Nowa Huta też ma świetne burgery! – Wolove Burgers – KRAKÓW, Mistrzejowice

img_5366

Mistrzejowickimi wołowymi odżywiam się co najmniej raz w miesiącu, ale nie wrzucam tutaj non stop zdjęć, gdyż po paru takich akcjach post stałby się po prostu nieczytelny. Kiedy jednak zauważyłem, że od napisania oryginalnej recenzji minęły już prawie dwa lata, w maju 2019 pozwoliłem sobie zrobić odpowiednią dopiskę. 

W 99% przypadków bugsy od Wolove Burgers zamawiam na wynos. Piętnaście minut wcześniej dzwonię do lokalu i po chwili odbieram osobiście. Nie jestem łatwym klientem –  moje zamówienie niemalże zawsze poddaję mniejszemu bądź większemu tuningowi. Bez majonezu, czasem bez ketchupu, rukoli czy czegoś innego – zależnie od humoru i wchłoniętych danego dnia kalorii. I wiecie co? Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, abym po rozpakowaniu w domu, przeżył niemiłą niespodziankę. 

A co takiego lubię w tych bułach? W sumie wszystko. To że bez problemu mieszczą się do gęby, i to że bułki nie drapią po dziąsłach i jak się trzyma zgodnie ze szkołą to wytrzymują do samego końca, nie gubiąc w trakcie konsumpcji połowy składników. Uwielbiam pachnące, aromatyczne, usmażone zawsze na medium mięso.

Na poniższych zdjęciach prezentują się Yes-Ser oraz Góral. Obydwa z dwustoma gramami mięsiwa i każdy wyceniony na dziewiętnastaka.

W pierwszym od samego początku jesteśmy atakowani super mocnym aromatem lazura i brie, które próbują okiełznać czerwona cebula i pikle

W drugim, pierwsze skrzypce gra wędzony ser wraz z żurawiną, które kontrapunktuje sos czosnkowy podobno własnej roboty. 

Ktoś mógłby zapytać czemu w takim razie, skoro je tak bardzo wychwalam, bugsy nie dostały maksymalnej noty (5) w kategorii smaku i ceny do jakości. Już tłumaczę. Głównie dlatego, że są robione zbyt szybko i zbyt mało hmm pieczołowicie (tak to chyba dobre słowo). Składniki porozrzucane są bez ładu i składu – czuć je głównie na środku i tylko przez połowę gryzów. Wiecie o co mi chodzi. Żeby „dokopać” się do jakiegoś składnika, trzeba kilka razy ugryźć. Znam krakowskie burgerownie, które mają to opanowane do perfekcji – tutaj niestety często brakuje tej „gryzowej równowagi” 😉 

Może to szczegół, ale dla mnie ważny – ja jestem z tych którzy bardzo równo i proporcjonalnie rozsmarowują masło na chlebie… 

Jeśli jeszcze macie siłę, zapraszam do przeczytania recki z połowy 2017-tego poniżej. 


Jakże wielkie było moje zaciekawienie, kiedy w lipcu 2017 przejeżdżając koło zajezdni Mistrzejowice na ulicy Złotego Wieku, przyuważyłem szyld Wolove Burgers. Rzut oka na rozgardiasz panujący wewnątrz ostudził moje zapędy ponieważ lokal nie był jeszcze czynny. Telefon w dłoń, facebook i widzę, że miejscówka o takiej samej nazwie działa już w podkrakowskich Zielonkach.

Odczekałem spokojnie miesiąc by w sierpniu i wrześniu 2017 spróbować  paru smaków.

W małym lokalu oprócz otwartej kuchni, udało się również zmieścić kilka stolików na których do dyspozycji konsumentów są różne sosy.

W menu, oprócz sporej kombinacji wołowych hambuksów (ze 100 albo 200g mięsa), jest też wersja z grillowanym kurczakiem (14 PLN) – i tego dnia właśnie na nią się zdecydowałem.

Już 10 minut po zamówieniu odebrałem drewnianą tackę z przepołowionym burgerem – jednym to odpowiada, innym nie. Mi ten pomysł się podoba z dwóch powodów:

a) w porównaniu do całej buły wygodniej się taką połówkę je

b) przekrój burgera lepiej wychodzi na zdjęciach 😉

Pierwszy gryz i czuję ketchup, chrupiącą, sezamową bułkę i pachnącego dymem, soczystego kuraka. Składniki w postaci sałaty, pikli i pomidora dokładają swoje pięć groszy. Jest git, morda mi się  cieszy. Już wiem, że wrócę niebawem spróbować krówki.

No i wróciłem niecały miesiąc później. Zadzwoniłem, zamówiłem na wynos i po 10 minutach odebrałem dobrze zapakowanego klasyka (14 PLN) i bbq (16 PLN).

Po rozwinięciu dwóch mocarzy z papieru i folii, od razu uderzył we mnie mocny zapach smażonego mięsa. Trzy zdjęcia i start konsumpcji.

img_6884

W obydwu wersjach zarówno smakiem jak i zapachem dominowało średnio wysmażone mięso. W bbq na drugim planie grał własnej roboty sos, bekon i cheddar, w klasyku nieśmiało przebijał się majonez. Warzywne składniki w każdym z nich były świeże.

Cóż tu więcej pisać – jest super! Burgery są niskie i łatwo mieszczą się do otworu gębowego – podczas jedzenia prawie nic z nich nie wypada – nie ma potrzeby wyjadania 1/3 składników z papieru. 

IMG_1958

Lubię, szanuję i polecam na mistrzejowickiej dzielni ! 


OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3
wielkość porcji 4
smak 4,5
obsługa 3
cena / jakość 4,5

SUMA 19 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

 

Jedna myśl w temacie “Nowa Huta też ma świetne burgery! – Wolove Burgers – KRAKÓW, Mistrzejowice

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s