Jedzenie Karczmy na trasie Lubelskie Ocena końcowa: (3) Jest OK

Nie tylko na wesela – Trzy Dęby – CHEŁM

Sześć lat. Dokładnie tyle czasu minęło od kiedy pierwszy raz przekroczyłem progi Trzech Dębów. Szmat czasu! Recenzja z wtedy znajduje się na samym dole tego postu za ocenami.

W lipcu 2021 zapadała decyzja aby w ramach odpoczynku od domowego kucharzenia, odpuścić tradycyjnego niedzielnego kurczaka z frytkami i całą rodziną zjeść obiad w Trzech Dębach.

Zajazd jest spory. Oferuje miejsca noclegowe oraz są w nim organizowane wesela. Poza wewnętrzną salą restauracyjną, można również usiąść na świeżym powietrzu przed wejściem głównym. Stolików jest co najmniej dziesięć, a większość z nich jest zadaszona.

Tego dnia zasiedliśmy pod chmurką. No dobra prawie pod chmurką, bo niebo zasłaniał ogromny parasol znanej piwowarskiej kompani.

Z całej familii dwoje dorosłych miało ochotę na przystawki bądź zupy. Wszyscy zamówili dania główne, a na koniec wpadło jeszcze kilka deserów.

Zacznę od rosołu z domowym makaronem (10 PLN). Smacznego owszem, lecz letniego! Jak można podawać letni rosół? Oczywiście poprosiliśmy o wymianę i chwilę później przyszedł już gorący. Słowa przepraszam nie usłyszeliśmy. Co dziwne rosół dla juniora (9 PLN) mimo iż podany w tym samym czasie, był zdecydowanie cieplejszy.

Śledziami w oleju ze świeżą cebulą i marynowanymi pieczarkami z koszykiem chleba (18 PLN) kto chciał to się dzielił. Proste i niewymagające komentarza danie zniknęło niemalże do zera.

Kawalkadę dań głównych rozpoczęło świetne barwione sepią tagliatelle z warzywami i szpinakiem oraz bardzo wyczuwalnymi suszonymi pomidorami i czosnkiem (26 PLN). Siostra była zachwycona.

Szwagier i mamuśka poprosili o de volaille z czerwoną surówką oraz frytkami / gotowanymi ziemniakami (29 PLN). Z przyprawionego pieprzem i solą soczystego kotleta dobrych rozmiarów, po przekrojeniu wylało się sporo masła wraz z koperkiem. Zjedzony ze smakiem.

Tradycyjny schabowy (28 PLN) okey. Porządnie rozbity, z trzymającą się, nieociekającą tłuszczem panierką. Świeży, ale nic, a nic nie pachnący smalcem. Wydaje się iż usmażony nie na tłuszczu zwierzęcym, lecz oleju.

Ja poprosiłem o żeberko wieprzowe (36 PLN) w słodkawym sosie a’la BBQ i „żeberko” to bardzo dobra nazwa, gdyż porcja nie powalała wielkością. Samo mięso smaczne i bardzo łatwo odchodziło od kości, z zewnątrz jednak odrobinę zbyt mocno przypieczone i kilka kęsów żułem i żułem i żułem.. Plus za smaczne pieczone ziemniaczki i świeżą czerwoną kapuchę.

Porcja nuggetsów z frytkami i marchewką (17 PLN) dla Młodego nie zachwyciła. Tyle o ile frytki „patyczaki” bardzo okej, tak kawałki kurczaka przez bardzo tłustą panierkę, w której głównym nośnikiem smaku był olej i który pod naciskiem widelca wypływał na zewnątrz już nie. Nuggetsy smażono w zdecydowanie zbyt niskiej temperaturze i stąd takie kwiatki. Ogólnie słabe i niegodne polecenia.

Deserów spróbowaliśmy trzech – w tym jednego z wkładki specjalnej. Baklavę (16 PLN) naładowano na full różnymi orzechami i pistacjami, a każde piętro potraktowano sowitą ilością miodu.

Brownie jako brownie (15 PLN) bardzo okey o mocnej i esencjonalnej czekoladzie, jednak gałka tanich pseudo-waniliowych lodów gryzła w język chemią. W menu stało jak byk iż ciacho będzie polane czekoladowym sosem, tego niestety zabrało. Być może w ramach wymiany dostaliśmy wersję zdrowszą, bo z owocami i czymś jakby jagodowymi żelkami.

Torcik bezowy (15 PLN) o nieprzesadzonej słodyczy z mascarpone dodatkowo tłamszonej przez jagody, truskawki i pestki granatu jak najbardziej w porządku.

Cały obiad podsumowaliśmy jako dobry i satysfakcjonujący. Obsługa miła, acz czasami sporo czasu nieobecna i przez to chwilę dłużej zajmowało rozwiązanie pewnych kwestii jak choćby wymiana wspomnianego rosołu na ciepło, oczekiwanie na rachunek czy płatność kartą.

Trzy Dęby to uczciwa, obiadowa destynacja. Wyszliśmy zadowoleni i zapewne przy kolejnej okazji wrócimy, a Was jeśli jeszcze macie chwilę zapraszam do recki z września 2020-tego kiedy w trakcie restauracyjnego lockdownu zabrałem dwa obiady na wynos.


Konsumpcja oraz sesja foto odbyła się kilka kilometrów dalej na działce. 

  • schabowy (27 PLN) na pierwszy rzut oka nie zaskoczył wielkością, lecz musicie wiedzieć iż nie był to cienko rozbity sznycelek, lecz spory kawał usmażonego na świeżo mięcha. Ziemniaki i mizeria bez zarzutu.

  • De Volaille (29 PLN) również całkiem niezły. Po rozkrojeniu trochę zbyt twardej „skorupy” wylało się masło i dało się poczuć aromat przypraw. Cienkie frytki usmażono według sztuki, świeże surówki z białej i czerwonej kapusty smakowały wyraźnie i wyjątkowo dobrze.

Obydwa obiady udowodniły, że kucharze potrafią przyrządzać polskie szlagiery. 


OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

  • lokal / wystrój  3
  • wielkość porcji  4- (oprócz żeberek wszystko ponad normę)
  • smak  3,5
  • obsługa  3
  • cena / jakość 3,5

OCENA KOŃCOWA:  3,4 / 5  (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Chełma i okolic.


RECENZJE SPRZED PONAD TRZECH LAT

Po długich poszukiwaniach miejsca gdzie w lipcu 2015 siedem osób może zjeść niedzielny obiad w końcu znaleźliśmy upragnioną miejscówkę. W środku było pusto i spokojnie i wiele wolnych stolików. Zasiedliśmy przy jednym jedynym okrągłym gdzie mogliśmy się wszyscy dobrze widzieć i słyszeć.

Wystrój tak bez owijania w bawełnę jest stary i PRL-owski. Karta dań całkiem spora, najwięcej w niej kurczaka i świnki, ale jest również wołowina i cielęcina.

Ceny za kurczaka startują od 15 złotych plus liczone osobno dodatki. Za średni zestaw de volaille, frytki i surówki należy zapłacić 22 PLN. Zupy od 4 do 8 PLN zależy czy solo czy z pierożkami / kołdunami. Napoje tez tanie – półlitrowa Pepsi za 5 PLN.

Na dania nie czekaliśmy długo – zupy pojawiły się po ok 10 minutach, drugie dania chwilkę dłużej. Pani obsługująca ‚bez polotu’, mało uśmiechu na twarzy i zero pytań w trakcie konsumpcji, ale też bez pomyłek przy jakby nie patrzeć większym zamówieniu.

Na start wziąłem dość  smaczny rosół z kluskami, który niestety nie był tak gorący jak lubię.

IMG_4588

Na drugie cielęcina z warzywami – mogłoby być trochę więcej mięsa, ale nie było bardzo źle. Miękkie mięso zalane było w średnio gęstym, mącznym sosem. Jako dodatki frytki karbowane – w sam raz, nie spalone. Wielkość porcji wystarczająca na standardowy głód – po rosole i drugim daniu byłem pełny.

IMG_4592

Inne zamówione dania: z de Volaille’a wylewało się masełko i był chrupiący, kurczak po prowansalsku siostry trochę zbyt mdły, ale sporo znalazło się go na talerzu. Kolejne danie, sznycel w panierce z jajkiem sadzonym  – smaczny.

IMG_4591

IMG_4590

IMG_4589

Na pochwały zasługuje wybór surówek i dodatków: fasolki, ogórki, sałatki, surówki, bukiety warzyw itp.

Jeśli nie oczekujecie fajerwerków, Trzy Dęby spełnią Wasze oczekiwania. To miejsce gdzie można pogadać w spokoju i przy okazji tanio i świeżo zjeść.

1 komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: