Jedzenie Kraków Kuchnia włoska Ocena końcowa: (4) Bardzo dobrze Pizza Restauracja Stare miasto

Bezpieczna włoska przystań – Mamma Mia – KRAKÓW, ul. Karmelicka

Zimne niedzielne wrześniowe popołudnie 2021 roku skierowało nas do celebrującej swoje 15-te urodziny restauracji grupy MSHG – Mamma mia. Po wejściu do lokalu okazało się, że na głównej sali nie ma ani jednego nieokupowanego stolika. Całe szczęście znalazły się jeszcze pojedyncze wolne w sali do której wejście jest wprost z ulicy.

Zasiedliśmy, dostaliśmy karty i pytanie o napoje. Poprosiliśmy colę zero i herbatę, a wraz z napitkami pizzę i jedno danie.

Mimo obłożenia lokalu w strzeliłbym osiemdziesięciu procentach, zamówione dania pojawiły się tuż po upłynięciu kwadransu.

Od kilku dni chodziła za mną pizza. Nie napoletana, lecz taka na cienkim cieście bez wyrośniętych brzegów. Tę z Mamma Mia uwielbiam od zawsze – poprosiłem o Salame (34 PLN) z mozzarellą fior di latte, pokrojonymi w paski (tego nie lubię) zielonymi oliwkami, sosem pomidorowym oraz dojrzewającą wędliną z południowych Włoch – Salami Napoli.

Placek o niepożałowanej ilości dodatków i smacznym, bardzo chudym, lekkim i miękkim cieście okazał się jak zwykle w tym miejscu świetny.

Restauracje grupy MSHG szanuję za jakościowe oliwy extra virgin podawane do stołu. Nie inaczej jest w MM.

Drugie przetestowane danie rozkochało nieskazitelnym, gęstym i słodkim pomidorowym sosem z wyczuwalnym czosnkiem, białym winem oraz natką pietruszki. Z pomocą świeżego zgrillowanego pieczywa talerz wylizałem niemalże do zera. Do owych bułek zaserwowano delikatnie czosnkowe masło.

Bordetto przez wzgląd na zawartość kawałków łososia, kilku sztuk świetnych i idealnie przyrządzonych argentyńskich krewetek, kalmarów oraz małży wyceniono na 62 złote. Danie owszem drogie, lecz jednocześnie bardzo, bardzo aromatyczne i smaczne.

Zarówno managerka jak i kelnerka od początku do końca prezentowały najwyższy poziom obsługi. Uśmiech, profesjonalizm, zainteresowanie opinią zwrotną, szczerość i zero nachalności. Doceniam to i poważam.

Podtrzymuję swoje zdanie iż MM jest smakowitą miejscówką do której będę co jakiś czas wracał, gdyż po prostu szczerze ją lubię.


W marcu 2021 koronavirus nie odpuszczał i w otwartych tylko i wyłącznie na wynos restauracjach wciąż szerzył finansowe spustoszenie. Któregoś wieczoru zamówiłem kilka pozycji które osobiście odebrałem z lokalu na Karmelickiej.

Poprosiłem o jedną przystawkę oraz trzy dania główne. Tak trzy – dobrze wiedziałem, że dwa kolejne dni będą bardzo ciężką „korpo-orką” bez choćby minuty na gotowanie. 

  • duszone w białym winie krewetki argentyńskie z czosnkiem i pomidorkami smakowały dobrze. Polecam wymiecenie prześwietnego maślanego sosu spod krewetek z pomocą chrupiącego restauracyjnego pieczywa. Rozumiem, że podatek na owoce morza sporo ostatnio podskoczył i niestety część z tego musiała zostać przeniesiona na gości, jednak płacenie za taką mini porcyjkę 45 złotych jest według mnie grubą przesadą. 
  • śmietana, dobry boczek, jaja, aromatyczny Grana Padano i ugotowana al dente pasta – to przepis na porządną polską Carbonarę (mi śmietan(k)a podobnie jak boczek zamiast guanciale czy parmezan zamiast pecorino osobiście nie przeszkadzają – nie jestem ortodoksyjnym wyznawcą włoskiej Carbonary). Patrząc pod kątem jakości i wielkości, cena (30 PLN) jest okey.
  • o łososiu z duszonym szpinakiem (46 PLN) mogę napisać że smakował poprawnie, jednak cóż tu dużo prawić, jest to danie które bez problemu można samemu odtworzyć w domowych warunkach. Doceniam umiejętnie doprawione pieczone ziemniaczki z rozmarynem i nieprzesuszoną rybę. 
  • w uduszonych w białym winie cielęcych kotlecikach (47 PLN) ukryto szałwię i szynkę parmeńską. Świetnym kotletom akompaniował zielony groszek oraz mięciuchne gnocchi. Bez dwóch zdań była to najoryginalniejsza pozycja ze wszystkich zamówionych tego wieczoru.

Jeśli jesteście zainteresowani innymi daniami, zapraszam do poniższej recenzji z jesieni 2020.

 


W październiku 2020 postanowiliśmy zweryfikować czy zakończony w lipcu tego roku generalny remont wnętrz wyszedł Mamma Mia na dobre.

Po zajęciu miejsc przy małej dwójce, bez wahania stwierdziliśmy, że tak. Nie robiliśmy wnętrzu zdjęć, gdyż goście okupowali niemalże wszystkie stoliki, a my nie mamy w zwyczaju fotografować ludzi bez ich zgody. Spodobały się nam wszędobylskie lustra, gustowne tapety i nowoczesne oświetlenie. Zresztą, co się będę produkował, zobaczcie tutaj.

Z reprezentującej włoskie smaki karty zamówiliśmy trzy pozycje: dwa dania główne i deser.

  • pachnący i smakujący białym winem i czosnkiem makaron tagliolini (41 PLN) ugotowano i dosolono w punkt, podobnie jak szpinak i jędrne, wielgachne argentyńskie krewetki. Danie nie epatowało szaleństwem czy ekstrawagancją, przygotowano je według sztuki i zgodnie z oczekiwaniami.

  • sezonowaną polędwicę wołową (61 PLN) usmażono pierwszorzędnie według mojej prośby na medium. Zaserwowany do niej sos pieprzowy, choć szalenie aromatyczny, to odrobinę zbyt rzadki. Mimo wodnistości, po zamoczeniu w nim ziemniaczków z rozmarynem, ten bardzo dobrze się do nich kleił. Najsłabszym ogniwem okazał się kompletnie przesolony szpinak, co mnie trochę zdziwiło, gdyż w potrawie z pastą daleko mu było do aż takiej słoności.

  • kremowy sernik z ricotty i mascarpone z sosem truskawkowym i borówkami (18 PLN) zrobił nam dzień. Wartym wspomnienia jest intensywnie czekoladowy i lekko twardawy spód. Słodkość wręcz idealna, takie desery mógłbym jeść codziennie – coś pięknego.

W trakcie wizyty obsługiwało nas dwóch kelnerów, do których nie mam zastrzeżeń. Jeśli chodzi o epidemiczne wymogi to wszyscy z obsługi, łącznie z kucharzami pracującymi w otwartej kuchni (z wyjątkiem jednej kucharki) nosili maski lub przyłbice, a stoliki dezynfekowano na bieżąco.

Mamma Mia to taki mój pewniak od zawsze. Nie generuje na twarzy efektu WOW, ale ciągle się sprawdza jako smaczna i bezpieczna przystań z talerzami złożonymi z wysokiej jakości składników. Będziemy odwiedzać.


* P.S. Do restauracji Mamma Mia zostaliśmy zaproszeni. Voucher prezentowy okazaliśmy tak jak zwykle dopiero w momencie proszenia o rachunek, także nie ma technicznej możliwości abyśmy byli jakoś specjalnie traktowani przez obsługę czy kuchnię. Recenzja odzwierciedla nasze prawdziwe odczucia i fakt zaproszenia niczego w temacie szczerości opinii nie zmienia.

styczniu 2019 wyskoczyłem z pracy załatwić coś na Karmelickiej. Nie miałem zbyt wiele czasu, więc wpadłem do Mamma Mia i bez zastanowienia poprosiłem o pizzę Cotto za 22 złote.

Przyszedłem zaraz po otwarciu i na sali w której zająłem miejsce byłem jedynym gościem. Picka wylądowała przede mną już po dziesięciu minutach.

img_9577

img_9576

Oprócz świetnej szynki, zestawiono ją z mozzarellą fior di latte (czyli tą tańszą, ale nie mniej smaczną, za to na pewno bardziej popularną „mocarelką” z mleka krowiego, w odróżnieniu od mozzarella di bufala którą produkuje się z mleka bawolic) oraz doskonałym pomidorowym sosem.

img_9578

Pizza o bardzo cieniutkim spodzie przypomniała mi, że w tej trattorii znają się na rzeczy i w dalszym ciągu wypiekają bardzo dobre placki.

W trakcie spożywania ostatniego kawałka skropionego świetną oryginalną, cierpką, mętną i gęstą oliwą, aż chciało mi się płakać, że to już niechybny koniec uczty…


  • www: http://mammamia.net.pl/
  • śniadania: brak
  • oferta lunchowa: brak
  • parking: publiczny przy ulicach obok, płatny pon – sb
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek / taras: tak jest w bramie

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3
smak 4
obsługa 4
cena / jakość 4

OCENA KOŃCOWA:  3,8 / 5  (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Screenshot 2020-06-03 at 00.26.30


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.



RECENZJE SPRZED PONAD TRZECH LAT

Recenzja z końca roku 2015-tego. Mamma Mia to miejsce bardzo popularne i tłumnie odwiedzane, co wieczorami może powodować problem ze znalezieniem wolnego stolika. Jeśli nie macie rezerwacji liczcie się z możliwością oczekiwania na miejsce.

Restauracja podzielona jest na parę sal z oddzielnymi wejściami: prosto z ulicy Karmelickiej oraz z otwartego przedsionka z mini dziedzińca kamienicy.

Tu i ówdzie stoją szafki z winami albo oliwami, na ścianach wiszą zdjęcia włoskich restauracji i miast. Człowiek czuje się tu po prostu dobrze. Trattoria jest przyjemna i ciepła, taka włoska, prawdziwa, nieoszukana.

Pani kelnerka zainteresowała się nami od samego początku i sprawnie zebrała zamówienie odnośnie przystawek.

Bruscietty z szynką parmeńską (13 PLN) to nic innego jak pajdy ciemnego chleba z rukolą, serem Grana Padano oraz świetną jakościowo szyną. Smaczne i chrupiące pieczywo było obficie podlane oliwą.

W tym samym czasie dwie osoby zajadały się zupą grzybową oraz kremem pomidorowym, których smak określiły jako dobry. Kosztowały w rejonach dyszki.

Po wstępnym zaspokojeniu głodu pojawiły się drugie dania. Penne z kurczakiem  i grzybami w sosie śmietanowym (22 PLN) – porcja była wystarczająca, sosu w sam raz, ale sztuki kurczaka i borowików mógłbym policzyć na palcach dwóch rąk.



K. zamówiła pappardelle z kurczakiem w sosie curry z migdałami (22 PLN). Curry, migdały i gruszka to nietypowe połączenie jak na włoską kuchnię. Okazało się ono jednak niezmiernie ciekawe. Danie smakowało lekko słodko i miało minimalnie ostrawy posmak. Niezłe, no i zawierało zdecydowanie więcej drobiu niż mój makaron. 

B. zamówił pizzę – bardzo cienką i chrupiącą Capriciosa z dobrym sosem pomidorowym, mozarellą oraz pieczarkami (22 PLN). Nie zawiodła go.

Czas oczekiwania na zamówienie mimo wielu osób przebywających w lokalu wyjątkowo dobry – przystawki pojawiły się po 15 minutach, kolejne dania podobnie.

Do obsługi nie mam zastrzeżeń, chociaż pojawiła się mała pomyłka – niezamówiona przez nas przystawka. Po zwróceniu na to uwagi, została zabrana bez słowa negatywnego komentarza.

Mamma Mia jest zdecydowanie godna polecenia. Wystrojem, klimatem i smakiem dobrze oddaje włoski styl jedzenia.

1 komentarz

  1. O rany, właśnie sobie przypomniałam, że już dłuższą chwilę nie jadłam pizzy, a po zobaczeniu tych zdjęć to już w ogóle najchętniej wyszłabym teraz z mieszkania, żeby tam pobiec. 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: