Molam Thai Canteen & Bar – KRAKÓW, ul. Rajska

W Krk otwiera się coraz więcej restauracji propagujących ideę dzielenia się jedzeniem. Nie wiem jak Wam, ale mi to podejście bardzo pasuje. Goście zamawiają kilka pozycji z menu i czerpią przyjemność ze wspólnego odkrywania smaków, tekstur i zapachów różnorakich dań. 

Ta recenzja będzie trochę inna niż wszystkie. Po pierwsze nie zamierzam się skupiać na każdej potrawie z osobna, a po drugie odpuszczam wpisywanie oryginalnych nazw z menu. Dotychczas nie miałem okazji stąpać po tajskiej ziemi, dlatego nie znajdziecie też tutaj żadnych porównań. Po prostu jak już przebrniecie przez wszystkie zdjęcia i opisy, na końcu przeczytacie moje i kolegów ogólne odczucie z wizyty z połowy kwietnia 2019.  

Po wejściu do środka w oczy rzuca się industrialny charakter pomieszczenia. Czerń, przemysłowe lampy, drewniane stoliki oraz krzesła które pamiętam z czasów podstawówki. Uwagę przykuwa też wyeksponowany bar i otwarta kuchnia przy której można obserwować pracę kucharzy. Po prawej stronie od wejścia są loże z kilkoma wygodnymi kanapami. Tam właśnie siadamy 🙂

img_2619img_2618

Chwilę po zajęciu miejsc podbija kelner i pyta czy na kogoś jeszcze czekamy. Mówimy że tak i przy okazji informujemy że w miejscu gdzie siedzimy będzie nam chyba trochę za ciasno. Słysząc to, chłopak natychmiast dokłada do naszego, jeszcze jeden stolik. Teraz miejsca mamy w bród. To się nazywa budowanie pozytywnej relacji.

Przy wręczaniu kart dowiadujemy się co nieco o drinkach. Te jak się okazuje w Molam nie są za grosz standardowe.  Cechuje je wyśmienita prezencja i niekonwencjonalne połaczenia. Ich nuty smakowe są również pierwszorzędne. Nie będę się jednak na nich skupiał – polecam spróbować czegoś np. na bazie whisky Chivas Mizunara

img_2593img_2605

W oczekiwaniu na resztę kompanów gadamy o życiu, a w tle sączy się z głośników Molam czyli muzyka w tradycyjnym tajskim stylu, trochę zmiksowanym z afrobeatem, folk-rockiem, dub stepem. Nuta pasuje do klimatu i wystroju tego miejsca jak ulał. 

Kiedy dołączają do nas spóźnialscy, wstępnie zamawiamy WSZYSTKIE wylistowane w czterech akapitach jedzeniowe pozycje znajdujące się w przejrzystym, jednokartkowym menu. Zaznaczamy kelnerowi, iż na początku chcielibyśmy spróbować dań z sekcji pierwszej i trzeciej, a po uporaniu się z tymi smakołykami damy znać czy mamy moc na realizację wszystkiego ze środka karty. Moc oczywiście mamy i tego wieczoru na naszym stole ląduje dokładnie 15 dań i jeden deser. 

Przyjmujący nasze zamówienie jegomość, słysząc iż chcemy zamówić całą kartę, wcale się nie dziwi (chyba wyglądamy na takich, którzy lubią dużo zjeść) i podsumowuje nasz pomysł słowami „to bardzo dobra decyzja panowie” jednocześnie proponując, aby każdy z nas domówił sobie po woreczku sticky rice (3 PLN). Na jego propozycję przystajemy bez wahania. Ryż okazuje się bardzo kleisty (można go kroić nożem!) i sam w sobie pyszny, bez żadnych dodatków.

img_2594

Dania pojawiają się jedno po drugim, a czasem kilka na raz. Różnie, trochę bez ładu i składu, ale wcale nam to nie przeszkadza, nigdzie się przecież nie spieszymy. Przynoszący potrawy kelnerzy, zawsze opowiadają w jednym zdaniu co się znajduje w misce albo na talerzu. Po kilku wizytach przy naszym stoliku, wiedzą że zanim do żołądka, dania wcześniej trafiają pod mój obiektyw, starają się tak celować z ich umiejscowieniem na stole abym nie musiał zbyt daleko po nie sięgać. Kciuk w górę. 

No dobra, do dzieła. Czas na foodporn:   

  • wolno grillowany kurczak (16 PLN) 

img_2595

  • tajska sałatka z ogórka (12 PLN) 

img_2596

  • chrupiąca wołowina z Chinatown (27 PLN) 

img_2598

  • kiełbasa z Chiang Mai z ziołami (15 PLN) 

img_2597

  • jarmuż w sosie z fermentowanej soji (16 PLN) 

img_2600

  • kapusta palona w słodkim sosie sojowym (15 PLN) 

img_2602img_2601

  • skrzydełka z kurczaka chilli (21 PLN)

img_2603

  • laab z kaczych serc i wątróbek (12 PLN) 

img_2607

  • laab z wieprzowiny (27 PLN) 

img_2606

  • sałatka z bakłażanem i jajkiem (21 PLN) 

img_2604

  • laotańska sałatka z halibutem (32 PLN) 

img_2610

  • zupa z serca wolowego (24 PLN)

img_2613img_2614

  • pieczony boczek w glazurze (27 PLN) 

img_2611img_2612

  • zupa kokosowa z krewetkami i makaronem ryżowym (32 PLN) 

img_2608img_2609

  • makaron z fasoli mung z krewetkami i boczkiem (41 PLN) 

img_2615

Tak jak pisałem na początku, w tej recce nie znajdziecie szczegółów każdego dania. Pisząc o Molam chcę być jak najbardziej sprawiedliwy, w związku z tym nie zamierzam skazywać większości dań na porażkę przez moją nienawiść do kolendry. A kolendra jest tutaj królową… Kuchnia jest bardzo specyficzna i próżno szukać w niej takich tajskich szlagierów jak pad-thai, curry czy sajgonki. 

Dwa czy trzy dania całkowicie do nas nie przemawiają – „aromatyczna” sałatka z bakłażanem i jajkiem, turbo ziołowa sałatka z halibutem czy makaron z niedogotowanymi krewetkami.

Zdecydowaną większość pozycji z karty oceniamy jako dobre albo bardzo dobre.

Odkrywamy także pozycje wyśmienite: kapusta, jarmuż, chrupiąca wołowina czy boczek. 

Kilka z nich swoją pikanterią nieźle parzy nam jęzory (przydałaby się prosta wzmianka o pikantności dań w karcie). Sz. który miał okazję być w Tajlandii, już na samym początku uczty mówi, że smaki przypominają mu ulice Bangkoku. Czy może być lepsza rekomendacja? 

Po piętnastej pozycji jesteśmy już strasznie porobieni, ale co jak co – deseru przecież nie możemy sobie odmówić. Zamawiamy panna cottę z liściem kafiru i każdy oprócz będącego na keto diecie F., próbuje po małej łyżecce. Jest świetna! Kremowa, kokosowa, delikatna. I kosztuje tylko 12 ziko. 

img_2616img_2617

Biesiadę zamykamy 700 złotowym rachunkiem (z czego 1/3 to tip, drinki i napoje) i super odczuciem względem obsługi. Pracujący tam ludzie zarażają pozytywnym nastawieniem i są bardzo skorzy do rozmów o kuchni i samym lokalu. Nie są z „łapanki”, to profesjonaliści w pełnym tego słowa znaczeniu. 

Mimo wszystkich plusów Molam nie jest miejscem dla każdego. Podejrzewam, że kuchnia sporo ludzi połączy, ale trochę też podzieli. Goście nie odnajdą w niej comfort-food’u, lecz dużo nowości, super intensywnych smaków i ogromną ilość ziół. Ja np wrócę tu na świetne driny, ale z menu zamówię już tylko kilka potraw (team #hatekolendra). Nie znaczy to jednak, że tej kantyny nie będę polecał dalej – wręcz przeciwnie, mówię o niej każdemu z kim rozmawiam o ciekawych gastro miejscach. 

Wydaje mi się, że mającemu duże doświadczenie w gastronomii szefowi kuchni, nie zależy na tym aby ucieszyć każdego, lecz żeby to miejsce było autentyczne i takie trochę smakowo szalone. I za tą odwagę należą się mu brawa. Doceniam i mam nadzieję, że Kraków to również uszanuje. 


  • www: https://www.facebook.com/molamkrk/
  • śniadania: brak w ofercie
  • lunche: brak w ofercie
  • parking: publiczny płatny przy ulicach obok
  • kącik dla dzieci: nie zauważyłem
  • ogródek / taras: nie ma

OCENY (1-TRAGEDIA 2-SŁABO 3-OK 4-BARDZO DOBRZE 5-REWELACJA):

lokal / wystrój 4
wielkość porcji 3
smak 4
obsługa 5
cena / jakość 4

SUMA 20 (jak przyznajemy szczątkowe oceny?)


Polub bezfarmazonu na Facebooku i Instagramie aby być na bieżąco z nowymi postami.

 

Zobacz pełną listę odwiedzonych przez nas miejsc albo sprawdź je wszystkie na posegregowanej wg ocen mapie Krakowa i okolic.

5 myśli w temacie “Molam Thai Canteen & Bar – KRAKÓW, ul. Rajska

      1. Kapusta nas rozczarowała, podobnie jak obsługujący nas kelner – niewiele pomógł w wyborze.
        Za to boczek – petarda. Wołu z Chinatown nie było 😪, za to była makrela z grilla z kieszonką z mango. Świetna, podobnie jak drinki.
        Dzięki za recenzje. Pozdrawiam.

        Polubienie

  1. To miejsce rzeczywiście przeniosło nas rok w czasie do zeszłych wakacji 2018 Dziękuje w imieniu całej BAJLANDO ekipy 😉 PS Super recka i świetne zdjęcia 😀

    Polubienie

  2. Taaaaak podpisuję się pod wszystkim co Państwo napisali. Blog to dla mnie rzetelne źródło informacji i nawet jak czasem z czymś się nie zgadzam to bardzo doceniam Państwa pracę i posty.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s