ul. Legionów Józefa Piłsudskiego 2

Chyba nie ma w Krakowie fana kebabów, który nie słyszał o Jamrze. Według wielu osób, w całym Krk lepszych kebsów nie znajdziecie.
Miejsce otworzyło się chyba w najgorszym możliwym czasie, bo jeśli dobrze pamiętam to ponad cztery lata temu tuż przed uderzeniem #covid19.
Jadłem już u nich wielokrotnie. Zarówno przed, jak i po uzyskaniu ogromnej popularności po wizycie znanych jutuberów.
Obecne menu składa się z kebabów z trzema rodzajami mięsa (nazwanych tutaj kanapkami z shawarmą) oraz dań na talerzach. Zresztą co się będę rozpisywał – przekrój zobaczycie po kliknięciu w foty.


Kanapki są w dwóch wielkościach, kilku kombinacjach sosów i warzyw oraz tylko i wyłącznie w pitach.
W ofercie są również wersje z grillowanym kurczakiem, baraniną i wołowiną.
Na zdjęciach poniżej widzicie wersje średnie i duże zarówno z wołowiną jak i kurczakiem.



Mięso z grilla polecam w ciemno – ogień to ogień – czuć moc zarówno żywiołu jak i przypraw. Są serio bardzo, ale to bardzo dobre – ciężko znaleźć dla nich godnego rywala.
Jeśli chodzi o shawarmę to wołowina średnio mi podchodzi. Mam wrażenie, iż jest to po prostu inaczej niż standardowo (mocniej!) przyprawiona kula mocy. Co innego kurczak – ten robią od zera sami – zazwyczaj jest soczysty i smaczniutki.
Proporcje warzyw do mięs widzicie na przekrojach. Cóż tu wiele prawić – mięcho jest priorytetem.



Minusem są kolejki, bo jak wiadomo popularność to największy wróg głodu. Przy złych wiatrach spokojnie możecie na kebsa poczekać nawet i 40 minut, aczkolwiek kiedyś w niedzielę po 22-iej zamówienie dostałem przed niecałym kwadransem. Owo oczekiwanie umili Wam darmowa herbata oraz czasami również ciasteczko.
Z ogromną popularnością wiążą się również od czasu do czasu pomyłki oraz nie zawsze powtarzalność (zdarzyły mi sie kebsy z których już po kilku chwilach ciekła woda z pomidora i ogórków, bo ktoś ich wcale nie odsączył). Przykład z czerwca 2025 poniżej.



Wielkościowo wypadają bardzo dobrze – wersją dużą spokojnie sobie pojecie, średnią w sumie też.
Lubię Jamrę, ale jak dla mnie nie serwują aż tak bombowych kebabów, jak na przykład Gemuse w Berlinie (tak wiem style Aleppo i Berliński są kompletnie od siebie inne), aby na nie czekać dwa lub trzy kwadranse. Jeśli jednak kolejka będzie mała, bez wahania wbijajcie i najlepiej bierzcie cokolwiek z grilla.
KEBLAB
ul. Kalwaryjska

Keblab to mikro lokalik na ulicy Starowiślnej (UWAGA! W kwietniu 2025 zmieniła się lokalizacja – obecnie działają na ulicy Kalwaryjskiej) i od razu napiszę, iż znam się z jednym z właścicieli. Pomimo owego faktu, opinia poniżej przedstawia moje szczere odczucia i kwestia znajomości niczego w temacie nie zmienia.
Mięsa mają robione konkretnie pod ich zamówienie: mix piersi i udka kurczaka oraz wołowina.
Owe mięsa serwują zarówno w picie (w dwóch rozmiarach) jak i lawaszu. I to właśnie na tym drugim powinniście się skupić, bo lawasz robi mega robotę.



Rubaszny, podgrillowany, maźnięty ziołowym masłem klasyk (29 PLN kurczak / 31 PLN miks mięs / 33 PLN wołowina) trzyma w ryzach niemalże do samego końca treść w formie konkretnie przyprawionej i dobrze przypieczonej wołowiny, świeżych warzyw oraz ich autorskich sosów.






Oprócz wersji klasycznych w październiku 2024 do wyboru były pozycje autorskie oraz boxy z frytkami. Jest bogato, obficie i serio smakowicie.
ARABIA KEBAB
Rynek Kleparski 5

Nie potrafię zliczyć ileż to dostałem wiadomości o kebsie z rejonów przystanku Stary Kleparz.
I wiecie co? Wszyscy mieli rację – ten kebs to złoto. Ale po kolei.
Z obracającego się rożna dostaniecie kurczaka oraz wołowinę, z grilla szaszłyki wołowe na szpadkach plus dodatkowo cielęcina.


Kebsy podaje się we wrapach lub na talerzu. Menu jest bardzo szerokie. Tu oferta z grudnia 2024.

Za pierwszym razem zapodałem Arabia oryginał wołowina (27 PLN). Tak bardzo mi posmakował, iż kilka tygodni później pojawiłem się znowu. Tym razem z kolegą K.


Zamówilismy: arabia oryginał kurczak (25 PLN), klasyczny wołowina (32 PLN) oraz shish kebab syryjski z grillowaną wołowiną (36 PLN).
Wszystkie poprosiliśmy przekrojone na pół. Nie było z tym żadnego problemu, a w trakcie kilkunastominutowego oczekiwania raczyliśmy się słodką, aromatyczną, darmową herbatą i baklavą.




Zacznę od tego, iż w wersjach oryginalnych nie znajdziecie zbyt wielu warzyw. Mięso gra tu pierwsze skrzypce i tak też było w przypadku chudego, chciałoby się powiedzieć FIT kurczaka.
W wersji klasycznej jest już odrobina sałaty – dzięki temu kebsior wydaje się trochę większy. Platy wołowego mięsa smakują i pachną wybornie.
Mistrz może być tylko jeden i w naszych testach okazał się nim ten wołowy grillowany skurczybyk. Wygląd, zapach, smak – cudo.
Wspólnym mianownikiem wszystkich testowanych są cienkie placki, super świeże i chrupiące warzywa (niektóre marynowane), przyjemne własne jogurtowo – majonezowe sosy i lekka pasta czosnkowa. Jeśli konsumujecie w lokalu możecie lekki, bądź ostry sos dolać sobie z butli na stole.
Zjedliśmy z kolegą trzy kebsy na dwóch i byłem najedzony dobrych pięć godzin. Przy normalnym głodzie jeden kebs powinien Wam wystarczyć (dostępne są tylko w jednym rozmiarze), przy większym polecam półtora na głowę.
A tak wyglądały: wołowy talerz z marca 2025 oraz shish kebab z grillowaną wołowiną na szpadkach z września 2025.



Arabia robi robotę. Co ciekawe swoimi produktami bardzo mocno przypomina opisywaną kilka akapitów wyżej Jamrę, aczkolwiek tutejsze kebsy są bankowo mniejsze.
ŁOŚ
ul. Radzikowskiego 74
Łoś ma super opinie na Google i owe wysokie noty nie biorą się z kosmosu. Jadłem tu już kilkukrotnie w styczniu, kwietniu i maju 2025 i za każdym razem wybierałem inne mięso.
Wpadła wołowina, był kurczak, testowałem również kraftową karkówkę.
Mięsa są bardzo dobre, warzywa świeże, własne autorskie sosy nie przytłaczają (polecam miętowy).
Mam jednak problem z ich ciastem. Słyszałem wiele dobrego i za pierwszym razem konsumowałem niezłe cienkie ciasto. Za drugim do wołowiny dostałem lawasz. Ostatnio trafiły się twarde i mączyste grubaski nazbyt górujące nad składnikami. Mimo prośby o lawasz dostaliśmy chyba wszyscy ciasto arabskie. Nawet ten największy który miał być w lawaszu, albo był w jakimś grubym lawaszu. albo właśnie w arabskim.
Patrząc pod kątem wielkości w ofercie są trzy rozmiary kosztujące 22-43 PLN w zależności od mięsa i wielkości. Karta skrywa wiele kombinacji: na przykład z serem czy grillowanymi warzywami. Co miesiąc robią specjale.
Najdroższy kebs w karcie wyceniony jest na 43 ziko. Ma grillowane warzywa i karkówkę, bądź wołowinę. To konkretny 40-to centymetrowy zawodnik. Polecam na okrutnego głoda (na zdjęciu z podziaraną dłonią). Najecie się już jednak średnim.









Na tym samym skwerze, acz z innej budki zjecie burgery i coś włoskiego.
W razie niepogody schowacie się pod namiotem. Przez mięsa, własne sosy i fajne kombinacje jest polecajka. Kwestia lawaszy / ciast arabskich wciąż do wyjaśnienia.
KREUZBERG
Plac przed Galerią Kazimierz / Hala Targowa

Osoby Filipa Hajzera nikomu przedstawiać nie trzeba. Celebryta postawił w Krakowie w maju 2025 dwie przyczepy i coś mi się wydaje, że na tym nie poprzestanie.
Serwuje własne mięsa: kuraka i baraninę oraz falafel. Kebs może być w bułce lub lawaszu. Każdy 39 PLN (dopiska z sierpnia 2025: kurak (35 PLN), mieszany (40 PLN), baranina (45 PLN)
Wewnątrz grillowane i świeże warzywa, smażone talarki, bałkański ser, granat, koperek i wybrany sos.
Żeby poczuć się jak w Berlinie poprosiłem bułę z kurczakiem, kolega wziął laawasz z tym samym mięsem, a koleżanka lawasz z falafelem.
Bułka podgrzana w sam raz do lekkiej chrupkości, bardzo przyjemna kompozycja warzyw, ziemniaczki jadłem jednak sporo lepsze w Berlinie. Kurczak dobrze doprawiony i soczysty.
Wielkość powiedziałbym średnia. Ani ogromny, ani znowu mały – na średni głód.
Cena jest o około 25% wyższa niż w podobnych kraftowych miejscówkach, obsługa nie do końca ogarnęła nasze zamówienie – to fakty. Ale szczerze? Smakowało nam i wrócę na lawasz z baraniną i sosem mango 🙂


Lawasz kurczak (35 PLN) w sierpniu 2025 prezenował się jak poniżej.


Mięso w super, aczkolwiek styl berliński wcale mi do lawasza nie podszedł. Z nieklasycznych dodatków wybijał się granat. I to będzie tyle. Pierwszych kilka gryzów za dużo ciasta, później było dużo lepiej.
Nie wyrwał z butów, nie będzie się śnił po nocach, ale smakował uczciwie i był inny niż większość w Krk. Właściciela można lubić, bądź nie – w to nie wchodzę. Robi co sobie wymarzył i za to piąteczka. Ja po ludzku życzę powodzenia.
TANTUNI
MERSIN TANTUNI
ul. Świętego Tomasza

Mersin Tantuni nie serwuje czystokrwistych kebabów, lecz tureckie specjalności o nazwie tantuni.
Te dostaniecie w tortilli lub pszennej bułce, a do wyboru jest mięso wołowe lub kurczak. Nie są one standardowo ścinane jak w klasycznych kebabach, lecz już zmielone podsmażane w takim oto wielkim naczyniu.

Po podgrzaniu mięcho ląduje wraz z pomidorem, pietruszką i cebulką do pieczywa i dostajecie takie oto zawiniątka.

P.S. Każdą zamówioną w październiku 2024 pozycję poprosiliśmy przepołowioną.



Oprócz tantuni spróbowaliśmy również ich Adana Kebaba czyli grillowanej na szpadzie, przyjemnie przyprawionej wołowiny w cenie 28 złotych.
Od właściciela dostaliśmy gratis herbatkę – nie wiem czy to standard czy reakcja na robienie filmów i zdjęć.



Jest uczciwie, smacznie i godnie, weźcie jednak pod uwagę, iż zamówiliśmy z ziomeczkiem łącznie trzy pozycje do podziału, a wyszliśmy nie mocno, lecz w miarę najedzeni.
Pełne menu prezentuje się jak poniżej.

Głodny facet bez najmniejszego problemu wciśnie dwie pozycje, więc patrząc pod kątem ceny do wielkości, na tantuni wydacie trochę więcej aniżeli na klasycznego kebsa.
OTTAMAM
ul. Zwierzyniecka
Ottamam już od wielu lat na blogu ma swój osobny post. W ofercie znajdziecie dokładnie to samo co w wyżej przedstawionym Mersin Tantuni.
Chętnych lektury najświeższych doznań z listopada 2024 zapraszam do recenzji poniżej.
KEBABY POZOSTAŁE
POD 13-TKĄ
Kazimierz – Plac Wolnica 13

Wiele osób Kebab pod 13-tką określa jednym z najsmaczniejszych w Krakowie. Ja pamiętam go sprzed wielu lat i również dla mnie zawsze był w topce.
Tym co wyróżnia 13-tkę wśród innych krakowskich kebabowni jest sporych rozmiarów lokal, bardzo szerokie menu z pozycjami wege (falafele / grillowane warzywa), siedem poziomów ostrości i sześć podobno autorskich sosów (nie gotowców). Zatrważa również ilość mięs: wieprzowina, wołowina, jagnięcina, kurczak i indyk.
W styczniu 2024 od znudzonego życiem, średnio przyjemnego i kompletnie niepomocnego gościa zamówiliśmy jagnięco – wołowego klasyka w lawaszu (34 PLN) oraz drobiowego z grillowanymi warzywami w cieście arabskim (31 PLN).
Kebsy nie kosztują mało, ale są bardzo konkretnych rozmiarów (brakuje opcji wyboru wielkości).
Widoczną gołym okiem różnicą pomiędzy ichniejszym lawaszem, a ciastem arabskim jest grubość ciasta – to pierwsze jest super cienkie i delikatne (i może być w trzech kolorach), drugie lekko grubsze i przy gryzieniu stawiające lekki opór.



Obydwa mięsa były dobrze przyprawione, kurczakowi brakowało soczystości. Balans pomiędzy mięsem i świeżymi warzywami (cebula, kapusta, pomidor, ogórek) przechylony był zdecydowanie w kierunku tego pierwszego.
Przy ostatnich kilku gryzach z kebabów zaczęło ostro cieknąć (wersja z grillowanymi warzywami od samego początku była znacznie bardziej mokra).
Koperkowy sos okazał się strzałem w dziesiątkę – nie przyćmiewał mięs ani warzyw i nie był ciężki.


Kebsy nie są tanie, ale smakowo trafiły w nasze upodobania. Czy są warte tej ceny? Dopóki nie spróbuję kolejnych, pozostawię to pytanie bez odpowiedzi.
Być może wróciłbym ponownie, gdyby obsługa nie zachowywała się jakby pracowała za karę. Na tym poprzestanę, bo nie chce mi się wchodzić w szczegóły.
Ponownie wróciłem z kolegą w lipcu 2025 i tym razem spory zawód. Rozwalające się bardzo grube ciasto arabskie już po kilku gryzach, rozwodnione sosy, warzywna papka, zero chrupania. Mięsa się broniły (kurczak i baranina), ale to za mało, aby można było to miejsce polecić. Bez szans na szybki powrót…



PETARDA U ALIEGO
Różne lokalizacje w Krakowie – Stare Miasto, Kazimierz

W niewinnie wyglądającej budce na Placu Nowym (ten sam właściciel ma również punkty w kilku innych lokalizacjach) oblężenie panuje non stop. Sprzedaje się tu kebsy z kraftowym mięsem drobiowym oraz paczkowanym wołowo – baranim.
Można zamówić w tortilli lub bułce, z frytkami albo na talerzu. Ciekawostką jest opcja kebabowej sałatki oraz szeroka oferta vege.

W lutym 2024 postawiliśmy sprawdzić czy kolejki rzeczywiście świadczą o ponadprzeciętnym smaku i / lub jakości.
Zamówiliśmy, dostaliśmy numerki, na kebsy poczekaliśmy około dwudziestu minut.
Odebraliśmy trzy z podwójnym mięsem (25 PLN) oraz jeden standardowy z przewagą warzyw (20 PLN). Pierwszym co się rzuciło nam w oczy, była kompletnie inna wielkość każdego z nich, a trzy z nich przynajmniej w teorii powinny być takie same…
Nudne i nijakie sosy polano tak niechlujnie, iż przy pierwszych gryzach był tylko sos łagodny, przy kilku następnych średni, a w końcówce ostry. Na plus dobre i świeże warzywa w ilości bardzo różnej zależącej od… no właśnie w sumie nie wiadomo od czego…



Mięsa hmm ot takie sobie – ani złe, ani dobre – średnie. Kurczakowe suchawe (ale to pierś, więc nie ma się co dziwić), wołowe mocno przyprawione, niespalone, ale bez jakiegokolwiek efektu WOW.
Tortilla, mimo iż gruba, to w 1/3 wysokości się rozerwała, a sosy zaczęły cieknąć ze spodu już w połowie konsumpcji. Pozytywna w tym miejscu jest na pewno obsługa, właściciel Ali tworzy miłą i przyjazną atmosferę (w trakcie naszej wizyty kilkukrotnie wychylił się z zaplecza z szerokim uśmiechem).
Podsumowując, owszem najedliśmy się, ale nie zauważyliśmy tej petardy z nazwy. Nie do końca rozumiem te długie kolejki. Nie był to kebs zły, ale również i nie rewelacyjny.
VEGAB
Stare Miasto – ul. Starowiślna 8
Nad Vegabem rozpisywał się nie będę z wyjątkiem zdania, iż jest to jedyny w zestawieniu kebab serwujący „mięso” wegańskie.
Jeśli chcecie wiedzieć więcej, kliknijcie w recenzję poniżej.
JERUSALEM
Kazimierz – ul. Krakowska 36

Jerusalem kilkukrotnie pojawił się w polecajkach na Istagramie, więc siłą rzeczy musiał zostać odwiedzony. Do średniej wielkości lokalu na ulicy Krakowskiej wpadliśmy w połowie marca 2024 w cztery osoby.
Menu jest szerokie i obejmuje kebaby, kanapki, kapsalony, sałatki, desery oraz zestawy obiadowe na talerzach i w boxach.
Kebsy serwowane są w kilku rozmiarach (najtańszy 110g. mięsa kosztuje 17, a najdroższy 260g. 26 PLN) definiowanych przez wybrane pieczywo. Możecie poprosić w bułce, tortilli lub cieście arabskim. Pierwsza to typowy, słaby w smaku zapychacz, więc radzę omijać.
Na zdjęciach poniżej widzicie dużą tortillę mieszane mięso (23 PLN), średnie ciasto arabskie z wołowiną (19 PLN) oraz duży mieszany w bułce (23 PLN).


Mięsa: kurczak i wołowina to typowe kule mocy. Spróbowaliśmy jednego i drugiego i żadne z nich nie zachwyciło, bo i czym miałoby zaskoczyć takie gotowe, kupowane mięso?
Oprócz niego do kebsów ładowana jest biała i czerwona kapusta oraz pomidor, ogórek, cebula. Wartym zanotowania jest fakt, iż przy zamówieniu możecie wskazać jakie macie upodobania – bez wskazania kebsy zostaną przyrządzone ‚standardowo’.
Sosy są takie ot zwykłe – nic wymyślnego – nie wiem czy robią sami czy kupują gotowce – są po prostu okey. Dodane w wystarczającej ilości, nawet przy samym końcu konsumpcji, nie lało się jakoś nadzwyczajnie po rękach.


Na plus oceniliśmy wystrój i obsługę.
W lokalu znajdziecie kilka fajnych smaczków, a chłopaki są mili i uprzejmi – na życzenie częstują gości mocną, gorącą i darmową herbatą.

Kebaby w smaku nie zachwyciły. Niczego im nie brakowało, ale również nie zapadły w pamięć. Takie zwyklaki – przeciętniaki.
ALADDIN SHAWARMA & FALAFEL
Czyżyny – os. Dywizjonu 303 62C

W końcu trafiliśmy kebsy poza centrum gdzie robią własne mięsa: kurczaka i wołowinę.

Rzeczona miejscówka znajduje się w samym centrum Czyżyn tuż obok Pizzerii Avionetka i co jest warte wspomnienia – dysponuje sporym darmowym osiedlowym parkingiem.
W karcie oprócz kebabów są dania na talerzach oraz wegańskie falafele. Mięsa, bądź vege kulki możecie poprosić w cieście arabskim, tortilli lub bułce.
Za pierwszym razem zamówiłem wersję klasyczną dużą z wołowiną (28 PLN). Za drugim dużego kurczaka (24 PLN), a D. dużą wołowinę z frytkami (30 PLN).


Mięsa są dobrze doprawione i relatywnie soczyste – smakują bardzo spoko – do mnie bardziej przemawia wołowina.
Z warzyw śmiało wybija się kiszony ogórek z tajną libańską przyprawą.


Chleb arabski jest gruby i niestety lubi się w trakcie gryzienia łamać. Podobnie ma się sprawa z nieumiejętnym złożeniem (tutaj zależy czy robi to pracownik czy właściciel) oraz cieknącymi dołem sosami. Przydałoby się nad tym popracować.
W kwestii obsługi również dwa zdania. Pierwszym razem zamawiałem u właściciela i wszystko dostałem perfekcyjnie tak jak chciałem.
Drugim od pracownika, który nie do końca ogarniał język polski. Mój ziomek swojego kebsa zamówił z frytkami, a te również i mi się dostały.
Ogólnie to frytek do środka nie polecam nigdy, albowiem kompletnie niczego nie wnoszą, a robią się ciapowate i wysuszają całość.


Oprócz przytoczonych minusów, Aladdin w kwietniu 2024 smakowo dwukrotnie zaprezentował się z pozytywnej strony, aczkolwiek we wrześniu 2024 zaserwował koledze kebsa w bułce do złudzenia przypominającej sezamową burgerową, więc sam już nie wiem co o tym myśleć…
LAV KEBAB
Prądnik Biały – Prądnicka 74 / Nowa Huta – os. Wandy 30



LAV Kebab znajdziecie w dwóch lokalizacjach. W każdej z nich kebaby serwuje się w picie (chlebie arabskim), durum (tortilli) lub w pszennej bułce. Niezależnie od wybranego mięsa: kurczak czy wołowina, duże kosztują 24 PLN, a małe trzy złote mniej.
Pieczywo jest smaczne, nie za grube. Na zdjęciach poniżej widzicie duże pity (większą i cięższą dostałem na ulicy Prądnickiej).




Z tego co mówili kurczakowe mięso mają własne, wołowina podobno też jest ich, ale w to akurat nie chce mi się wierzyć, bo smakuje jak typowa pasztetowa mielonka (dobra, ale jednak mielonka).

Sosy w dwóch lokalizacjach również robią sami i owe sosy nie epatują tablicą Mendelejewa, oraz nie porażają ilością czosnku. Dwa razy poprosiłem o sos średni i taki też z lekkim pazurem dostałem.
A skoro mowa o sosach to na Prądnickiej strasznie nam zarówno z buły jak i z tortilli ciekło – zdecydowanie za dużo tam go dają! Na Wandzie przy kebsie z kurczaka nie było już takiego kłopotu, muszę jednak przyznać, iż zarówno w jednej jak i drugiej lokalizacji kebsy są po prostu tłuste i trochę tego tłuszczu pod koniec konsumpcji, wycieka do papieru.



Warzywa są rześkie i świeże. Do środka dają kiszone ogóry, a te uwielbiam w kebsach nad życie.


Lav jest w porządku. Przez kosmiczną ilość tłuszczu, wołowo – pasztetowy gagatek z Prądnickiej nie zachwycił, ale kurczakowy egzemplarz z osiedla Wandy wypadł już bardzo dobrze.
Odnosząc się do obydwu lokalizacji i patrząc przez pryzmat cen, smak i wielkość idą tutaj ze złotówkami w parze.
MOZA
Lokale w różnych lokalizacjach w Krk
Mozę znajdziecie w kilku lokalizacjach w Krakowie. Ja testowałem kebsa z otwartego 24h punktu z rejonów 29-tego listopada

Od chłopaków, którzy prawie nie gadają po polsku poprosiłem średniego rollo w picie (17 PLN).
Celem konsumpcji oraz pyknięcia kilku fotek wyszedłem na zewnątrz. Po kilku gryzach zrozumiałem niską cenę. Ten kebs jest po prostu słaby.



Ciasto gumowate, mięso to najzwyklejsza kula mocy, a warzyw jak na lekarstwo (do ostatniego gryza nie doczekałem się wymienionego na tablicy pomidora czy ogórka). Sos jakiś dziwnie słodki, a kilka ostatnich gryzów to samo ciasto.
Dla mnie kebs jednorazowy – tani, ale to chyba jego jedyna wartość.
DYNAMIT KEBAB
Bora Komorowskiego – na parkingu OBI

Na początek najważniejsze – nie bójcie się nazwy. Nic złego po zjedzeniu się nie dzieje 😉
Dynamit oferuje kebsy w dwóch rodzajach bułek (jedna wypiekana tuż obok w gruzińskiej piekarni), w tortilli oraz lawaszu.
W temacie mięs oferowana jest kraftowa, mocno przyprawiona mielona wołowina (sprowadzana z Karpacza), kurczak oraz wieprzowina.
W menu brakuje gramatury i ciężko się połapać czym różnią się wersje zwykłe od max. Czytelnicy kilka razy zgłaszali, że pomimo wzięcia dwóch różnych rozmiarów finalnie kebaby prezentowały niemalże taką samą wielkość.

Zamówiłem wołowego maxa w lawaszu (28 PLN). Oprócz mięsa, dwa rodzaje kapusty, świeży pomidor i ogórek oraz ich czosnkowy sos (niestety nie na samym jogurcie, lecz również majonezie).
Kebs jest konkretnych rozmiarów. Smakuje dobrze z jedną uwagą, iż w styczniu 2025 lawasz był mocno kruchy i miejscami się łamał, a to powodowało nie lada wyzwanie w konsumpcji.



ALI BABA KEBAB & PITA
Wiele lokalizacji w Krakowie

Ali Babę znajdziecie chyba w kilkunastu lokalizacjach w Krakowie. W lutym 2025 ich menu prezentowało się jak poniżej.

W Galerii Serenada poprosiłem o mega rolo z wołowiną za 26 PLN.
Czekałem bardzo długo, bo z 20 minut i po tym czasie dostałem okrutnie gorącego olbrzyma. Był tak ciepły, iż surówka z białej kapusty wydawała się w nim ugotowana. Była również słodka…
Mięso? Tłuste, specyficzne „chamidło”, placek ugrillowany na wiór. Po kilku gryzach okazało się, iż cały spód się po prostu roztopił i sporo treści znalazło bezpośrednio w papierze.
Szkoda się rozpisywać – kebs mimo wielkości i relatywnie niskiej ceny nie jest godny polecenia.


VIRAL
ul. Karmelicka
Influenserskie kebaby znajdziecie na Karmelickiej i niestety, ale przez fakt, że właścicielem jest Friz kolejki do nich bywają długie.
W ofercie kebsy w cieście w wersji z kraftowymi: kurakiem lub wołowiną – w czerwcu 2025 obydwa za niecałe 33 ziko.
Do wyboru są sosy: spokojny fit jogokoperek lub mocniejszy czosnkowy. Jest też ostry.
Warzywa są świeże i jest ich sporo, zamiast kapuchy – sałata lodowa.
Mięsa krafciny, bardzo dobre krafciny. Obydwa doprawione w sam raz – nie męczące podniebienia przyprawami po konsumpcji jak to czasem bywa przy parszywcach.
Lawasz cienki i niegumowy.
Finalnie kebaby bardzo dobre, ale w tej cenie trochę małe. Bez zestawu turbochrupiących viralowych frytek z posypkami (18 PLN) nie najedlibyśmy się wcale.



THE FOOD FACTORY
ul. Półłanki 108a
Gastronomik z kebsem, zapiekankami i hot dogami działa cały rok. W lecie możecie zjeść na zewnątrz, w zimie i jesienią w ogrzewanym wnętrzu. Spore szanse, że za sterami spotkacie właściciela.
Jadłem u nich hot doga (opisanego tutaj), a w pażdzierniku 2025 przyszedł czas na kebsa.
Po zaparkowaniu aut na dużym priv parkingu wzięliśmy lawasze z kurczakiem (29 PLN) oraz bułkę z mięsem mieszanym (31 PLN). Konsumowaliśmy w środku, w lecie można też zjeść na zewnątrz.
Obydwa pieczywa 3/5. Mięsa lepsze, ale kurczak bardzo suchy.
Kebaby oceniliśmy w porządku, ale kompletnie nie zapadające w pamięć. Na plus wielkość, bo nie ma szans aby z Food Factory wyjść głodnym.



LISTA BĘDZIE AKTUALIZOWANA NA BIEŻĄCO, A NOWE MIEJSCA DODAWANE WEDŁUG UZNANIA. JEŚLI UWAŻASZ, ŻE CZEGOŚ TU BRAKUJE – DAJ ZNAĆ.
Zaobserwuj profil bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.
Poniżej mapa z wszystkimi dotychczas odwiedzonymi i opisanymi na blogu punktami.
KEBSY JUŻ NIECZYNNE
RADZIK
ul. Stanisława Fiszera

Radzik to mikro punkt w Krowodrzy. W środku wygodnie zjedzą trzy / cztery osoby. W sezonie letnim konsumpcji można również dokonać w takim oto zewnętrznym ogródku.

W lipcu 2024 zamówiłem u nich kebsa a’la berlińskiego, bo nie ukrywam skusił mnie wielki baner znajdujący się przy samym punkcie.
Zanim o kebsie, zerknijcie na menu.

Jeśli chodzi o mięso to mają gotowce: wołowinę i kurczaka. Mówią, że sprowadzane bezpośrednio z Turcji, ale wciąż gotowce.
Poprosiłem o Bułkę Berlin z wołowiną (23,50 PLN), która z kebabem w stylu berlińskim miała wspólny tylko i wyłącznie bałkański ser. Szkoda, bo liczyłem na smażone / grillowane warzywa.
Buła, przez ogromną ilość sezamu, smakowała bardziej jak pieczywo do burgera, aniżeli kebsa, a sos czosnkowy bardzo mocno wpływał na odbiór całości. Plus za świeże warzywa.

Kończąc, warto wspomnieć o miłej obsłudze oraz poziomie nasycenia. Powyższy kebs ma 160g. mięsa i spokojnie się nim najecie.
Nie był to kebab zły – wręcz przeciwnie – jak na sklepowe mięso smakował nadzwyczaj dobrze (mięsiwo nie było taką najtańszą mielonką), ale nazywanie go berlińskim jest zdecydowanie na wyrost.
WÓŁ KURA I BUŁA BY PAJDA
ul. Kalwaryjska

Pewnego dnia przyszła wiadomość o kebabach gemuse jak w Berlinie. Mnie długo do takich smakowitości namawiać nie trzeba i pewnego lipcowego 2024 wieczoru wybraliśmy się do Pajdy.
Po testach kilku kebabów berlińskich poprzeczka zawieszona jest wysoko. Czy Pajda spełniła oczekiwania?
Mięsa do wyboru są dwa: ich własna wołowina (tego dnia soczysta i mokra, acz za słona) oraz kulowy kurczak, którego możecie sobie odpuścić, jest zwykły i niczym się nie wyróżniający.
Warzywa zarówno świeże jak i grillowane i tak jak w Berlinie ze smażonymi ziemniaczkami włącznie. Za to duży plus.
Sosy czosnkowy i koperkowy robią własny, jest też coś na ostro.


Co by mieć szeroki przekrój poprosiliśmy o kebsa w cieście z kurczakiem (27 PLN) nad którym nie ma co się nawet pochylać, bo jest słabiutki oraz kebaba w bułce z wołowiną (29 PLN), który to kebab okazał się bliski ideałowi.
Buła świeża i lekka w konsumpcji, warzyw zarówno świeżych jak i grillowanych aż nadto, czosnkowy sos nie mordował (aczkowiek słyszałem, iż zdarza się im zmasakrować kebsy zbyt dużą ilością dipu), mięso epatowało soczystością i aromatem, lecz jak napisałem wyżej ze zbyt dużą ilością soli.



Patrząc pod kątem wielkości, to w cenie prawie trzech dyszek najadłem się uczciwie.
Smakowo, kebab również mnie usatysfakcjonował i stwierdzam, iż pod katem warzyw i pieczywa jest bliski berlińskim odpowiednikom. Nad mięsem jednak należy popracować.
OLALA SOUVLAKERIA
ul. Brodzińskiego
Kolejny streetfood który kebabem nie jest, ale którym to można z powodzeniem owego kebaba zastąpić.
Mowa o domowym, własnym gyrosie codziennie nabijanym na ruszt przez właścicieli i pakowanym do pysznych pit ze świeżymi warzywami i tzatzikami,
Szerzej przeczytacie w oddzielnej recenzji z końca października 2024 – warto!





Dodaj komentarz