Fine-dining Jedzenie Kraków Kuchnia włoska Ocena końcowa: (5) Rewelacja Restauracja Rynek Główny

Świetne pieczywo i fenomenalne wypieki na słodko – Fiorentina Dom Polski – KRAKÓW, ul. Grodzka

W listopadzie 2020 zapachniało nam w mieszkaniu świeżymi wypiekami. Wszystko za sprawą paczki prezentu od Fiorentiny w której oprócz burgerów z frytkami znajdowały się również nieskazitelne, ciągle ciepłe chleby, przepiękna, maślana chałka oraz marcinowe rogale.

Ale po kolei. Skąd taki asortyment? Odpowiedź jest prosta – #covid19. Restauracje robią co mogą żeby przetrwać i na taki pomysł wpadli włodarze tej należącej do grupy MSHG restauracji.

Zacznijmy od sportretowanych w pierwszym akapicie glutenowych bohaterów.

  • rogale z orzechami (12 PLN) oraz pistacjami (14 PLN). Ci co podróżują służbowo być może kojarzą rogale z sieciowych hotelowych śniadań? Znacie? Pamiętacie? No to nie te! Fiorentinowe nie są nawet bliskie tym o których pomyśleliście! Ich smak rozpieszcza podniebienie – sprawia, że będąc w połowie marzycie o kolejnym, robicie wszystko by zatrzymać czas i przypadkiem za szybko nie wypić kawy. Zarówno ciasto jak i nadzienie powodują motyle w żołądku.
  • chleby pszenny oraz pełnoziarnisty – każdy w granicach połowy kilograma i kosztujący 9 złotych. Chrupiąca skórka, celująca konsystencja, doskonały smak. Przykro mi to pisać, ale zanim zdążycie wyjąć z lodówki jakąś dobrą szynkę, nabiał czy warzywo, kilka kromek spożyjecie w dzikim szale z samym masłem i solą.
  • chałka (9 PLN) – no cóż bez wybornych powideł nawet się do niej nie zbliżajcie – my użyliśmy domowych z czarnej porzeczki – duet bezkonkurencyny.

Jeśli wciąż się miotacie i szukacie dobrej piekarni – zaprzestańcie! Dowożą w całym Krakowie. No i asortyment zmiennym jest co by się nie znudziło. Czasem rogal, a czasem drożdżówka. Nie ma za co, podziękujecie później.

Na początku wspomniałem również o burgerach. Te zbudowano na domowej, hipermaślanej bułce potraktowanej z wierzchu czarnuszką.

Zacznę od tego który nie trafił w nasze gusta. Vege burger (29 PLN) minął się z naszymi upodobaniami głównie przez kotleta z kaszy jęczmiennej z burakami. Był bardzo miękki i niezwarty i jego konsystencja legła w gruzach już po kilku kęsach.

Drugim który otrzymaliśmy był Cheese (29 PLN) i ten okazał się przedstawicielem całkiem innego kalibru. To mięso! Patrzcie na to MIĘSO!

Grube, soczyste, doprawione minimalnie gdyż samo w sobie doskonałe w smaku – podobno z małopolskiej hodowli. Świetne!

W tym bugsie liczy się tylko buła i mięcho – serio! Dodatki? Mgliste tło – wyczuwalne ale kompletnie nienachalne! Ten okaz to taki rubaszny zawadiaka – nie da się go w żadnym wypadku porównać ze streetfoodowymi fajterami i przedstawicielami z naszego zestawienia najlepszych bugsów Krakowie, bo to przedstawiciel innej klasy – takiej guormet. Obrazu dopełniają dwa sosy: pierwszy kremowy majonezowy z dodatkiem czarnego czosnku. Drugi słodki – konfitura pomidorowa której smak, pisząc tą recenzję kilka dni później, wciąż czuję na języku.

Na koniec nie mogę nie wspomnieć o frytkach! Boże frytkach! Radzę Wam przy zamawianiu ichniejszych burgerów wyrzec się węża z kieszeni i je zamówić. Takich dobrych nie jedliście dawno! Aż ciężko mi sobie wyobrazić jak one smakują nie w dostawie, a na świeżo.

Fiorentina dzięki za prezent. Na mięsnego burgera bankowo zawitam przy najbliższej okazji. Wrócę z litrowym słoikiem na ten przecudny pomidorowy sos oraz torbą na frytki 😉

Jeśli macie jeszcze siły i chcecie przeczytać o daniach oferowanych niegdyś w restauracji zapraszamy do recenzji poniżej.


Pewnego wieczoru po 21-ej w środku tygodnia w czerwcu 2018 zjawiliśmy się w cztery osoby we Fiorentinie, gdyż zasłyszałem z kilku źródeł, że restauracja idzie w kierunku kuchni fajndajningowej.

Fiorentina przywołuje na myśl włoskie miasto Florencja i to właśnie stolicy Toskanii restauracja zawdzięcza swoją nazwę, a dokładnie bistecca alla fiorentina czyli stekowi po florencku. Charakteryzuje się on wyjątkowym sposobem cięcia mięsa 8 letnich krów rasy Angus  i Hereford  i sezonowaniu go przez minimum 30 dni.

img_4194

Dostaliśmy karty i mieliśmy nie lada problem z decyzją. Było już trochę późno i sumienie nie pozwalało „nażreć” się do pełna. Starter plus danie? Danie plus deser? A może samo drugie? Decyzja nie należała do lekkich, ale w końcu zapadła.

Na początek poczęstowano nas pysznym amouse bouche, które pod galaretką z prosecco skrywało aksamitny serek i pistacje. Bajka.

img_3923

Po około piętnastu minutach na stole pojawiły się:

  • faszerowane emulsją z sera Pecorino Romano ravioli (41 PLN). Doskonałe ciasto po przekrojeniu ukazało super miękki, pyszny farsz.
  • makaron w sosie demi-glace z wołowym ogonem, czosnkiem, peperoncino, sofrito, pomidorami (43 PLN). Danie z charakternym mięsem i super mocnym aromatem podsmażonych na oliwie czosnku i cebuli. Dzięki papryczce lekko pikantne.
  • risotto z grzybami pioppino, czarną truflą oraz Parmigiano Reggiano (44 PLN) jak tylko pojawiło się na stole od razu przyjemnie zaatakowało nasze nozdrza swoim intensywnym zapachem. W smaku nic dodać niż ująć – perfekcja.

img_3928

  • pierś z kaczki z rajskim jabłuszkiem, pasternakiem, brązowym masłem, orzechami laskowymi i sosem jacqueline (57 PLN) zdobyła uznanie naczelnej wielbicielki kaczych piersi – J. Dane mi było spróbować jednego kęsa i muszę przyznać, że zarówno chrupiąca skórka jak i miękkie mięso wywołało na mym licu uśmiech.

Wszystko było nadzwyczajnie dobre, jednak porcje jak widzicie na zdjęciach rzekłbym iż są na lekki głód. Wyjątkiem od reguły okazał się mój makaron z ogonem, który przy innych daniach prezentował się dość „okazale”. Jeśli męczy Was duży głód Fiorentina nie jest miejscem na jedno danie!

Na koniec nie mogliśmy odmówić deserów:

  • lody z burraty, rabarbar, maliny (28 PLN)
  • czekoladowa kula z lodami (26 PLN) z imbirem i kardamonem (chyba) spoczywała na kruszonym pierniku. Kelnerka tuż po podaniu polała ją gorącą czekoladą.
  • tiramisu (24 PLN) – wyglądało jak burger, smakowało jak niebo.

Słodkości również okazały się bez dwóch zdań doskonałe. 

Po poproszeniu o rachunek zostaliśmy poczęstowani domowymi, fantastycznymi czekoladkami. 

img_3938

Warta wspomnienia jest super profesjonalna obsługa. Obsługująca nas kelnerka była niesłychanie miła i uśmiechnięta i doskonale znała wszystkie składowe zaprezentowanych powyżej dań. Kątem oka zerkała czy nam czegoś nie brakuje i nie zadawała zbędnych pytań kiedy widziała, że jesteśmy w trakcie konsumpcji. W kwestii serwisu, rzeczą która nas zaskoczyła była akcja z nakładaniem serwet gościom na kolana. Trochę to już przesadzone…

Fiorentina tak jak podczas pierwszej wizyty (opisanej poniżej) tak i teraz spełniła nasze wygórowane oczekiwania. W dalszym ciągu gorąco polecamy.  


* P.S. Do restauracji Fiorentina zostaliśmy zaproszeni. Voucher prezentowy okazaliśmy jak zwykle dopiero w momencie proszenia o rachunek, także nie ma technicznej możliwości abyśmy byli jakoś specjalnie traktowani przez obsługę czy kuchnię. Recenzja odzwierciedla nasze prawdziwe odczucia i fakt zaproszenia niczego w temacie szczerości opinii nie zmienia.

  • www: http://fiorentina.com.pl/
  • śniadania: brak
  • lunche: brak
  • parking: publiczny płatny pon – sb w tygodniu poza Rynkiem
  • kącik dla dzieci: brak
  • ogródek: kilka stolików na ulicy Grodzkiej

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 5
wielkość porcji 3,5
smak 5
obsługa 4,5
cena / jakość 5

OCENA KOŃCOWA:  4,6 / 5  (tutaj sprawdzisz co się składa na oceny)

Screenshot 2020-06-03 at 00.26.30


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.


 

RECENZJE SPRZED PONAD TRZECH LAT:

Dorożki, sklepy z pamiątkami, hałas, robiący zdjęcia wszystkiemu dookoła skośni, kebaby, lody, Mc Donald’s. Ulica, na której znajduje się opisywana restauracja, jak jedna z wielu na Starym Mieście oferuje multum „atrakcji” turystycznych i kulinarnych. Recenzowany lokal należy do większej grupy restauracji pod wodzą jednego właściciela (kilka z nich jest już u nas opisanych – Szara Gęś, Mamma Mia, Boscaiola, Boccanera) i znajduje się tuż na końcu Grodzkiej – parę minut od Wawelu.

Wraz z J. i P. wpadliśmy tam któregoś majowego 2017, piątkowego wieczoru. Wielkie lustra i winne szafy, ściany z czerwonej cegły, ciekawe stylistycznie oświetlenie, miks drewnianych i metalowych krzeseł (nie polecam czerwonych – dla dorosłych są zdecydowanie za niskie). Wszystko to tworzy luźną atmosferę, a ze stolików dookoła słychać głównie zagraniczne języki.

Minutę po zajęciu miejsc kelner przywitał się z nami  i podał otwarte karty (pod tym linkiem znajduje się wersja internetowa menu). Wiele interesujących pozycji, ciężki wybór, ale decyzje musiały w końcu zapaść – i zapadły.

Oczekując na pierwsze dania dostaliśmy napoje oraz czekadełko składające się z miękkich czerwonych i twardszych zielonych oliwek w mini słoiczku z bardzo słoną zalewą. Podane wraz ze świeżym,  ciepłym pieczywem (w minimalistycznej niestety ilości jak na 4 osoby), octem balsamicznym i mistrzowską, fantastycznie lekką i gładką, a po przełknięciu cierpką hiszpańską oliwą w czerwonej butelce.

9578debe-bf90-4178-8160-2d935c2656e8

Nasze zmysły zostały rozpalone, a po około 15 minutach na stole pojawiły się pierwsze zamówienia:

  • ciepły krem z karczochów wraz z chrupiącymi grzankami (15 PLN) okazał się pyszną zupą dnia zamówioną przez wszystkich oprócz mnie. Cała trójka pozytywnie go oceniła.

4cca381d-0269-4939-9302-bea355b466b1

  • ja skusiłem się na super chude plastry cielęciny, które same w sobie, tak „na sucho” nie miały smaku, ale dzięki skropieniu ich cytryną i połączeniu z kaparami  i sosem tuńczykowym stały się zdecydowanie bardziej wyraziste. Cena: 29 złotych.

1f580d1c-2dce-4663-89fd-4292eb8307bc

02967675-441d-4588-9162-31cf2da47f5f

Dania drugie otrzymaliśmy po dziesięciu minutach:

  • pierś z kaczki którą zamówiła J. miała idealnie różowy i miękki  środek, była soczysta, bardzo dobrze się kroiła. Dodatki w postaci puree pietruszkowego, marynowanej dyni i sosu z pieczenia tego ptactwa dobrze uzupełniały całą potrawę – 49 PLN.

9ca352f9-2019-45fa-9a65-3e0f758d8c0c

c6a56b5f-4b42-4447-b795-587361f413f3

  • makaron paccheri z owocami  morza (38 PLN) ugotowano idealnie w punkt. Pierwszy raz jadłem pastę o takim kształcie. Musicie wiedzieć, iż we Fiorentinie wszystkie makarony wyrabiane są na miejscu z włoskiej mąki Polselli.  Owoce morza składały się z dwóch sprężystych tygrysich krewetek,  małż, wongoli oraz jędrnych kawałków ośmiornicy.  Pływały w doskonałym winnym, lekko czosnkowym sosie który nie dominował i było go dokładnie tyle ile oczekiwałem.

5332af7f-f7c6-4a16-8833-4a952539394b

  • wypiekane we włoskim piecu Stefano Ferrara (pisałem już o nim przy okazji recenzji Nolio) pizze robione są wg  rzymskiej receptury. Ciasto składa się z włoskiej mąki, soli, wody i zakwasu, a zanim trafi do pieca dojrzewa 24 godziny (wg info z karty). Pizzę charakteryzuje miękki spód i bardzo miękkie, napompowane boczki, które pozostają takie nawet gdy ciasto ostygnie. Składniki, zarówno w San Daniele 31 PLN (mozarella, prosciutto, rukola, parmezan) jak i w Picante 28 PLN (mozarella, ser scamorza, pikantne salami, parmezan) były pierwszej jakości. Sos z pomidorów San Marzano nie dominował, ale był wyczuwalny. Bardzo dobre proporcje ciasta do reszty. Po skropieniu placka oliwą o której wspomniałem na początku nie dało się od niej oderwać. K. zostawiła mi połowę swojej, a ja mimo bycia pełnym po makaronie nie mogłem tej pizzy z czystego łakomstwa odpuścić! Fantastyczna pizza !

Dopiska z marca 2018: Uwaga we Fiorentinie nie zjecie już pizzy! Wg informacji na fejsbooku piec został przygaszony, a restauracja obiera bardziej fine-diningowy kierunek. Wielka strata, bo pizza była rewelacyjna. Ale nie ma co płakać, Fiorentina zaprasza jednak pizzomaniaków do swoich siostrzanych restauracji (podlinkowanych na początku tej recki) na równie dobre włoskie placki.

7c06dfdc-3b76-420b-837b-4ec94dd91357

f374e584-811a-4622-bef4-d20137aea491

Na zakończenie uczty zostaliśmy poczęstowani gratisowym biszkopcikiem na jeden kęs.

485fd59b-ec11-41c5-96cf-c49b49720b5f

Obsługujący nas kelner był cały czas czujny i natychmiastowo reagował na każde spojrzenie czy pytanie. W międzyczasie nienachalnie sprawdzał czy wszystko jest w porządku i czy czegokolwiek nam nie brakuje – pełna profeska.

Wizytę wszyscy zaliczyliśmy jako udaną. Fiorentina, mimo iż znajduje się na głównym turystycznym szlaku dobrze karmi i nie robi niczego na odwal pod turystę. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to byłaby to jedynie wielkość porcji – 220g zupy bardzo szybko znika z talerza (duży plus za podawanie gramatur dań w kartach).

Fiorentina jest godnym polecenia miejscem – zarówno na spotkanie służbowe, w kręgu znajomych czy randkę we dwoje. Kiedyś chciałbym wrócić i sprawdzić tego toskańskiego, specjalnie ciętego „stejka”.

2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: