Bieńczyce Jedzenie Kraków Kuchnia włoska Ocena końcowa: (3) Jest OK Pizza Restauracja

Włoska restauracja w Nowej Hucie – Trattoria Grande Piadina – KRAKÓW, Os. Kalinowe

W trakcie szalejącej w październiku 2020 pandemii #covid19 dzięki miłościwie panującym nam PiSiorom musieliśmy się przestawić na jedzenie na wynos.

Korzystając z dobrodziejstw popularnego serwisu do zamawiania jedzenia, z obszernej karty zlokalizowanej na osiedlu Kalinowym włoskiej restauracji Grande Piadina skomponowaliśmy obiad składający się z czterech pozycji. 43 minuty po sfinalizowania płatności online zabrzmiał dźwięk domofonu. Dwie minuty później rozpoczęliśmy sesję.

Przyrządzony metodą sous vide filet z kurczaka ponoć nadziano mozzarellą, jednak owy nabiał w trakcie transportu najprawdopodobniej wypłynął. Drób owinięto szynką i na kilka minut wrzucono na grill. Te zabiegi z jednej strony spotęgowały niesamowity aromat, z drugiej delikatność spoczywającej na bazyliowym risotto z serkiem mascarpone kury. Grillowane warzywa pachniały jak z ognia. Wyjątkowo smaczne i spore danie w cenie 29 złotych.

Zamawiając z włoskiej restauracji nie mogliśmy sobie odmówić makaronów. Tagliatelle z miękką, soczystą, marynowaną polędwiczką wieprzową (28 PLN) w sosie śmietanowym z kurkami i pomidorkami koktajlowymi epatował intensywnością i ciężkością.

Spaghetti z cukinią, pomidorkami koktajlowymi, szpinakiem, mozzarellą Bufalla i oliwkami (27 PLN) przy tym pierwszym był dużo lżejszy, niemalże fit. Niewymienionymi w menu, acz bardzo ważnymi składnikami są grubo krojone kawałki czosnku oraz bazylia, którym to pasta zawdzięcza swój charakter. Niewskazanie ich w karcie to spore faux pais. Smakowo super. Obydwie pasty bardzo pożywne.

Niejako w ramach deseru, a trochę coby mieć coś na kolację poprosiliśmy o podpłomyki z oliwą i czosnkiem (12 PLN). Tej pierwszej to niestety nie widziały (albo widziały w ilości mikroskopijnej), ale czosnek owszem było czuć. Po stunigowaniu Cheddarem, oliwkami, salami oraz bazylią i przypieczeniu w piekarniku, wjechały porą kolacyjną w żołądek jak dzik w maliny.

W kwocie stu złotych najedliśmy się smacznie i do syta zarówno na obiad jak i kolację. Jak najbardziej polecamy.


  • www: http://www.grandepiadina.pl
  • śniadania: brak
  • oferta lunchowa: ?
  • parking: darmowy przy ulicach bok
  • kącik dla dzieci: ?
  • ogródek / taras: tak w sezonie letnim są dostępne stoliki na zewnątrz

OCENY (1-TRAGEDIA  2-SŁABO  3-OK  4-BARDZO DOBRZE  5-REWELACJA):

lokal / wystrój 3,5 (ocena dotyczy wcześniejszych wizyt)
wielkość porcji 3,5
smak 3,5
obsługa 3,5 (ocena dotyczy wcześniejszych wizyt)
cena / jakość 3,5

OCENA KOŃCOWA:  3,5 / 5   (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

 


RECENZJE SPRZED PONAD TRZECH LAT 

W lipcu 2017 wybraliśmy się na burgery, lecz akurat tego dnia ich nie było, więc zdecydowaliśmy się na:

  • piadinę z grillowanym kurczakiem (22 PLN) – spora, lekko twarda, przypieczona tortilla w środku zawierała trochę mało tego kurczaczka (maksymalnie 60g), dodatkowo trzy plasterki roztopionej mozzarelli i szpinak. Smaczny czosnkowy, acz nienachalny sos dobrze zmiękczał zatapiane w nim kawałki potrawy.

img_5240

img_5239

  • trattoria oferuje dwa rodzaje pizzy: a) taka jak na zdjęciu poniżej czyli neapolitańska  oraz b) pizzę „polską” na grubszym cieście z większą ilością składników dostępną w 3 rozmiarach. My zamówiliśmy neapolitańską Quattro Stagioni (27 PLN). Rozumiem, że na włoskiej pizzy nie ma za wiele składników, ale karczocha było tutaj zaledwie kilka plasterków, ilością grzybów leśnych pizza też nie grzeszyła. Ciasto było cienkie, ale jednocześnie zbyt mocno wypieczone, o napompowanych boczkach nie mogło być mowy. Pizza zbyt sucha, a sos pomidorowy za mało wyczuwalny. Całe szczęście na stoliku znajdowała się dobrej jakości oliwa, która podnosiła walory smakowe placka. Nazywanie tego tworu niepolitaną jest grubo przesadzone. 

img_5236

img_5237

img_5238

Również i tym razem obsługa była miła i profesjonalna. Kelner przeprosił za brak burgerów, podczas konsumpcji sprawdził czy wszystko jest w porządku, a po zakończeniu kolacji zaproponował desery.

Czas podania powyższych pozytywnie nas zaskoczył – nie wiem czy minęło 10 minut od zamówienia, jak wszystko było już na stole.

W dalszym ciągu lokal polecam, ale pizzy „neapolitańskiej” już tam na pewno nie zamówię.


Przedświąteczne 8 osobowe spotkanie w połowie grudnia 2016 zaowocowało spróbowaniem kolejnych smakowitości. 

img_2233

img_2230

img_2226

img_2225

Wszytko nam smakowało i każdy o swoich daniach wypowiedział się co najmniej pozytywnie. Mam nadzieję, że obsługa będzie ciągle starać się tak jak to robiła podczas opisanych powyżej wizyt. Ekipa kelnerska jest młoda i mimo kilku drobnych pomyłek myślę, że podoła zadaniu.

Szczerze życzę restauracji klientów, szczególnie że nie znajduje się na turystycznym dukcie i większość gości stanowić będą mieszkańcy NH.


Pierwsza wizyta w listopadzie 2016. 

Jak dla mnie w Nowej Hucie wciąż brakuje miejsc gdzie można posiedzieć i pogadać albo zorganizować mniejsze bądź większe spotkanie. Są pizzerie, chińczyki, bary, fastfoody ale nie ma (albo nie znam) knajpki z typowo włoską kuchnią. Blisko zajezdni Mistrzejowice znajduje się fajna Restauracja Pod Złotym Liściem,  ale ileż można chodzić do tego samego miejsca?

Grande Piadina otworzyła się pod sam koniec września 2016 i jestem niezmiernie z tego powodu szczęśliwy. Poniższa recenzja powstała po spróbowaniu sporej ilości różnych dań podczas dwóch wizyt w ciągu ostatniego tygodnia. 

Lokal składa się z czterech, różnej wielkości podobnie urządzonych sal: jasne drewno, niebieskie kraciaste obrusy i czerń na ścianach. Nad każdym ze stolików wiszą lampy dzięki którym doskonale widzimy co mamy na talerzach.

img_1732

OK żeby nie przedłużać zacznę od WIZYTY NR 1 która była tą mniej udaną. Po zamówieniu zostaliśmy poczęstowani prostym czekadełkiem: ciepłymi, chrupiącymi bułeczkami z masłem i oliwkami Bella di Cerignola.

img_1733

Po chwili oczekiwania pojawiła się gorąca zupa minestrone (9PLN).  Z pływających w niej warzyw najbardziej smakowały mi okrągłe, twardawe marcheweczki.

img_1734

Rostbef z sufletem ziemniaczanym i bukietem sałat (39PLN). Tutaj było bardzo słabo. Pomysł na ziemniaki super, ale wykonanie już gorzej – zdecydowanie przesolone i głęboko w środku były po prostu chłodne. To jeszcze bym przeżył, ale mięso – eh mierne. Przypalone na grillu tak, że miejscami czuć było  węgiel. Poziom wysmażenia miał być medium, na zdjęciu poniżej dobrze widać jaki był. Strasznie dużo pieprzu i soli blokowało jakikolwiek smak suchej i miejscami gumiastej wołowiny.

img_1735img_1737

Grillowane plastry kurczaka z ryżem podane z surówkami, świeżą pitą i trzema sosami (27PLN). Gdzie na tym talerzu są Włochy? Kto widział buraczki, surówkę z kapusty albo marchewki w Italii? OK można wziąć bukiet sałat, ale czemu takie surówki są w opcji? Lejąca  się z nich woda rozmoczyła ryż i zrobiła się niesmakowicie wyglądająca papka. Trzy sosy to nic innego jak pikantna salsa, majonez/czosnek i ketchup. Przyprawy w kurczaku też mi nie podpasowały. Najlepsza w tym wszystkim była pita.

img_1736

Nie da się ukryć, że przeżyłem spory zawód, ale tłumaczyłem sobie to tym, że lokal dopiero się rozkręca, kuchnia się uczy. Podczas nieszczęsnej wizyty obsługa przyjęła z pokorą moje uwagi, które miały zostać przekazane kucharzowi. Trzeba zaznaczyć iż kelnerka była miła i bardzo się starała.

Nie mogłem więc im nie dać drugiej szansy. Coś mi mówiło, że będzie lepiej. Niecały tydzień później zawitałem tam znowu wraz z K. i znajomymi J. i P.

WIZYTA NR 2 była zdecydowanie lepsza i wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni. Na start wykonaliśmy pewien test napojów – zamówiliśmy 3 lemoniady z wyraźnym zaznaczeniem że jedna powinna być kwaśna, druga standardowa, trzecia słodka. Test zdany celująco – były dokładnie takie jak poprosiliśmy.

Głód rozkładał nas na łopatki, czas oczekiwania niemiłosiernie się dłużył, ale po ok 10 minutach dostaliśmy czekadełko opisane wcześniej. Po kolejnym kwadransie pojawiły się pierwsze dania:

  • zamówiony przez dziewczyny krem dyniowy z suszonymi pomidorami i smażonym jarmużem (11PLN)  – gęsty, sycący, konkretny. Bardzo fajnie smakowały jarmużowe chipsy i o dziwo nie zatraciły chrupkości pływając w wywarze; 

img_1779

  • zupa cebulowa z serem Provolone i grzanką (13PLN) – kolega P. był zadowolony, zupa była ciepła i treściwa;

img_1780

  • ja wyłamałem się z kręgu „zupozamawiaczy” i postanowiłem spróbować carpaccio wołowe podane  z kandyzowną w miodzie gruszką, bazylią, rukolą, kaparami i bardzo intensywnie „pachnącym” parmezanem (22PLN).  Oprócz wspomnianego owocu słodkości dodawał ocet balsamiczny. Bardzo udana kompozycja, niezwykle delikatne mięso, cały komplet dobrze ze sobą współgrał;

img_1778

Dania główne:

  • J. pappardelle z wołowiną w sosie winnym z borowikami (29PLN) miało bardzo mocny winny aromat i tą lekką goryczkę. Makaron ugotowany al-dente, świetne grzyby, mięsne kawałki nierówne – jedne twardsze inne bardziej miękkie – całość smaczna;

img_1784

  • P. postanowił zmierzyć się z tagliatelle z wieprzowymi polędwiczkami w sosie śmietanowo – kurkowym z pomidorkami cherry i serem grana padano (25PLN). Intensywny smak grzybów, miękkie i delikatne mięso i intensywny aromat sera – pozytywnie;

img_1782

  • ogromna porcja sałatki greckiej (18PLN) której K. niestety nie podołała charakteryzowała się bardzo dobrymi jakościowo oliwkami oraz specyficznym kozim serem feta;

img_1783

  • ja jak zwykle potrzebowałem białka i postanowiłem je zaaplikować z mielonej wołowiny. Zamówiłem burgera z boczkiem – Grillbekon (22PLN) wraz z usmażonymi w świeżym oleju frytkami, które były całkiem w porządku. Po podniesieniu tego wariata wiedziałem, że nie będzie łatwo – był naprawdę solidnych rozmiarów i swoje ważył.  Soczyste i idealnie wysmażone na medium mięso jak nic miało 200g. Boczek był chrupiący, a spora ilość pomidora i ogórka radośnie dawała o sobie znać podczas próby gryzienia wylatując na talerz. Niskiej, szerokiej, lekko sezamowej pszennej bułce dałbym jeszcze minutę na grillu do osiągnięcia idealniej chrupkości. Jej dół lekko poddał się naporowi sporej ilości majonezu i soków z mięsa – można by nad tym troszkę popracować. Ale wszystko to są szczegóły, mówimy o RESTAURACJI, a nie foodtrucku i mamy do dyspozycji sztućce. Bardzo sycąca, smaczna pozycja w konkurencyjnej cenie. Polecam zdecydowanie.

img_1781

Po pierwszej wizycie wystawiłem bardzo słabe oceny, druga wizyta skorygowała je i spowodowała, że Grande Piadina będzie przeze mnie polecana dalej. Owszem pamiętam wpadkę ze stekiem, ale makarony, zupy i burgery można brać w ciemno.

6 komentarzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: