Restauracja Stara Mama – Tatrzańska Łomnica

4h jazdy na snowboardzie to około tysiąca spalonych kalorii. Człowiek po takim wysiłku jest głodny jak wilk i już po zejściu ze stoku zaczyna się rozglądać za czymś do jedzenia. Nie inaczej było i w śnieżny dzień stycznia 2016 (na dole postu są relacje ze stycznia 2017 i stycznia 2018).

Wybór padł na restaurację Stara Mama, która znajduje się przy samej stacji PKP w odległości 3 minut od pensjonatu Slalom (nocleg 50 Euro/nocka za pokój 2os.)

W środku jest kilka pomieszczeń, prawie  wszystkie  stoliki  były zajęte albo z kartkami „rezerwacja”,  udało nam się jednak  znaleźć  ostatni  wolny  stolik.

Styl jak w domu  u babci. Dużo drewna, na ścianach sporo ręcznie dzierganych haftów  z ciekawymi przesłaniami. Bardzo ciepło i przytulnie.

Pani kelnerka szybko nas zarejestrowała i błyskawicznie podała sporej wielkości karty. Przystawki, zupy, dania główne jarskie i mięsne – duży wybór – ciężkie decyzje. 

Na start zamówiliśmy zupy: fasolową i pomidorową. Około 5 Euro za dwie. Pojawiły się bardzo szybko. Moja fasolowa bardzo, ale to bardzo treściwa. Kawałki boczku i czerwona fasola nie były tam dodatkami – one stanowiły tam większość. Zupa była bardzo smaczna, aromatyczna i naprawdę sycąca – jak dla mnie mogłaby być troszkę bardziej gorąca.

O pomidorowej niestety nie wypowiem się już tak pozytywnie. Podana wraz z delikatnymi prawdopodobnie wyrabianymi na miejscu kluskami, bardzo słodka i pachnąca goździkami. Nie do końca podeszła nam ta wersja. Aha i też była tylko ciepła.

Obydwie polewki podane w sporej wielkości naczyniach wypełnionych po same brzegi. Do zup dostaliśmy chyba z pół chleba.


Drugie, typowe słowackie, dania:

  • Knedliczki z kapustą kiszoną (oczywiście na gorąco) i duszoną (a może pieczoną) wieprzowiną (6,5 Euro). Porcja naprawdę sporych rozmiarów. Kapusta bardzo kwaśna, wieprzowina soczysta i tłusta po bokach, smak knedliczków ciężko mi opisać. Jak ktoś jadł to wie, jak nie, niech spróbuje.  Całość ciężkostrawna, ale bardzo dobra.

  • Pierogi z bryndzą ze śmietaną i słoniną. Ciasto lekko twardawe, ale samo w sobie bardzo smaczne. Farsz delikatny w konsystencji z wyczuwalnym serem. Słonina zrobiona po mistrzowsku. Podczas każdego gryza chrupała, a wraz z cebulą dymką oraz śmietaną smakowała po prostu wybornie. Nie potrafię zapomnieć tego smaku i bankowo przy kolejnej okazji zamówię je jeszcze raz. Polecam.

Wydane 20 Euro na zupy, drugie dania, piwo i prawdziwy sok truskawkowy. Jakość i wielkość porcji otrzymana za tą kwotę zdecydowanie ponad średnią.

Kelnerka ogarnięta, konkretna, uśmiechnięta i szybka w działaniu. Wrócę na pewno.


Update ze stycznia 2017: Pierwsza zmiana która od razu jest widoczna to witająca nas w przedsionku kelnerka – Stara Mama zrobiła się popularna i to obsługa szuka dla nas wolnego stolika – my czekaliśmy na swój około 20 min.

Nasze zamówienia bardzo przypominały  te co ostatnio. Trzy zupy na start. Wśród nich fasolowa (która smakowała identycznie jak rok temu), rosół i flaki. Wspólnym mianownikiem była ich temperatura – tak jak w  styczniu 2016 były ledwo ciepłe! What the fuck? Czy tak trudno jest podać gorącą zupę?

W smaku najlepsze były flaczki, później fasolowa, a na końcu uplasował się cienki i słabo przyprawiony rosół.

Dwa z trzech drugich dań bardzo dobrze pamiętałem z wizyty wcześniejszej i przykro mi to pisać, ale było gorzej.

  • Pierogi z bryndzą o których zdarzało mi się myśleć od czasu do czasu były dalej smaczne, ale skwarki ze słoniny dużo gorsze – twarde, niektóre spalone. 
  • Knedliki z wieprzowiną takie same jak rok temu.
  • Chrupiąca panierka ukrywała smaczny smażony ser zamówiony wraz z frytkami.  Wydaje mi się iż owy słowacki specyfik powinno się podawać z sosem tatarskim lub chociaż majonezem – tego brakowało, znalazły się tam natomiast surówki. Frytki chyba trochę poleżały na talerzu czekając na towarzystwo sera, bo przyszły ledwo ciepłe.

Mam wrażenie, że popularność Starej Mamie zaszkodziła. Obsługa dalej jest miła, ale nie za bardzo im się spieszy. O rachunek trzeba się upominać, później czekać na zabranie kasy i znowu na resztę.

Czegoś innego się spodziewałem i tym samym obniżam punktację smaku i obsługi. Finalnie leki zawód.


W kolejnym roku znowu do Mamy wróciliśmy. Tym razem w lutowy 2018 piątek o godzinie 18tej mieliśmy farta i bez czekania udało nam się trafić wolny stolik.

Zamówiliśmy to co na rachunku poniżej, odczekaliśmy trzydzieści minut bez dziesięciu sekund (mierzone stoperem) i otrzymaliśmy nasze zamówienia.

img_0210

  • o tych pierogach z bryndzą co jakiś czas zdarza mi się myśleć w Krakowie. W 2017-tym nie byłem szczęśliwy, gdyż kucharz zjarał na wiór to co w tym daniu najlepsze czyli słoninę. Tym razem skwarki były usmażone w punkt – chrupiące i przełamujące się po minimalnym nacisku żuchwy. Ciasto spoko, ale sam farsz dało się wyczuć dopiero po tym jak się próbowało go samego ze środka.  Smak samych pierogów nie jest jakiś nadzwyczajny, ale wraz z tłustą śmietaną oraz przezajebistymi skwarkami znikają w oka mgnieniu. Coś mnie do tej potrawy ciągnie i nie zapowiada się, aby to coś szybko wypuściło mnie ze swoich szponów…

img_0208img_0209

  • wątróbka wieprzowa zatopiona w dobrym słodkawym sosie oceniona pozytywnie, ziemniaczki opiekane przyrządzone tak jak frytki czyli w głębokim oleju. Teściowa była zadowolona.

img_0204-1img_0205-1

  • grillowana pierś z kurczaka schowana pod pierzynką z aromatycznego wędzonego sera była całkiem niesucha i dobrze przyprawiona. Dodatkowych walorów smakowych kurze dodawały zielone szparagi oraz szynka.

img_0206-1img_0207

Po tej wizycie znowu odzyskałem wiarę w Starą Mamę i jej kuchnię. Najważniejsze jest to, że nie zawiodłem się na pierogach. Za rok znowu na nie wrócę!


P.S. Trochę miejsc z jedzeniem po słowackiej stronie już odwiedziliśmy. Po kliknięciu tutaj wyświetlą się wszystkie posty z tamtejszych rejonów.


OCENY:

lokal / wystrój 4,5
wielkość porcji 3,5
smak 4  3,5
obsługa  3,5
cena / jakość 4 3,5

SUMA 20 18,5 (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Polub bezfarmazonu na facebooku aby być na bieżąco z nowymi postami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s