Bistro Jedzenie Kraków Kuchnia włoska Ogródek Pizza Z dziećmi Zabłocie

W otulinie parku – Kantyna Zabłocie – KRAKÓW, Zabłocie

Kantyna Zabłocie, która kiedyś nazywała się Stacją Zabłocie mieści się w Parku Stacja Wisła.

Miejsca dla gości dostępne są zarówno w środku jak i na zewnątrz przy stolikach lub leżakach.

Początkiem sierpnia 2022 wpadłem do nich na ekspresowy lunch, który działa w formule zupy / kremu + pizzy / makaronu w cenie 28 złotych.

Owego dnia proponowano ziemniaczany krem z czipsem z boczku oraz pizzę z gotowaną szynką, papryką oraz cukinią.

Krem gęsty, gorący, dobrze przyprawiony i smakowity. Kompletnie bez zarzutu.

Pizza również okey – na bardzo cienkim, smacznym cieście z dobrze zbalansowanym sosem pomidorowym. Nie przemówiła do mnie surowa cukinia.

W tej cenie zestaw jest uczciwą opcją, wrócę z ekipą z pracy po więcej.


  • www / fb
  • śniadania: ?
  • oferta lunchowa: zupa + pizza / makaron = 28 PLN
  • parking: publiczny płatny przy ulicach obok
  • kącik dla dzieci: dostępny
  • ogródek / taras: tak
  • miejsce przyjazne zwierzakom: tak

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

*** BRAK OCEN PRZEZ WZGLĄD NA DOTYCHCZAS TYLKO JEDNĄ WIZYTĘ ***

lokal / wystrój
wielkość porcji
smak
obsługa
cena / jakość

OCENA KOŃCOWA:     (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)

Rating: 0 out of 5.

Zaobserwuj profil bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.


PONIŻEJ RECENZJE Z CZASÓW KIEDY MIEJSCE WYSTĘPOWAŁO POD SZYLDEM STACJA ZABŁOCIE.

img_8283-1

Wizyty były dwie. Pierwsza słaba, druga super. Zacznę od tej ostatniej z marca 2019.

Po wejściu do lokalu szef kuchni i kelnerka serdecznie się z nami przywitali – nie wiem jak Wy, ale ja bardzo szanuję takie starania w nawiązywaniu pozytywnej więzi pomiędzy pracownikami gastro, a gośćmi. 

Tego dnia, rodowity Włoch kucharz Marco proponował gościom zestaw lunchowy w cenie 20 złotych składający się z dwóch pozycji: 

  • cieplutkich, chrupiących (ale tak idealnie, że nie raniły dziąseł) grzanek ze świeżym pomidorem, bazylią i oliwą, które pojawiły się dosłownie pięć minut po zamówieniu, 

oraz dania głównego do wyboru wg uznania: makaronu albo pizzy. Skoro nas było dwóch i możliwości też dwie, to chyba jasne, że spróbowaliśmy tego i tego. 

20 minutowe oczekiwanie na kolejne talerze „umilały” nam przyśpiewki i pogwizdywania szefa kuchni. Dzięki nim dało się poczuć włoskiego ducha. Dania przygotowywane są na oczach gości, tuż za barem, więc dźwięk nieźle się niesie. Mimo otwartej kuchni, do gości nie docierają żadne przykre zapachy (przynajmniej my takowych nie wyczuliśmy). 

  • tagliatelle z grzybami – spora porcja podana na  bardzo dużym talerzu, makaron ugotowany al dente, grzybki aromatyczne – proste i apetyczne danie w którym nie było się do czego przyczepić; 
  • pizza margherita – około 35 centymetrowa, na cienkim i chrupiącym cieście z bardzo dobrym pomidorowym sosem. W moim odczuciu blademu ciastu brakowało soli, ale jak wiadomo jej ilość to kwestia bardzo subiektywna. 

img_2012

Najedliśmy się do syta, a o nasze samopoczucie w trakcie obiadu dbała uprzejma kelnerka. 

Ta wizyta pokazała, że warto, a nawet trzeba dawać drugą szansę świeżym miejscom, nawet jeśli na samym początku zaliczy się faila. A bez takowego przy pierwszej wizycie się nie obyło…


W października 2018 wpadłem z kolegą J. na lunch. Przez pierwszy miesiąc działalności lokalu (a może dłużej?) każdy makaron i pizza z karty stały po dwie dyszki. Zamówiliśmy jedno i drugie. 

Napoje dotarły po chwili – bezalkoholowe piwko dla J. i mój Sprite – niestety jego smak nie dawał mi spokoju. Po zapytaniu kelnerki o to co mam w szklance, usłyszałem że Sprite. Nie poddałem się i drążyłem dalej. Po moim kolejnym pytaniu okazało się że to jednak 7 up i do tego wygazowany – nalany z półtoralitrowej butli z plastiku! Kelnerka przeprosiła, wyjaśniła, że nie dotarła jeszcze dostawa i zabrała mi szklankę sprzed nosa. W zamian poprosiłem o wodę, która nie została doliczona do rachunku. 

Na jedzenie chwilę sobie poczekaliśmy. Zbyt długą chwilę zważając na fakt, iż byliśmy jedynymi gośćmi czekającymi na strawę. 

Po 35 minutach pojawił się makaron z owocami morza w oliwie. Poprawny, ale bez efektu wow. 

img_8282-1

Pięć minut później wjechała pizza z pomidorkami koktajlowymi oraz parmeńską, która delikatnie mówiąc trochę mnie zaskoczyła. Onieśmieliła mnie jej bladość, kształt i ogólnie forma. Brakowało zarówno sosu, mozzarelli jak i wypieczenia. No słaba była, bardzo słaba co tu wiele gadać. 

img_8281-1

Chwilę później dowiedzieliśmy się, iż tego dnia nie było głównego kucharza i ktoś inny stanął za sterami 😉 Tyle o ile poradził sobie z makaronem, tak z włoskim plackiem jak widać na zdjęciu powyżej już nie bardzo…

3 komentarze

Odpowiedz na okularnicawkapciach Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: