Restauracja Stara Mama – Tatrzańska Łomnica

4h jazdy na snowboardzie to 1500-2000 spalonych kalorii. Człowiek po takim wysiłku jest głodny jak wilk i już po zejściu ze stoku zaczyna się rozglądać za czymś do jedzenia. Nie inaczej było i teraz w śnieżny dzień stycznia 2016 (poniżej relacja ze stycznia’17).

Wybór padł na restaurację Stara Mama, która znajduje się przy samej stacji PKP w odległości 3 minut od pensjonatu Slalom (nocleg 50 Euro za pokój 2os.)

W środku parę pomieszczeń, prawie  wszystkie  stoliki  zajęte albo z kartkami „rezerwacja”,  udało nam się jednak  znaleźć  ostatni  wolny  stolik.

Styl jak w domu  u babci. Dużo drewna, na ścianach sporo ręcznie dzierganych haftów  z ciekawymi przesłaniami. Bardzo ciepło i przytulnie.

Pani kelnerka szybko nas zarejestrowała i błyskawicznie podała sporej wielkości karty. Przystawki, zupy, dania główne jarskie i mięsne – duży wybór – ciężkie decyzje. 

Na start zamówiliśmy zupy: fasolową i pomidorową. Około 5 Euro za dwie. Pojawiły się bardzo szybko. Moja fasolowa bardzo, ale to bardzo treściwa. Kawałki boczku i czerwona fasola nie były tam dodatkami – one stanowiły tam większość. Zupa była bardzo smaczna, aromatyczna i naprawdę sycąca – jak dla mnie mogłaby być troszkę bardziej gorąca.

O pomidorowej niestety nie wypowiem się już tak pozytywnie. Była z delikatnymi prawdopodobnie wyrabianymi na miejscu kluskami. Bardzo słodka i pachniała goździkami. Nie do końca podeszła nam ta opcja. I też była tylko ciepła.

Obydwie polewki podane w sporej wielkości naczyniach wypełnionych po same brzegi, do zup dostaliśmy chyba z pół chleba.


Drugie dania – typowe słowackie.

  • Knedliczki z kapustą kiszoną (oczywiście na gorąco) i duszoną (a może pieczoną) wieprzowiną (6,5 Euro). Porcja naprawdę sporych rozmiarów. Kapusta bardzo kwaśna, wieprzowina soczysta i tłusta po bokach, smak knedliczków ciężko mi opisać. Jak ktoś jadł to wie, jak nie niech spróbuje przy okazji.  Całość ciężkostrawna, ale bardzo dobra.
  • Pierogi z bryndzą ze śmietaną i słoniną. Byłem zachwycony, coś fantastycznego.     Ciasto lekko twardawe, ale samo w sobie bardzo smaczne. Farsz delikatny w konsystencji z wyczuwalnym serem. Słonina zrobiona po mistrzowsku. Podczas każdego gryza chrupała, a wraz z cebulą dymką oraz śmietaną smakowała po prostu wybornie. Nie potrafię zapomnieć tego smaku i jak tam wrócę zamawiam je jeszcze raz. Kosztowały około 5 Euro – porcja była w sam raz. Polecam spróbować !!!

Wydane 20 Euro na zupy, drugie dania, piwo i prawdziwy sok truskawkowy. Jakość i wielkość porcji otrzymana za tą kwotę zdecydowanie ponad średnią.

Kelnerka ogarnięta, konkretna, uśmiechnięta i szybka w działaniu. Wrócę na pewno.

Update ze stycznia 2017: Pierwsza zmiana która od razu jest widoczna to witająca nas w przedsionku kelnerka – Stara Mama zrobiła się popularna i to obsługa szuka dla nas wolnego stolika – my czekaliśmy na swój około 20 min.

Nasze zamówienia bardzo przypominały  te co ostatnio. Trzy zupy na start. Wśród nich fasolowa (która smakowała identycznie jak rok temu), rosół i flaki. Wspólnym mianownikiem była ich temperatura – tak jak w  styczniu 2016 były ledwo ciepłe! What The Fuck? Czy tak trudno jest podać gorącą zupę? W smaku najlepsze były flaczki, później fasolowa, na końcu uplasował się cienki i słabo przyprawiony rosół.

Dwa z trzech drugich dań bardzo dobrze pamiętałem z wizyty wcześniejszej i przykro mi to pisać, ale było gorzej.

  • Pierogi z bryndzą o których zdarzało mi się myśleć od czasu do czasu były dalej smaczne, ale skwarki ze słoniny dużo gorsze – twarde, niektóre spalone;
  • Knedliki z wieprzowiną takie same jak rok temu;
  • Chrupiąca panierka ukrywała smaczny șmażony ser zamówiony wraz z frytkami.  Wydaje mi się iż owy słowacki specyfik powinno się podawać z sosem tatarskim lub chociaż majonezem – tego brakowało, znalazły się tam natomiast surówki. Frytki chyba trochę poleżały na talerzu czekając na towarzystwo sera, bo przyszły ledwo ciepłe;

Mam wrażenie, że popularność Starej Mamie zaszkodziła. Obsługa dalej jest miła, ale nie za bardzo im się spieszy. O rachunek trzeba się upominać, później czekać na zabranie kasy i znowu na resztę.

Czegoś innego się spodziewałem i tym samym obniżam punktację smaku i obsługi. Finalnie leki zawód.

OCENY:

lokal / wystrój 4,5
wielkość porcji 3,5
smak 4  3,5
obsługa  3,5
cena / jakość 4

SUMA 20 19 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s